Piłsudski a Ostrów – czyli szorstka miłość naszego grodu do Marszałka (cz. II)

0

Odsłonięcie pomnika legionistów na Krępie w listopadzie 1937 roku było ostatnim – przed wybuchem wojny – ważnym akcentem kultu Marszalka Piłsudskiego w naszym grodzie. Częściowo wbrew zapatrywaniom dużej części mieszkańców Ostrowa, którą kształtowały poglądy endeckie.

Polityczna niechęć wynikająca ze sporu politycznego Piłsudski – Dmowski dramatycznie pogłębiła się wraz z zamachem majowym i jego późniejszymi konsekwencjami. W gorących dniach przewrotu, w najpoczytniejszym piśmie ostrowskiego międzywojnia „Orędowniku Ostrowskim” (nr z 14 maja 1926) opublikowano odezwę ministra Spraw Wojskowych gen. Malczewskiego, w której czytamy m.in.:

reklama

„Majestat Państwa nie ma dla rąk skalanych krwią bratnią łaski. Walka z buntownikami będzie podjęta, oni sami czynem swoim wykreślili się z szeregów polskich.”
W odredakcyjnym komentarzu „Orędownika” dodano:

„Z powodu, iż w Warszawie żywioły wywrotowe chwyciły za broń, chcąc tem samem torować drogę do dyktatury p. Piłsudskiemu i obalić legalny Rząd, zwołany został alarm wszystkich towarzystw wojskowo-wychowawczych na majdanie gimnazjalnym. Pułkownik rez. P. Dr Ożegowski powitawszy zebranych wyjaśnił cel alarmu, wzywając wszystkich narodowo myślących, aby w razie potrzeby zaciągali się w szeregi ochotników i bronili do ostatniego tchu Ojczyzny. (…) Do apelu stanęły z Ostrowa: „Sokół”, oficerowie rezerwy, podoficerowie rez., Towarzystwo Powstańców i Wojaków, Tow. Inw. Wojennych, Tow. Hallerczyków, Tow. Młodzieży i Skautowie.”

Ostrowianie gotowi byli przeciwstawić się „buntowi piłsudczyzny”, swoją deklarację wystosowali w telegramie do premiera i prezydenta („Orędownik Ostrowski”, nr 39 z 14 maja 1926).

W kolejnych dniach maja w lokalnej prasie pojawiały się w dramatycznym i patetycznym tonie teksty m.in. „Ostatnie chwile Prezydenta Wojciechowskiego w Belwederze”, w którym opisywano pożegnanie prezydenta z dowódcami, relacje z pogrzebów licznych ofiar walk, oburzano się na „wzmożoną falę szału tanecznego”. ,,Ze zgorszeniem donoszą nam, iż niektóre dancingi stały się terenem wrzaskliwych owacyj dla niektórych oficerów”. Pisano też o hańbie bratobójstwa, wspominano o „rumieńcach krwawego wstydu”, ale też o pierwszych próbach sanacji: przeglądzie dochodów zasiadających w radach nadzorczych, redukcjach etatów w administracji. „Orędownik” jak większość prasy wielkopolskiej wyrażał nastroje przeciwne Piłsudskiemu i przejęciu przez niego władzy.

Dokładnie w dziewiątą rocznicę zamachu majowego nastąpiła śmierć Marszałka. W obliczu żałoby w najważniejszej ostrowskiej gazecie pisano ze szczerym żalem:

„W niedzielę późnym wieczorem rozeszła się wieść o nagłym, nieoczekiwanym zgonie śp. Marszałka Piłsudskiego, budząc wszędzie głęboki smutek i okrywając powszechną żałobą Polskę całą. Ze śp. Józefem Piłsudskim schodzi do grobu Wódz narodu i twórca Armii i Niepodległości naszej. Jako wielki mąż stanu wpatrzony w przyszłość Polski i ukochanego narodu polskiego, poświęcił dla niego całe swe życie. Losami Polski w sposób zdecydowany kierował do ostatka. Był symbolem narodu. Życie, czyny i zasługi Wielkiego Wodza znane są powszechnie – nie będziemy ich wyłuszczali.

Zmarł pierwszy bojownik niepodległości przeżywszy lat 68. Cześć jego świetlanej pamięci” (Orędownik Ostrowski nr 39 z 14 maja 1935 roku).

Wydaje się, że najpopularniejsze w międzywojniu pismo ostrowskie oddało sprawiedliwość twórcy legionów, choć „brak wyłuszczenia powszechnie znanych zasług” może trochę zastanawiać. Gdy w 1939 roku zmarli Dmowski i Korfanty, to samo pismo poświeciło im więcej miejsca. Orędownik był pismem półurzędowym, nie można go jednak zaliczyć do prasy piłsudczykowskiej. W międzywojennym Ostrowie ukazywało się około 25 tytułów prasowych. Wyłączając z tego pisma szkolne, religijne, społeczno-gospodarcze, pozostaje 16 tytułów o określonym profilu politycznym. Z tego zaledwie dwie gazety można uznać za bliskie obozu sanacyjnego: „Echa Wielkopolskie” i „Dziennik Ostrowski”.

Kilka tygodni przed śmiercią Marszałka obchodzono imieniny Józefa Piłsudskiego, miasto odświętnie udekorowano, jednym z ważnych akcentów było wmurowanie tablicy na ostrowskim dworcu (19 marca 1935). Prasa lokalna publikowała panegiryki miejscowych wierszopisów, dwukrotnie z okazji imienin wydano jednodniówki: „Najlepszemu synowi odrodzonej ojczyzny” (19.05.1935) i „Wodzowi narodu wierna młodzież” (19.05.1935). Jeszcze w tym samym roku ostrowskie gimnazjum otrzymało imię I Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego.

Mogłoby się wydawać, że z czasem wizerunek Marszalka znacznie zyskał w oczach mieszkańców Ostrowa. Jak było naprawdę? Czy w Ostrowie Piłsudski miał swoich zwolenników? Czy kult Marszałka podzielała większość mieszkańców, czy dotyczył on zdecydowanej mniejszości?

Skale nastrojów „za” i „przeciw” niech odzwierciedlą najwybitniejsze postacie życia politycznego w przedwojennym Ostrowie i wyniki wyborów do Rady Miejskiej.
Do prominentnych narodowców w Ostrowie należeli m.in.: Stefan Rowiński, dr Aleksander Dubiski, adw. Franciszek Kwiatkowski, Roman Brykczyński i dr Jan Mamak. Z Narodową Partią Robotniczą związani byli Piotr Pussak, adw. Antoni Banaszak, Józef Brzeziński; Chadecji ostrowskiej przewodził redaktor Józef Jondro. Ważną pozycję, zwłaszcza w powiecie, odgrywali działacze PSL: Idzi Matyśkiewicz, Wojciech Sikora, Józef Jurek. Do ostrowskich zwolenników Piłsudskiego, należeli Marian Poleski, notariusz Franciszek Podejma, inż. Stanisław Matuszewski, dyrektor gimnazjum Adam Czechowski i Jan Lipski.
W wyborach z 1925 roku Piłsudczycy nie wystąpili jako zorganizowana siła. Zaskoczeniem był sukces ugrupowań centro-lewicowych (13 mandatów) i słaby rezultat przedstawicieli Związku Ludowo-Narodowego (4 mandaty), w 24-osobowej radzie.

W 1929 roku wybory radykalnie zmieniły obraz sympatii politycznych. Endecja zdobyła blisko 35% co dawało 9 mandatów w radzie, nadal duże wpływy wśród wyborców miała PPS zdobywając razem 28% głosów (7 mandatów), Piłsudczycy wystąpili jako Bezpartyjny Blok Pracy Gospodarczej, uzyskali jedynie 14% głosów ( 4 mandaty).

Kolejny samorząd powołany w listopadzie 1933 roku działał już w zmienionych warunkach prawnych ustawy z 23 marca 1933 roku „o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego” i w atmosferze zaostrzonej walki politycznej. Nowe realia (zmiana ordynacji, zaangażowanie administracji państwowej) z pewnością sprzyjały sukcesowi listy sanacyjnej, która zdobyła największą ilość mandatów (12), co jednak nie dawało większości w 24-osobowej radzie. Obóz narodowy zdobył 9 mandatów, PPS i KZZ 2, NPR i ChD 1. Po ukonstytuowaniu się Rady burmistrz Wacław Cegiełka apelował: (…) by dobro ogółu i interes miasta mieli zawsze na względzie, a ścieranie zdań i różnica zapatrywań by odbywała się przy maksimum dobrej woli.

Mogłoby się wydawać, że polepszająca się sytuacja w mieście sprzyjała budowaniu pozytywnego wizerunku sanacji i Marszałka. Ostrów rozwijał się w szybkim tempie, powstawały nowe osiedla: tzw. Nowa Dzielnica (dzisiejsza Wenecja), Parcele Zacharzewskie, „dzielnica adwokacka”, spektakularnym sukcesem było uratowanie siedziby Sądu Okręgowego. Garnizon ostrowski był aktywnie włączony w życie miasta, również Kościół był wsparciem dla sanacji. W 1934 roku obchodzono 500-lecie parafii ostrowskiej 1 grudnia odbyło się uroczyste posiedzenie Rady Miejskiej w udziałem ks. prymasa Augusta Hlonda, na którym radny Poleski odczytał treść uchwały ofiarującej miasto najświętszemu Sercu Jezusowemu. A jednak nie, skoro podczas głosowania zmiany nazwy ulicy Kolejowej na Piłsudskiego, uchwała przeszła ledwie jednym głosem – 12 do 11 (przeciwko były endecja i PPS). Skoro w jednym z numerów Orędownika możemy przeczytać:

„Jakaś zła fanatyczna jednostka działająca z pobudek zbrodniczych, dla której obcą jest każda świętość narodowa, odważyła się już trzykrotnie zniszczyć dąb pamiątkowy upamiętniający Józefa Piłsudskiego.”

Ostatnie wybory do samorządu przedwojennego Ostrowa ponownie odebrały przewagę Piłsudczyków w radzie. Narodowcy zdobyli 12 mandatów, obóz sanacyjny (OZN ) dostał tylko 5, łączna lista socjalistów i związków zawodowych 4, Stronnictwo Pracy 3.
Przerysowaną wersją dominujących w Ostrowie nastrojów politycznych jest scena z powieści Jerzego Ofierskiego „Szuler”. Głównego bohatera, właściciela miejscowego sklepu odwiedza pop, przedstawiciel garstki emigrantów rosyjskich zamieszkujących przedwojenny Ostrów w powieści nazywanym Kostrowem. Rozmawiają o powrocie z więzienia inżyniera Kręglewskiego (pod tym nazwiskiem kryje się rzeczywista postać dra Jana Mamaka).

– Inżynier Kręglewski wraca do domu.
– Kręglewski… Kręglewski… Ten narodowiec?
– Właśnie ten.
– Gdzie on wyjeżdżał, że trzeba go na dworcu witać?
– Szutnik z pana, panie Głębicki. Pan inżynier Kręglewski był pierwszym kostrowskim klientem tiurmy w Berezie Kartuskiej, którą w szczęśliwym trzydziestym czwartym roku rząd pana Piłsudskiego zafundował swoim przeciwnikom.
– Kręglewski jest przeciwnikiem rządu?
– Tutaj poza panem, mną i dyrektorem gimnazjum, który jest byłym legionistą, wszyscy są przeciwnikami. Aż, że ja, bywszy ruski prawosławny pop, muszę to panu mówić.
Na kolejnych stronach powieści Ofierski opisał manifestacyjne powitanie dra Kręglewskiego/Mamaka, którego na ostrowskim dworcu miało witać kilka tysięcy mieszkańców naszego miasta.

Charakterystyczne, że Adam Czechowski, ceniony dyrektor Gimnazjum Męskiego, aktywny ostrowski piłsudczyk (w grudniu 1939 zamordowany przez Niemców w Winiarach) nie przekonał do Marszałka wielu spośród swoich wychowanków. Wśród nich, skądinąd wybitnych absolwentów naszej Alma Mater, Honorowych Obywateli naszego miasta: profesora Edwarda Serwańskiego i ks. Józefa Warszawskiego. O ich poglądach na temat Piłsudskiego i innych „perypetiach” Marszałka z naszym miastem w następnym odcinku. ■

Witold Banach

reklama