Jeżeli politycy Dobrej Zmiany myśleli, że nowelizacja ustawy o SN i dopuszczenie do orzekania sędziów, którzy przeszli w stan spoczynku, obłaskawi eurokratów, to szybko zostali sprowadzeni na ziemię.
Już kilkanaście godzin po głosowaniu w tej sprawie, które należy uznać za wstydliwą kapitulację, niejaka Viera Jourova, czeska komisarz ds. sprawiedliwości z uśmiechem na twarzy stwierdziła, że KE nie wycofuje skargi na Polskę z TSUE, a także nie rezygnuje z procedowania wobec naszego kraju na podstawie słynnego traktatowego art. 7.
Liberalne elity eurokołchozu nie mają wątpliwości, że Polska naruszyła wartości zapisane w art. 2 Traktatu o UE. A zatem trzeba Polskę najpierw przeczołgać, a potem zdyscyplinować art. nr 7. Prezydencie Lechu Kaczyński! Na Boga! Dlaczego podpisałeś Traktat lizboński?
A na marginesie! Tę komisarz Vierę oskarżono w 2006 r. o korupcję w Czechach i przeszła nawet na chwilę na więzienny wikt, ale potem okazało się, że to wszystko obrzydliwa potwarz była… I dlatego dzisiaj Viera, niewinna jak niemowlę, zarządza sprawiedliwością w UE.
Wyrok w TSUE zapadnie w lutym 2019 roku. Przed nami czarny scenariusz. Dlaczego? Bo w tym sporze już nie chodzi tylko o Polskę. Plan budowy Związku Liberalnych Republik Europejskich jest aż nadto dobrze widoczny. W każdym razie Merkel nie owija już nawet w bawełnę, gdy mówi, że „państwa narodowe powinny być gotowe do oddania suwerenności”. Polska jest doskonałym poligonem dla KE. W Brukseli marzą o zawłaszczeniu sektora wymiaru sprawiedliwości państw członkowskich. A jeśli to się uda, wówczas parlamenty krajów unijnych wywieszą białą flagę i będą już tylko debatować nad „wyższością Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia”. Zagalopowałem się! Przecież to będą tematy zakazane; trzeba szanować uczucia muzułmanów albo tęczowych ateistów wszelkiej maści. Już dzisiaj w niektórych szkołach w Anglii dziewczynki nie mogą chodzić w sukienkach, bo to ich rówieśników z innych stron świata obraża, a żyć w takiej obrazie przecież nie sposób.
Ja sobie trochę dworuję, a „żarty się skończyły i zaczęły się schody”, jak powiedział Wieniawa, wychodząc nad ranem z warszawskiej Adrii na chwiejnych nogach. No, to do meritum!
Rokosz sędziów, któremu przewodzi Małgorzata Gersdorf, współgra z dyktatem biurokracji UE. Jeśli ten rokosz się uda, a wszystko na to wskazuje, to każdą reformę państwa będzie można zablokować na poziomie SN. Furda ustawy uchwalane przez większość sejmową. Sędziowie posiadają wszak atrybuty prawie boskie. Oto rządzi Jej Wysokość Niezawisłość! A Jej Wysokość Niezawisłość nie potrzebuje demokratycznych wyborów, tak jak Franz Timmermans albo Jean Claude Juncker, żeby daleko nie szukać. Po co nam parlament wybrany w demokratycznym głosowaniu, jak Małgorzata Gersdorf mówi, że zastosowała konstytucję bezpośrednio, cokolwiek to oznacza, w stanie spoczynku przychodziła spokojnie do SN i pełniła honory pierwszego prezesa… I żadna konstytucyjna władza nie miała zamiaru wyprowadzić jej z błędu, tzn. w „bransoletkach”, do miejsca odosobnienia. Zresztą o czym my tu rozmawiamy. Od stosowania konstytucji bezpośrednio do uchylenia demokratycznego wyniku wyborów tylko jeden krok. Nie chcę krakać, ale sędzia Gersdorf dostała od neomarksistów z eurokołchozu taki wiatr w żagle, że niczego nie można już wykluczyć. A ten wiatr już od lutego 2019 r. jeszcze się wzmoże… Dobra Zmiano, strach się bać!
Gdzie jest Niepodległość? Moim zdaniem, za drzwiami UE. ■
Maciej Remiszewski



