Najlepiej gra się w domu – rozmowa z Marcinem Dymałą, ostrowianinem, koszykarzem Spójni Stargard

0

Marcin Dymała z uwagi na chorobę nie zagrał w barwach Spójni Stargard w Ostrowie przeciwko BM Slam Stali. Wychowanek ostrowskiego klubu nie mógł odżałować, że dzień wcześniej dopadła go nagle choroba i wysoka gorączka. Uszanował jednak decyzję trenera, który nie chciał ryzykować jego zdrowia.

Z czego wynikała twoja absencja w meczu przeciwko BM Slam Stali Ostrów?
– W sobotę bardzo źle się poczułem podczas podróży do Ostrowa. Miałem wysoką gorączkę. W niedzielę rano było już trochę lepiej, ale trener zdecydował, że nie ma sensu ryzykować. Wsiadając do autokaru byłem w stu procentach zdrowy. Później bardzo źle się poczułem i miałem gorączkę 39,5 stopnia. Trener uznał, że nie ma sensu narażać mojego zdrowia.

reklama

Pewnie bardzo żałujesz, że nie mogłeś zagrać w rodzinnym mieście?
– Oczywiście. Wielka szkoda. Długo czekałem na ten mecz. Taki scenariusz życie napisało. Co zrobić.

Kto wie, jakby się potoczyły losy meczu z twoim udziałem. Przegraliście w Ostrowie pechowo, dopiero po dogrywce…
– Na pewno szkoda. Mieliśmy swoje okazje w końcówce. Nie trafiliśmy w prostych sytuacjach, a tak naprawdę jedna akcja mogła zadecydować o losach meczu. Szkoda, bo to my mogliśmy cieszyć się ze zwycięstwa w Ostrowie. Koledzy zagrali bardzo dobrze na tle jednego z lepszych zespołów w Polsce, jakim jest BM Slam Stal. Ostrowscy kibice są z pewnością usatysfakcjonowani. Szkoda tylko, że mnie zabrakło w tym meczu.

Zadowolony jesteś z dotychczasowych występów w Spójni?
– Tak. Bardzo dobrze się tam czuję. Dostaję szanse. W każdym meczu gram dużo minut. Wychodzę z reguły w pierwszej piątce. Szkoda, że nie mogłem tego zrobić akurat przeciwko BM Slam Stali w Ostrowie. Nie mogę odżałować tego. Trener zdecydował tak, a nie inaczej. Ja też nie chciałem na siłę podejmować ryzyka. Uszanowałem decyzję trenera. Z drugiej strony wiedziałem, że nie jestem w pełni sił. Myślę, że decyzja trenera była słuszna.

Miło wraca się do Ostrowa?
– Tak. Mam cały czas kontakt z kibicami z Ostrowa. Mój kuzyn jeździ na wszystkie mecze BM Slam Stali Ostrów. Z osobami z tego środowiska jestem w stałym kontakcie. Jest na pewno sentyment. Kilka lat grałem przecież w Ostrowie. Na pewno zawsze miło się tutaj wraca. Tak naprawdę to dopiero drugi raz, gdy przyjeżdżam do rodzinnego miasta w barwach innej drużyny. Raz przeciwko Stali grałem, kiedy jeszcze byłem w Bydgoszczy.

Chciałbyś kiedyś wrócić do Ostrowa?
– Na pewno. U siebie zawsze gra się najlepiej. Występy dla takich kibiców, jacy są w Ostrowie, to czysta przyjemność. Zobaczymy, co życie przyniesie. (m)

reklama