Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1,27). Po polsku to zdanie nie brzmi dokładnie jak w języku hebrajskim, w którym przed tysiącami lat z natchnienia Bożego zostało napisane. W oryginale ma wydźwięk wyraźny – oto Bóg stworzył człowieka, na którego składa się mężczyzna i kobieta!
DAR WSPÓŁISTNIENIA
W zamyśle Bożym dopiero łączność między kobietą i mężczyzną dawała człowieczeństwo. Bez kobiety mężczyzna jest niekompletny i kobieta bez mężczyzny też. Prawdziwą pełnię osiągają wespół. Oczywiście nie znaczy to, że ludzie, którzy wybrali bycie w pojedynkę są w jakiejś mierze upośledzeni. Istotnie, życie w małżeństwie daje niebywałą okazję do współistnienia, ale absolutnie nie jest ono warunkiem sine qua non pełni. Bogu chodzi po prostu o dostrzeżenie roli płci przeciwnej, zauważenie, poruszenie, docenienie w jak fundamentalny sposób wpływa ten kontakt na jakość naszej Jaźni. Niektórzy uciekając w celibat stają się aroganccy, pogardliwi, zgorzkniali… jakby bojąc się zachwytu płcią osobną, jakby to miało zniweczyć ich powołanie do samotnego życia… Karłowacieje ich dusza dopóty, dopóki nie zauważą, że można być niezależnym fascynując się przy tym osobą z drugiego bieguna. A przecież, nim otrzymaliśmy błogosławieństwo płodności – dostaliśmy dar współistnienia, a ten jest jednocześnie zobowiązaniem i zadaniem. Dlatego kobieto – jeśli nie potrafisz zachwycić się mężczyzną, a ty mężczyzno – jeśli nie umiesz tego samego wobec kobiety uczynić – człowieczeństwo wasze będzie cierpieć i chorować, obrośnie skamieliną grubiaństwa i nieczułości, którą jedynie miłość jest w stanie odłupać! Kobiecość jest Boska, męskość również. To On złożył na nas swój podpis. Lekceważąc jedno lub drugie – postponujemy Boga.
Z ŻEBRA STWORZONA
Żebro, z którego Bóg uczynił kobietę, nie jest przypadkowe – kryje głęboki sens. To odwołanie do zwyczaju, który dla pierwszych odbiorców Biblii był znacznie bardziej oczywisty niż dla człowieka współczesnego. W kulturze starożytnych plemion Bliskiego Wschodu kultywowana była tradycja, która nakazywała przyjąć samotnego koczownika, chcącego przyłączyć się do gromady. Przywódca społeczności wówczas w specjalnym obrzędzie przyciskał samotnika do swoich żeber i ogłaszał: oto ten człowiek jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała. Od tej pory przybysz stawał się pełnoprawnym członkiem wspólnoty. Tak samo kobieta, kość z kości i ciało z ciała stała się cenną nie tylko dlatego, że rodziła i wychowywała, ale że była uzupełnieniem mężczyzny – podobnie jak on jej. Absolutnie pełnoprawni oboje! Samotnie jesteśmy niewystarczalni, pełnię daje dopiero współistnienie. Doskonałość jest w jedności, która wcale jednolitą nie jest! Bóg dla samotnego mężczyzny stworzył kobietę. Uczyńmy pomoc odpowiednią dla niego (por. Rdz 2,18), czytamy w Księdze Rodzaju. Hebrajskie wyrażenie odpowiednią dla niego musimy rozumieć jako odpowiadającą w sensie godności, pozycji, wartości, czyli równą mu. W tekście opisującym stworzenie kobiety z żebra, nie dostrzegamy jeszcze jednego istotnego szczegółu, który czytelny jest tylko w języku hebrajskim. Oto Bóg zbudował (hebrajskie bana) kobietę. Biblia tego słowa używa do określenia budowy świątyni, czyli miejsca chwały Bożej na ziemi. Zatem kobieta jest jak świątynia, w której bije źródło życia Izraela!!! Piękne, prawdziwe, doniosłe!!!
ROZŁAM PIERWOTNY
Niestety, na co dzień trudno jest nam się sobą trwale zachwycić. Zwykle rozłam w kontekście religijnym kojarzymy z Marcinem Lutrem, różnicami między wschodem, a zachodem, judaizmem i chrześcijaństwem, gdy tymczasem podstawowy rozdźwięk zaistniał w raju – między kobietą, a mężczyzną. Oto pierwsza schizma, pęknięcie, które dało początek innym. W opisie grzechu prarodziców oboje zło czynią, ale inaczej. Niby owoc ten sam, zakaz złamany jednako (choć pamiętajmy, że kobiety nie ma obok mężczyzny, kiedy Bóg ustala zasady funkcjonowania ludzi w ogrodzie), a przecież… przyglądając się bliżej zauważymy, że tylko niewiasta rozmawia z wężem. Gdzie jest mężczyzna? Mimo że tuż obok, nic nie robi, nie powstrzymuje, ani też sam nie uczestniczy… obserwuje i korzysta już z dokonanego. To wycofanie, schowanie się za plecami kuszonej przez złego, dalekie jest od wspólnego rozwijania człowieczeństwa. Na pytanie Boga, czy zjadł z drzewa poznania, nie odpowiada „tak” lub „nie”, ale: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie… Jednak próba obarczenia całą winą Ewy nie udaje się Adamowi. Bóg nie zapytał jej, tylko jego, widział bowiem, że ten, który miał się opiekować kobietą zawiódł, odpowiedzialni są oboje i oboje zostaną wygnani.
PRZESŁANIE
Bóg jednak zawsze dotrzymuje swoich obietnic. Błogosławieństwo, którym wcześniej obdarował prarodziców, utrzymuje w mocy. Płodność, zdolność do przekazywania życia, rodzenia potomstwa… nic cofnięte nie zostaje. Dalej w obojgu razem – w kobiecie i mężczyźnie – złożona jest moc przekazywania Boskiego daru. Popełniony grzech jednak wprowadza ból i gorycz w rzeczywistość, która miała być rozkoszą uczestnictwa w Bożej zdolności. Szczególne złączenie kobiety z życiem potwierdza jej mąż, nadając jej imię Ewa. Hebrajskie Hawa oznacza tę, która rodzi życie, matkę żyjących. Bóg opatrzył niejako ranę pierwszego pęknięcia i zrobi to za każdym razem, pod warunkiem, że zrozumiemy swoją chorobę i to, jakiego potrzebujemy lekarstwa – Bożego szalom, które oznacza właśnie pokój, uzdrowienie, pełnię, pogodzenie przeciwieństw. Historia z raju nie jest li tylko opowieścią o początku rodzaju ludzkiego, ale o uniwersalnej prawdzie. To w Bogu mamy swój początek, On jest tym, który nas stworzył – wszystkie Ewy i wszystkich Adamów. Mamy nieść życie tam, gdzie panuje śmierć, rodzić żyjących fizycznie i duchowo, na różne sposoby, ale zawsze czerpiąc ze źródła…
■ Magda Kuczma


