Ze Stalą awansował do ekstraklasy, ale drużyny w elicie ostatecznie nie poprowadził. Przez całą swoją karierę zawodową pracował w Ostrowie. Po rozpoczęciu sezonu 2018/2019 otrzymał propozycję pracy w Łowiczu z beniaminkiem I ligi – Księżakiem. Przejmował drużynę z fatalnym bilansem, który szybko poprawił. Mikołaj Czaja mówi o wyzwaniu, jakim dla niego jest praca w nowym środowisku.

Jak się pracuje na obczyźnie?

reklama

– Trochę inaczej niż w Ostrowie, bo każdy klub ma swoje standardy. Pracuję teraz w mniejszej miejscowości, jaką jest Łowicz, który uczy się dopiero tej ligi i koszykówki na wyższym poziomie. Pierwsza liga jest tutaj pierwszy raz, dlatego też Księżak uczy się jej zarówno sportowo, jak i organizacyjnie. Muszę natomiast powiedzieć, że wygląda to coraz lepiej, bo w Łowiczu wszyscy chcą się uczyć zarówno koszykówki na wyższym poziomie, jak i lepszej organizacji klubu. Idzie to całkiem nieźle.

Zadowolony jesteś z wyników, które udało się osiągnąć po przejęciu drużyny?

– Wyniki mamy zadowalające biorąc pod uwagę ogromne problemy zdrowotne, z jakimi się borykamy. Nie mam praktycznie w ogóle zdrowych wysokich koszykarzy. Na 4 tygodnie wypadł mi Salomonik. Ratajczak jest też po kontuzji i wychodzi tylko na chwilę na boisko. Pozostałych dwóch wysokich jest mojego wzrostu, a może nawet trochę niższych. Można powiedzieć, że aktualnie trener jest najwyższy w zespole, co obrazuje nasze problemy kadrowe. Zespół ma jednak charakter i zmierza w dobrym kierunku. Cel, jaki jest przed nami postawiony, czyli utrzymanie w I lidze, zrealizujemy.

To jest twoja pierwsza praca poza Ostrowem. Spore wyzwanie?

– Na pewno tak. Oczywiście, że każdy wyjazd z miasta jest wyzwaniem. Trzeba przeorganizować życie nie tylko zawodowe, ale i rodzinne. Na szczęście niedawno dojechała do mnie rodzina. Wracając jeszcze do pytania, na pewno jest to wyzwanie, bo pierwszy raz w życiu prowadziłem zespół, który znajdował się w dole tabeli. Kiedy przejmowałem zespół, był na ostatnim miejscu w tabeli.

I poprowadziłeś zespół, którego nie budowałeś przed sezonem…

– Nie miałem żadnego wpływu na to, jacy zawodnicy grają w Księżaku Łowicz. Na dobrą sprawę po moim przyjściu doszedł tylko Kwiatkowski. Tym większe jest to dla mnie wyzwanie, ale i satysfakcja z tej pracy. Przejmując zespół po serii 0-5, mamy już osiem zwycięstw na koncie i możemy z optymizmem patrzeć na dalszą część sezonu.

Można powiedzieć, że zanotowałeś w Łowiczu wejście smoka, bo nie licząc meczu zaraz po przyjściu, który przegrałeś, później zanotowałeś serię pięciu kolejnych zwycięstw. To z pewnością podbudowało zarówno ciebie jako trenera, jak i zespół?

– W pierwszym meczu po przejęciu drużyny wiedziałem z góry, że jeszcze nic nie zdziałamy. Przyjechałem do Łowicza w czwartek, a w sobotę graliśmy mecz. Wiedziałem jednak, co chcę zrobić, żeby poprawić grę i wyniki. Chciałem zaskoczyć kolejnych rywali zupełnie nową jakością gry Księżaka i to się udało. Teraz jest już trudniej, bo wszyscy obserwują naszą grę i analizują taktykę. Na pewno z początku miałem o tyle łatwiej, że beniaminka trochę lekceważono. Teraz już nikt tego nie robi i znowu muszę próbować oszukiwać taktycznie innych trenerów, żeby wygrywać kolejne mecze.

Macie bilans 8-11, ale tak naprawdę niewiele dzieli was od miejsca w ósemce, choć zajmujecie dwunastą lokatę. Tabela w I lidze jest mocno spłaszczona…

– Rzeczywiście, liga jest wyjątkowo wyrównana, a co za tym idzie, tabela spłaszczona w tym sezonie. Tak naprawdę jedno zwycięstwo może dać awans w okolice szóstego miejsca, a jedna porażka zrzucić nawet na przedostatnią pozycję w tabeli. Każdy z każdym może wygrać. Każdy mecz jest na wagę złota i nie jest to żaden truizm. Takiej sytuacji w tabeli I ligi nie pamiętam.

Zarząd klubu chciałby tylko utrzymać zespół w I lidze, czy gdzieś tam po cichu marzą o play-offach?

-Na ten moment celem jest utrzymanie w I lidze. Oczywiście, gdyby się udało znaleźć w ósemce, zagramy w play-offach, ale patrząc realnie na sytuację kadrową, brak wysokich graczy, którzy mają kontuzję, modlę się o utrzymanie. Wysokich koszykarzy mogę odzyskać w połowie drugiej rundy, a biorąc pod uwagę ścisk w tabeli, zdaję sobie sprawę, że będzie ciężko. Od dwóch, trzech meczów gramy bez wysokich koszykarzy i wiem, że będzie ciężko utrzymać ten poziom wyników, który zanotowaliśmy, gdy przejąłem zespół. Będziemy robić jednak wszystko, by nadal pozytywnie zaskakiwać. (m)

reklama