Do Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim trafił akt oskarżenia w sprawie nieprawidłowości w Ostrowskim Zakładzie Ciepłowniczym. Były prezes spółki odpowie za wyrządzenie szkody majątkowej w mieniu spółki w kwocie przekraczającej 700 tysięcy złotych.
To koniec bardzo długiego, trwającego blisko cztery i pół roku, śledztwa. Wszystko zaczęło się jesienią 2014 roku od interpelacji ówczesnej radnej miejskiej Beaty Klimek w sprawie bezprzetargowego zakupu 12 tysięcy ton miału po zawyżonych cenach. Nie uzyskawszy satysfakcjonującej odpowiedzi, złożyła zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa niegospodarności i działań na szkodę spółki, a tym samym na szkodę mieszkańców Ostrowa. Na identyczny krok zdecydował się po niej poseł Andrzej Dera, który wskazał na jeszcze inne fakty świadczące, jego zdaniem, o niegospodarności. Jak choćby windowanie kosztów związanych z remontami kotłów, które zamiast latem, przeprowadzano w sezonie grzewczym. W zawiadomieniu była też mowa o tym, że faktury za dostawę, mimo 30-dniowego terminu, były przez spółkę płacone z niewiadomych przyczyn już po 6 dniach, na dodatek z zaciągniętego kredytu. Firma zrezygnowała z egzekucji kar umownych z kontrahentami, a do prowadzenia swojej strony internetowej, co wcześniej w ramach obowiązków wykonywali pracownicy, zatrudniono nową osobę, której usługę wyceniono na 3250 zł miesięcznie.
Prezydent Jarosław Urbaniak potraktował całą aferę jako element kampanii przedwyborczej, ale szybko okazało się, że diametralnie różne opinie na ten temat są nawet w radzie nadzorczej OZC. Jej przewodniczący Roman Cegielny po zapoznaniu się z dokumentami uznał za stosowne złożyć do organów ścigania kolejne, trzecie już zawiadomienie.
Oskarżenia pod swoim adresem od początku zdecydowanie odpierał prezes spółki Krzysztof S. Twierdził, że całe zamieszanie to część celowych działań, które miały osłabić zakład i dać pretekst do sprzedaży miejskich udziałów oraz przekazania spółki w inne ręce. Na nadzwyczajnym posiedzeniu Komisji Działalności Gospodarczej Rady Miejskiej przedstawił fakty, z których wynikać miało, że problemy OZC spowodowane zostały przedłużającą się procedurą bankową związaną z uzyskaniem kredytu.
– Wykorzystałem swoje uprawnienia i dopełniłem wszelkiej staranności aby zabezpieczyć firmę. To nie moja wina, że tak długo trwały procedury. Z mojej strony wszelkie działania były zgodne z prawem. Dzięki nim dziś kaloryfery ostrowian są ciepłe. Gdybym miał jeszcze raz podejmować decyzję, zrobiłbym tak samo – zapewniał w listopadzie 2014 roku ówczesny prezes OZC.
W marcu 2016 roku Krzysztof S. usłyszał jednak prokuratorskie zarzuty związane z przekroczeniem uprawnień przy zakupie miału węglowego. Był przesłuchiwany, ale nie przyznał się. Śledztwo przez pierwsze dwa lata prowadziła ostrowska prokuratura. Potem powierzono je Sieradzowi.
– Decyzja o wyznaczeniu Prokuratury Okręgowej w Sieradzu została podjęta z urzędu, dla wykluczenia ewentualnych wątpliwości co do bezstronności przy dalszym prowadzeniu postępowania – wyjaśniał wówczas powody takiego kroku Krzysztof Bukowiecki, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Łodzi.
Postępowanie, w trakcie którego korzystano z opinii przygotowywanych przez biegłych, znalazło swój finał w połowie stycznia 2019 roku.
– Śledztwo w sprawie nieprawidłowości związanych z zakupem miału węglowego przez OZC S.A. zostało zakończone skierowaniem do Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim aktu oskarżenia przeciwko byłemu prezesowi zarządu spółki o przestępstwo nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym z art. 296 kodeksu karnego. Przestępstwo dotyczy wyrządzenia znacznej szkody majątkowej w mieniu OZC S.A. w kwocie przekraczającej 700 tysięcy złotych w związku z zakupem miału węglowego w 2014 roku bez przeprowadzenia procedury przetargowej. Sprawa oczekuje obecnie na termin rozprawy – poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sieradzu Jolanta Szkilnik.
Krzysztofowi S. może grozić kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
■ Marek Weiss


