Setne urodziny obchodziła mieszkanka Weronika Brzezicha. W nowy wiek wkroczyła w bardzo dobrej formie. Jubilatka uwielbia rozmawiać i opowiadać o swoim długim, pięknym życiu.
Pani Weronika urodziła się 23 stycznia 1919 roku w Tarchałach Wielkich. Była najmłodsza z siedmiorga rodzeństwa. Nikt z jej sióstr i braci już nie żyje. Do szkoły chodziła w Tarchałach Wielkich i Odolanowie.
W czasie okupacji miała zostać wywieziona do Niemiec, ale żeby temu zapobiec matka uprosiła leśniczego – Niemca o nazwisku Broda, żeby ją przyjął. Pracowała w leśnictwie Bażanternia przy nasadzaniu małych drzewek. Trzeba było tym zajmować się już od wczesnego rana, nawet przy mrozach. Przy niektórych sadzonkach musiano kopać większe doły, bo korzenie były rozbudowane. Nawet zimą trzeba było ciężko pracować, zdzierając łopatami korę z drzew będących po wycince. Dziś las, który sadziła, rośnie po lewej stronie drogi Ostrów – Odolanów. W 1946 roku pani Weronika wyszła za mąż. Dochowała się trójki dzieci – Krystyny, Mariana i Floriana – a także dziesięciorga wnucząt i czternaściorga prawnucząt. Zawodowo zajmowała się chałupnictwem i szyciem. Zawsze zdrowo się odżywiała. Już od dzieciństwa była nauczona jeść dużo ryb.
– Kiedy mój starszy brat przyjeżdżał na wakacje na miesiąc z Poznania, codzienie łowił w Baryczy. Najbardziej lubiłam okonie, ale nieraz przynosił także szczupaki i liny. Już mając 10 lat potrafiłam ryby oskrobać, przyrządzać i opiekać. Do dziś chętnie je jem, podobnie jak moje dzieci oraz ich rodziny. Nie ma tygodnia, żebyśmy nie mieli ryb na obiad. To nasze ulubione pożywienie – mówi stulatka, która od lipca 1998 roku jest wdową, a obecnie opiekują się nią córka i dwaj synowie.
Pani Weronika zawsze lubiła warzywa ze swojego ogródka. W młodości przeszła kurs prowadzenia domu i gotowania w Szkole im. Ewarysta Estkowskiego. Dzięki temu nabyła szerokie umiejętności. Bardzo długo była aktywna fizycznie. Aż do 93. roku życia jeździła rowerem. Obecnie uwielbia krzyżówki panoramiczne i ciekawą lekturę. Potrafi przeczytać nawet grubą książkę w jeden dzień. Tak było ostatnio m.in. ze „Wspomnieniami z kulturkampfu”, które dostała rok temu na Dzień Matki, czy z powieścią „Niebo istnieje naprawdę”, po którą sięgnęła, będąc u syna w Poznaniu. Chętnie ogląda seriale (zwłaszcza „Klan”, „M jak miłość” czy turecki „Elif”) oraz teleturnieje („Koło fortuny”, „Familiada”). Jeszcze do niedawna z wielką uwagą śledziła rozgrywki piłkarskie, obecnie przerzuciła się na skoki narciarskie. Z okazji urodzin w konkatedrze w jej intencji została odprawiona 27 stycznia w samo południe msza święta przez ks. prałata Tomasza Ilskiego. Odbyło się przyjęcie dla rodziny, z udziałem prawie 60 osób.
Stulatkę w domu odwiedziła z życzeniami delegacja władz miasta – wiceprezydent Ewa Matecka, kierowniczka USC Ewa Mielczarek i zastępca dyrektora oddziału ZUS Andrzej Światły.
■ Marek Weiss



