Nasze starania mają być wyrazem miłości skierowanej do Boga i drugiego człowieka, bez kalkulacji, chęci zapewnienia sobie życia wiecznego. Zbawienia nie osiągniemy o własnych siłach. Do tego konieczna jest łaska, która na szczęście nie jest ze swej natury nagrodą za dobre sprawowanie. Zawsze jest niezasłużona!

HAGAR
Była Egipcjanką, niewolnicą żony Abrahama, własnością rodziny, podobnie jak wielbłądy, namioty i wszelki ekwipunek. Nie mogła zabierać zdania w żadnej sprawie, a jedynie służyć z oddaniem.

reklama

W Biblii wiele jest takich nieodnotowanych z imienia, usługujących kobiet, które skrywając się w cieniu nie wypowiadają żadnego słowa. Niewolnica nie marzy. I tak jej wyobrażenia nie miałyby szansy na spełnienie. Może się zdarzyć, że właściciele wybiorą dla niej męża. Nawet jeśli z tak zaaranżowanego związku urodzą się dzieci, to przecież i one będą niewolnikami!

Bezdzietność Sary i dla Hagar łatwa nie jest. Źle się żyje u boku sfrustrowanej kobiety. Pewnego dnia pani, zmęczonej oczekiwaniem na spełnienie obietnicy złożonej przez Boga Abrahamowi, przychodzi do głowy pomysł… Gdyby tak Hagar urodziła jej mężowi dziecko? Ta egipska niewolnica jest przecież nikim, ale syn, którego wydałaby na świat, byłby potomkiem męża, a jeśli urodzi się na kolanach Sary, to według tradycji będzie tak, jakby ona sama go powiła.

Plan jest prosty i nie może się nie udać. Taki proceder nie był wcale rzadki, więc niewolnica nawet się nie zdziwi. Ot, ma się przydać bezdzietnemu małżeństwu. Dla jej właścicieli i tak nie ma znaczenia co ona myśli. Dla Hagar poza wszystkim była to szansa na zmianę swego losu. W tamtych czasach każda kobieta pragnęła mieć dziecko, które podnosiło jej wartość. Liczyła na to, że Abraham doceniając jej zasługi, da jej wolność, a może nawet stanie się jego drugą żoną…

W końcu jest w ciąży, nosi dziecko swojego pana! Jeśli urodzi chłopca, będzie matką dziedzica, a to nie to samo, co być służącą. Poczuła dumę i szczęście. Ta niespodziewana odmiana losu gubi pokorę dziewczyny. Teraz chce pokazać, kto tak naprawdę ma władzę. Czytamy: [Hagar] widząc, że jest brzemienną zaczęła lekceważyć swoją panią (Rdz 16,4).
Sytuacja przerasta nie tylko Hagar, ale także Sarę i Abrahama. Żona patriarchy nie wie, jak sobie poradzić z krnąbrną niewolnicą, szuka winnego – oczywiście nie w sobie, choć to jej pomysł doprowadził do ciąży – ale w mężu. Hagar dopiero teraz widzi, jak niewiele warta jest w oczach pana, który zdecydowanie odwraca się od niej. Egipcjanka nie wytrzymuje napięcia i ucieka. Jakie są szanse przetrwania samotnej, ciężarnej kobiety na pustkowiu?
Przy źródle wody, na drodze do Szur, Hagar spotyka anioła, który nakazuje jej powrót i posłuszeństwo (por. Rdz 16,7). Przekazuje również słowa otuchy. Urodzi syna, przed którym jest przyszłość. Była nikim dla Sary i Abrahama, ale sam Bóg znalazł ją na pustyni i przywiódł do domu. On również kazał Hagar nazwać syna Izmaelem, czym przypieczętowała swoje macierzyństwo. To ona i Abraham bowiem nadali imię dziecku, nie Sara.

Kiedy jednak przychodzi na świat obiecany przez Stwórcę Izaak, Hagar z dzieckiem wygnani zostają na pustynię. Bóg słyszy płacz spragnionego chłopca. Doprowadza ich do studni, błogosławi Izmaela i tak oto niewolnica odzyskuje swoją wolność nie tracąc przy tym upragnionego syna.

TAMAR
W Księdze Rodzaju (w rozdziale 38) śledzimy losy Judy, który odłącza się od ojca i rodzeństwa. Nie chce być blisko rodziny, w której niemal zamordowano młodszego brata, by w przypływie miłosierdzia sprzedać go w niewolę (por. Rdz 37).

Kłamstwo o rzekomej śmierci Józefa nie pozwala Judzie spojrzeć ojcu w oczy. Wbrew zwyczajom sam więc wybiera sobie żonę, zakłada rodzinę, płodzi synów. Wszystko wydaje się układać pomyślnie do czasu śmierci pierworodnego Era. Kultura wymaga, by bezdzietna wdowa – Tamar – urodziła szwagrowi dziecko, które stanie się dziedzicem i przedłuży linię zmarłego męża. Onan jednak wcale tego nie chce i wkrótce również umiera. Trzeci syn Judy jest jeszcze za młody, by stać się partnerem bratowej.

W tamtych czasach oczywistym było, że skoro Bóg kogoś kocha i mu błogosławi, obdarowuje go również potomstwem. Każda kobieta pragnęła mieć jak najwięcej dzieci, tymczasem Tamar wciąż nie jest w ciąży. Zostaje odprawiona do rodziny z fałszywą obietnicą oddania jej Szeli – najmłodszego syna Judy, gdy ten osiągnie dojrzałość. Gdyby nie to przyrzeczenie, kobieta mogłaby szukać męża gdzie indziej. Oczywiście zgodę teścia na takie posunięcie musiałaby uzyskać, ale nie byłby to problem, skoro w obecnej sytuacji stać się matką nie może.

Tymczasem Juda zamyka jej drogę do ewentualnego szczęścia, jednocześnie nie zamierzając spełnić obietnicy. Mijają lata samotności, Tamar żyje nadzieją, ale też myśli trzeźwo, umie liczyć. Wie, że Szela jest już dorosły. Jest uparta i ma plan. Mimo swego pogańskiego pochodzenia wierzy, że rodzina jej zmarłego męża jest błogosławiona i właśnie ten ród chce przedłużyć. Za wszelką cenę postanawia urodzić spadkobiercę i odebrać to, co się jej należy. Jeśli się uda, syn będzie dziedzicem, spędzi u jego boku spokojne życie, zaopiekuje się nią na starość.

Kiedy słyszy, że teść przybywa w jej okolice, ubiera strój prostytutki, zasłania twarz i siada przy drodze. Mężczyzna wpada w pułapkę. Nie ma czym zapłacić nierządnicy, więc oddaje w zastaw laskę i sygnet, które wtedy były jak dowód osobisty… Nierozsądne posunięcie. Gdy doniesiono Judzie, że jego synowa jest w ciąży, każe ją spalić za niewierność! Wtedy Tamar ujawnia symbole stanowiące dowód ojcostwa. W końcu Juda się poddaje przyznając, że Tamar okazała większą sprawiedliwość niż on…

Hagar i Tamar – zawiedli mężczyźni, którzy miast roztoczyć wedle obowiązku nad nimi opiekę, zostawili je na pastwę losu. Pierwsza – bezbronna niewolnica, użyta i oddalona. Druga – z początku cenna jako potencjalna matka dziedzica, później oszukana, opuszczona w swym wdowieństwie. Hagar w oczach Abrahama była nikim, Tamar przez Judę uważana za nic nie wartą. Jednak dzięki Bożej interwencji i własnemu uporowi ich historie kończą się szczęśliwie. Obie mogłyby stać się patronkami wykorzystanych, odrzuconych; wzorem niezłomności, nieprzebranych pokładów siły i wiary.

■ Magda Kuczma

reklama