Ten patron specjalnej prezentacji nie potrzebuje – kim był Kościuszko wiedzą wszyscy. Miał on zawsze najwięcej szczęścia w nazewnictwie, nawet urząd za komuny nie negował jego patronatu dla ulicy – pewnie zaważył na tym mit „chłopskiego generała”, demokratyzm i abolicjonizm Kościuszki.
Legendą, autorytetem moralnym i patriotycznym wzorcem stał się już za życia, jego nazwisko pojawia się w Mazurku Dąbrowskiego obok Czarnieckiego i Bonapartego. Kościuszko zajmuje ważne miejsce w poezji patriotycznej, pisano o nim dramaty i poematy, a jego wizerunek i czyny wojenne są jednym z najpopularniejszych tematów malarstwa historycznego.
O bohaterskiej walce Kościuszki w Polsce i Ameryce wiedzą wszyscy (mam przynajmniej taką nadzieję). Spójrzmy więc dziś na tego patrona ostrowskiej ulicy z innej nieco perspektywy – tej czysto ludzkiej.
Ulicę w Ostrowie Tadeusz Kościuszko ma zacną, nie taką malutką, króciutką i „ślepą”, jaką przyznano wybitnemu zresztą wodzowi z powstania styczniowego – Taczanowskiemu czy księciu Józefowi Poniatowskiemu. Na ulicy Kościuszki znajduje się Przychodnia Specjalistyczna Familia Medica, kwiaciarnia Irys, nowe efektowne osiedle Skwer Kościuszki w miejscu dawnych koszar „rewitalizowanych” na oryginalne budynki mieszkalne. Warto wspomnieć również zabytkowy budynek szkoły z 1900 roku. U zbiegu ulicy Kościuszki z ulicą 3 Maja znajduje się stary przedwojenny park z zabytkową wieżą ciśnień. Ta ostatnia jest w żałosnym stanie od czasu niefortunnej i bezmyślnej sprzedaży prywatnemu inwestorowi, który nie czyni nic, aby przywrócić jej urodę, a przynajmniej zapobiec dewastacji (ciekawe – pomysłu czy kasy zabrakło ?).

O patronie
Tadeusz Kościuszko pochodził ze zubożałej szlacheckiej rodziny herbu Roch III z Polesia. Miał właściwie trzy imiona: Andrzej Tadeusz Bonawentura, ale znany jest powszechnie pod drugim imieniem. Już we wczesnej młodości wybrał karierę wojskową (niewielki mająteczek przejąć miał jego brat Józef) i trzeba przyznać, że słusznie uczynił, gdyż wykazywał wielkie zdolności w tej dziedzinie już od swoich studiów w Szkole Rycerskiej. Wszystkim wiadomo o tym, że brał udział w wojnie i niepodległość Stanów Zjednoczonych i jest tam uznawany, razem z Pułaskim, za narodowego bohatera, że walczył pod Zieleńcami i otrzymał za tę bitwę Virtuti Militari, wiadomo powszechnie że był inicjatorem i Naczelnikiem insurekcji kościuszkowskiej, zwycięzcą spod Racławic, że wydał słynny Uniwersał połaniecki. Dlatego zrobimy wyjątek – przy tym patronie ostrowskiej ulicy – pokażemy Kościuszkę mniej znanego – przez pryzmat jego sercowych perypetii.
Kościuszko i kobiety jego życia
Wielką miłością Kościuszki była Ludwika Sosnowska, córka wojewody smoleńskiego, hetmana polnego litewskiego – Józefa Sosnowskiego. Tadeusz znał ją od dziecka, a po latach ponownie spotkał na balu w Warszawie, gdy był kadetem w Szkole Rycerskiej. Podobno już wtedy narodziło się między nimi pierwsze, jeszcze nieśmiałe uczucie. Gdy Kościuszko ukończył Szkołę Rycerską i był w randze kapitana, polecono go wojewodzie, jako nauczyciela francuskiego, matematyki i rysunku dla panien Sosnowskich. Ludwika podobno była bardzo ładna, inteligentna, dobra i wrażliwa. W czasie lekcji i spacerów po pięknym parku, który na wzór wersalskiego zaprojektował wojewodzie właśnie Tadeusz, miłość między młodymi rozkwitała, wyznali ją sobie w romantycznej scenerii parku 21 maja 1774 roku.
Daremnie jednak Tadeusz pragnął zdobyć uznanie i sympatię rodziców ukochanej. Gdy rok później oświadczył się o jej rękę, dumny magnat miał powiedzieć: synogarlice nie dla wróbli, a córki magnackie nie dla chudopachołków… Młodzi chcieli razem uciec, ale złapano ich zanim zdążyli wyjść za bramy parku. Kozacy Sosnowskiego, którzy ujęli zbiegów, ponoć dotkliwie pobili Kościuszkę, a nieposłuszną córkę rodzice zamknęli w jej pokojach. Upokorzony Kościuszko opuścił kraj, po krótkim pobycie we Francji wyemigrował do Ameryki, a Ludwikę wydano wkrótce za mąż za księcia Józefa Aleksandra Lubomirskiego. Tadeusz do końca życia pozostał samotny, angażował się w luźne związki, ale nie poślubił innej kobiety. Snuł wprawdzie plany i marzenia o żonie i dzieciach, ale nic z nich nie wyszło – przeszkodziła historia – wojny i powstanie. Były kobiety, z którymi wiązał jakieś plany, do których wzdychał platonicznie, bądź po prostu przyjaźnił się z nimi: Tekla Żurowska z Podola oraz księżniczki – Zofia Czartoryska i Anna Zamoyska. Były i dyskretne romanse. Jednak na tle ówczesnych libertyńskich czasów, podboje miłosne Naczelnika Kościuszki, są skromne i pozbawione atmosfery skandalu. Piękne poglądy Kościuszki na małżeństwo możemy wyczytać w liście do generała Fiszera napisanym z okazji jego ślubu z Wirydianną z Radolińskich Kwilecką: Trzeba wiele rozsądku, krwi zimnej krwi i cierpliwości. Za najpierwsze prawidło miejcie szacunek obopólny, delikatność, obchodzenie się zawsze przystojne między sobą […] Unikajcie kłótni, zwady jak najmniejszej […] Szukajcie dogodzić i przewidzieć życzenia drugiej osoby […] Nie można uszczęśliwić się bez uszczęśliwienia drugiego z nami towarzysza. Niech interes inny, prócz kochania się i szacunku, zniknie między wami. Sam Kościuszko – a jest to opinia jemu współczesnych – zawsze odnosił się do kobiet grzecznie i z kurtuazją, nawet mając jakiś romans, potrafił zachować takt i dyskrecję. Kobiety postrzegały w nim niezłomnego bohatera i obdarzały uwielbieniem bliższym adoracji niż zmysłowej miłości. To z pewnością w legendzie Kościuszki, bojownika o wolność, a nie w starszym, schorowanym człowieku zakochała się młodziutka Emilka Zeltnerówna.
Najpiękniejsza jest jednak romantyczna legenda o miłości Tadeusza i Ludwiki, mówi ona, że w parku sosnowickim zakochani zasadzili młode drzewka dąb (Tadeusz) i sosnę (Ludwika); księżna Lubomirska zawsze w czasie pobytu w rodzinnej Sosnowicy ponoć często to miejsce odwiedzała. Na szczęście oprócz legend zachowała się również korespondencja rozdzielonej pary, na jej podstawie możemy stwierdzić, że Ludwika, mimo zawartego i zgodnego małżeństwa z księciem, całe życie z uwagą śledziła losy pierwszego ukochanego, a kult Kościuszki przekazała dzieciom i wnukom.
Serce Kościuszki
Ostatnie lata życia Kościuszko spędził w Szwajcarii, w domu Franciszka Zeltnera, brata swojego bankiera, córkę Franciszka – Emilkę bardzo polubił, do tego stopnia, że ponoć zapisał jej w testamencie swoje serce. Dwa lata po śmierci Kościuszki Emilka poślubiła włoskiego księcia i przeniosła się do Włoch, do rezydencji męża; urnę z sercem Kościuszki zabrała ze sobą. W 100-ą rocznicę insurekcji Kościuszkowskiej w 1895 roku, urna z sercem Naczelnika została przekazana do polskiego muzeum w Rapperswilu. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości serce Kościuszki wróciło do Polski, decyzją rządu z 1927 roku. Niestety, podobnie jak sam Kościuszko za życia – jego serce nie zaznało spokoju – przeszło tułaczkę po różnych miejscach i wojenną zawieruchę 1939-1945, aby w końcu lat 80-tych ubiegłego wieku spocząć nareszcie w kaplicy Zamku Królewskiego w Warszawie.
Donata Dominik-Stawicka



