Ku zaskoczeniu radnych, na poniedziałkowe posiedzenie Rady Miejskiej Ostrowa wprowadzono nagle projekt uchwały o wycofaniu się z likwidacji Centrum Rozwoju Komunalnego. Rządzącemu klubowi udało się bez problemu przeforsować go dzięki nieobecności jednego z radnych Koalicji Obywatelskiej.
Choć przed plenarnym spotkaniem rady rajcy kilkakrotnie spotykali się na posiedzeniach komisji, władze Ostrowa nie zająknęły się na nich, że zamierzają się wycofać z narzuconych przez poprzednią radę planów likwidacji CRK. Tymczasem na początku sesji wiceprezydent Mikołaj Kostka w imieniu nieobecnej prezydent Beaty Klimek zaproponował poszerzenie porządku obrad między innymi o uchwałę o wycofaniu się z procesu likwidacji CRK. W uzasadnieniu przywoływał realizowanie przez CRK innowacyjnych projektów prorozwojowych, potrzebę zapewnienia stabilności oraz wiarygodności spółki.
Przypomnijmy, że o likwidacji CRK zadecydowali radni pod koniec poprzedniej kadencji. Decyzja zapadła w ferworze kampanii wyborczej, na jednej z ostatnich sesji 30 sierpnia 2018 roku i nie precyzowała, jak ma przebiegać proces likwidacji spółki.
– Ta uchwała jest intencyjną czy też kierunkową ze strony części radnych, którzy kończą swoją kadencję. Zupełnie nie wiem, jak do tej uchwały odniesie się nowa rada miejska, która zostanie wybrana już za niecałe 2 miesiące – mówił wówczas Bartosz Ziółkowski, prezes CRK.
Królik z kapelusza
Po wygranych przez Beatę Klimek wyborach prezydenckich i zdobyciu przez jej klub większości głosów w nowej radzie miejskiej, można było się spodziewać, że prędzej czy później pod obrady trafi propozycja wycofania się z likwidacji spółki. Jednak chyba mało kto spodziewał się, w jakim trybie projekt zostanie zgłoszony. Zaskoczeni uchwałą byli zarówno radni opozycji, jak i rządzącego Ostrowem klubu Przyjazne Miasto Beaty Klimek. Choć ci ostatni o pomyśle wprowadzenia pod obrady takiej uchwały dowiedzieli się podobno trochę wcześniej, bo już w przeddzień posiedzenia rady miejskiej.
Po co jest ta sesja?
Sposób wprowadzenia uchwały pod obrady nie przypadł do gustu radnym opozycji, którzy
próbowali go zablokować.
– Dziwi mnie, że pan przewodniczący ją wprowadza, bo to oznacza brak szacunku dla rady i brak odpowiedzialności za decyzje, które są tu podejmowane – zwracała się do Jarosława Lisieckiego radna Milena Kowalska. Zapowiedziała przy tym, że klub Koalicji Obywatelskiej nie weźmie udziału w posiedzeniach komisji, które zgodnie ze statutem muszą zaopiniować każdy procedowany projekt. Tłumaczyła, że 20 minut, jakie radni dostali na zapoznanie się z wprowadzonymi na posiedzenie uchwałami, niosącymi głębokie skutki dla budżetu, to za mało.
– Pragnę panią zapewnić, że cechuje nas troska o odpowiedzialność podejmowanych decyzji. Państwo macie prawo do różnego typu happeningów politycznych, to jest rola opozycji – odpowiedział prezydent Kostka, który poczuł się wywołany do tablicy.
– Byliśmy tu świadkami, jak pan radny Radosław Torzyński pouczał nas, że wszystkie merytoryczne dyskusje powinny być na komisji. Pytam, czy to podwójna moralność? – ripostowała radna Kowalska. – Proszę, panie prezydencie, nie pouczać nas jako radnych, bo to my zostaliśmy wybrani w bezpośrednich wyborach i to my reprezentujemy mieszkańców. Pan został powołany przez panią Klimek i pana pouczanie nas jest wysoce nie na miejscu – dodała.
Sytuację próbował ratować radny Jakub Paduch proponując, by przerwa w sesji trwała do 28 lutego, co dałoby czas na przeprocedowanie uchwały. Wniosek przepadł, bo przeciw zagłosował klub Przyjaznego Miasta, który ma 12 mandatów w 23-osobowej radzie. Także ich głosami projekt został wniesiony pod obrady.
Burza ze znanym finałem
Po posiedzeniach komisji wywiązała się burzliwa dyskusja o sens istnienia CRK. Argumentacja obu stron sporu była podobna jak podczas sierpniowej debaty. Mimo długich burzliwych polemik, rządzący klub skutecznie przeforsował uchwałę. Za jej przyjęciem zagłosowało 11 radnych, przeciwnych było 9, a dwóch nie wzięło udziału w głosowaniu.
W posiedzeniu nie brał udziału radny KO Mariusz Leki, który miał w tym terminie zaplanowany wyjazd w góry. Jego nieobecność dawała Przyjaznemu Miastu pewność, że uchwała przejdzie bez większego problemu. Sęk w tym, że w głosowaniu uchwały nie mógł brać udziału rajca PM – Mateusz Nycek, który jest pracownikem CRK. Brak jego głosu nie dawał gwarancji, że uchwałę da się przepchnąć, bo głosowanie mogło skończyć się remisem. Stąd koło ratunkowe dla CRK rzucono podczas nieobecności radnego opozycji.
Ostatecznie w głosowaniu nie wziął udziału także radny PiS Piotr Lepka, który pracuje w Ostrowskim Zakładzie Ciepłowniczym, a ten w 51 procentach należy do CRK. To jeszcze bardziej ułatwiło sprawę rządzącym.
Zadowolenia z decyzji rady nie kryje prezes CRK:
– Decyzja rady kończy polityczną dyskusję i pozwala dalej prowadzić merytoryczne działania. Stało się tak, jak przewidywałem. W nowej radzie miejskiej zwyciężyła chęć budowania nowoczesnej gospodarki komunalnej. Bardzo dziękuję tym radnym, którzy podeszli do sprawy racjonalnie, odpowiedzialnie i perspektywicznie – mówi Bartosz Ziółkowski.
Daniel Aleksandrzak



