Łaska spływa na człowieka całkowicie darmowo, nie w formie nagrody za dobre sprawowanie czy w wyniku zabiegania o nią. Kiedy Bóg wobec nas zdecyduje o szczególnym błogosławieństwie, wystarczy wola bycia obdarowanym, rezygnacja z własnych zasług, pokora przyjęcia tego, na co się nie zasłużyło.
ELŻBIETA
Kolejna kobieta Biblii cierpiąca z powodu bezdzietności. W jej czasach nie szukano medycznych przyczyn bezpłodności, dopatrywano się ich w grzechu. Sprawie Elżbiety dodaje dramatyzmu fakt, że jej mąż jest kapłanem. Zachariasz pełni zaszczytną służbę w świątyni, jest osobą znaną i szanowaną. Biblia mówi o nich, że byli sprawiedliwi wobec Boga i nienaganni względem prawa (por. Łk 1,6). Starsi już ludzie, nie doczekawszy się potomka, nie trwają w wierności Stwórcy po to, by w zamian coś uzyskać – przecież stracili już nadzieję na dziecko – ale z autentycznej do Niego miłości.
Elżbieta oczywiście w naturalny sposób zadaje sobie pytanie: „dlaczego?”, ale nie ma w nim wyrzutu, a raczej zastanowienie nad drogą, którą Pan dla niej zaplanował. Może myśli, że przecież chce tylko urodzić jak większość niewiast, które zna, wokół wszyscy mają dzieci. Ale w oczach Boga nasze sprawy rzadko są jedynie naszymi. Narodziny syna Elżbiety mają przecież wpływ na całą historię. Jan musi przyjść na świat dokładnie w tym momencie – ani wcześniej, ani później. Jego pojawienie się na ziemi jest dokładnie zaplanowane. Tymczasem kiedy anioł zstępuje z nieba, by oznajmić Zachariaszowi wiadomość o ciąży Elżbiety, ten reaguje niedowierzaniem, potrzebuje znaku… i dostaje – do narodzin syna będzie niemy! Przez pięć miesięcy wieść o brzemiennej kobiecie jest skrywana, a po jej ujawnieniu zachwycone Ain Karem nawet nie przypuszcza, jak ważnym dzieckiem będzie ten, który za kilka miesięcy przyjdzie na świat. Jak bardzo cieszy się całe niebo na tego, który poprzedzać będzie wcielonego Boga. Nadchodzi czas, który wszystko zmieni!
MIRIAM
Oto Najwyższy ma przyjąć ciało człowieka, stać się jednym z ludzi, będzie tak blisko, jak nigdy dotąd. Sprawi, że bez strachu zaczną zbliżać się do Ojca. Bóg może wszystko, więc zesłać swego Syna jako dorosłego człowieka również. Wybiera jednak niemowlę zrodzone z kobiety, młodej Żydówki z Nazaretu, która będzie taką matką, jak inne na ziemi.
Kilkunastoletnia Miriam zgadza się być partnerką Pana w Jego wielkim przedsięwzięciu. Cały Izrael oczekiwał Mesjasza, wszyscy snuli przypuszczenia w jak spektakularnych okolicznościach się objawi, tymczasem… To, co nazywamy „zwiastowaniem”, tak naprawdę wstrząsnęło całym wszechświatem. „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą”(Łk 1,28), słyszy przyszła matka i jest przestraszona. Anioł spieszy więc z wyjaśnieniem: ,,Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” Choć to młodziutka dziewczyna, zdaje sobie sprawę, że do zajścia w ciążę potrzebny jest mężczyzna. W jaki więc sposób to się stanie, skoro z Józefem jest dopiero zaręczona, nie mieszkają ze sobą? I na to pytanie odpowiada posłaniec: ,,Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię” (Łk1,35). Jej to wystarczy! Wie, jak się zachować. Jako dziecko modliła się razem ze wszystkimi o przyjście Pomazańca, ale nie mogła przypuszczać, że to ona stanie się Jego matką.
Z biblijnego punktu widzenia jej odpowiedzialność jest nieprawdopodobna. Zdaje sobie sprawę nie tylko z zaszczytu wybrania, ale wiążącym się z nim bólem, cierpieniem, smutkiem. Całe dotychczasowe życie rozważała słowa Najwyższego, które znała ze świętych pism czytanych w synagogach. Spełniające się obietnice miewają gorzki smak… Ona wie jednak, że Bóg zatroszczy się o nią i jej życie. Postanawia podzielić się dobrą wiadomością i zdąża do Judei, miasta w górach, w którym mieszka jej krewna – Elżbieta. Wie bowiem od anioła, że i ona jest w ciąży, choć uchodziła przez lata za niepłodną. Obie więc doznają łaski wbrew naturze. Nie wiemy jak wyglądała podróż matki Jezusa do Ain Karem, choć to niebywałe, że młoda dziewczyna sama wybiera się w taką podróż. Znamy natomiast relację z przebiegu spotkania kuzynek…
DUCH ŚWIĘTY
Ten, którym przepełniona Miriam wita Elżbietę, spływa na gospodynię i ta odpowiada proroczymi słowami: ,,Skądże mi to, że matka mojego Pana przychodzi do mnie” (Łk 1,43). Żona Zachariasza nie może wiedzieć o kilkudniowej ciąży, jest jednak przepełniona Duchem, wyznaje więc bóstwo dziecięcia, które zwie Panem, a ten dla Żydów był jeden i nikt z tej społeczności nie wpadłby na pomysł, że Bóg może przyjąć ludzkie ciało. To wydawało się bluźniercze, ale Elżbieta wypowiada słowa wbrew swojej wiedzy i wyobrażeniom, a za sprawą Ducha właśnie.
Kobiety przebywają razem kilka miesięcy, wspierając się, przygotowując do macierzyństwa, zdumiewając wielkimi dziełami, których są uczestniczkami. To czas wypełniony obecnością. Tą codzienną – wzajemną, ale też Bożą. Najwyższy zawsze pragnął bliskości z człowiekiem i teraz, jak nigdy dotąd, właśnie z nim jest. Dom w górskiej miejscowości staje się niejako przybytkiem Pana. Elżbieta i Zachariasz modląc się o syna nie przypuszczali, że zamieszka pośród nich Stwórca. Pragnęli tylko dziecka, tymczasem ich posiadłość stała się świątynią Ducha. Budowla, która się wznosiła w Jerozolimie, była znakiem obecności. Wielką łaską było mieć w swej ojczyźnie takie miejsce. Zaszczytem dla kapłanów tam służyć. A jednak Ojciec postanowił dać więcej, być uczestnikiem powszedniości swych dzieci. We wszystkich obietnicach, które złożył człowiekowi, właśnie o to chodziło.
DZIĘKCZYNIENIE
Kiedy Miriam dociera do Ain Karem wyśpiewuje Magnificat – od pierwszych łacińskich słów tego tekstu: Magnificat anima mea Dominum (Wielbi dusza moja Pana). Rzecz jasna Matka Jezusa nie śpiewała po łacinie ani nawet po grecku. Nie wiemy czy w ogóle ta pieśń wybrzmiała, ale skoro znalazła się w Ewangelii, możemy być pewni, że Bóg chce, byśmy łączyli postać młodej Żydówki z jej treścią.
Pierwsze wersy mówią wprawdzie o Miriam, ale reszta jest pochwałą Boga, dziękczynieniem całego narodu izraelskiego za otrzymane łaski. Nie bez znaczenia jest, że słowa te kierowane są do Stwórcy przy uczestnictwie Elżbiety, której imię po hebrajsku – Eliszewa – oznacza „Mój Bóg przysięgi”. To ona staje się świadkiem bezpośrednim wypełniającej się obietnicy proroków. Dwie kobiety – bardzo młoda i posunięta w latach – dostąpiły zaszczytu przywitania Mesjasza. Obie uczą nas jak czekać i przyjmować spełnienie bez uznawania okoliczności za czynnik wypełnienia obietnicy. Ich życie przestało być tylko ich sprawą. Tak też jest z naszym…
Magda Kuczma



