– Czuję, że jestem w stanie skoczyć minimum na Mistrzostwa Europy i powalczyć latem w Szwecji. Marzę także o medalu na stadionie podczas Mistrzostw Polski Juniorek – mówi Natalia Benedykcińska, która po świetnym sezonie halowym, rozpoczęła przygotowania do lata.

Skacząc po halowe mistrzostwo Polski juniorek mocno wyśrubowałaś rekord życiowy…
– Rzeczywiście. Żeby zdobyć swój pierwszy tytuł mistrzowski musiałam skoczyć bardzo daleko. Po złoto skoczyłam 20 centymetrów więcej niż moja dotychczasowa życiówka w hali.

reklama

Skakałaś choćby na treningach tak daleko? Czy to był po prostu jeden w swoim rodzaju skok?
– Na treningach nie skaczę daleko, bo nie potrafię się jakoś zmobilizować. Dopiero start w docelowej imprezie wyzwala we mnie dodatkową energię.

Czyli dokładnie tak jak Twoja bardziej utytułowana koleżanka, Ewa Rosiak…
– Ewka też na mistrzostwa jechała jako czarny koń i przywoziła medale.

Takim wynikiem dołączyłaś do krajowej czołówki także wśród seniorów…
– Rzeczywiście, jest to bodaj czwarty lub piąty wynik w Polsce. Na Halowe Mistrzostwa Polski Seniorów jechałam z trzecim wynikiem w kraju. Nie udało się go powtórzyć i zajęłam dziewiąte miejsce. Jak na debiut wśród seniorów, nie było najgorzej.

Świetne wyniki z hali rozbudziły apetyty na sezon letni na stadionie?
– Tak. Nadzieje są związane z Mistrzostwami Europy, które w lipcu odbędą się w Szwecji. Do minimum na tę imprezę brakuje mi dwóch centymetrów. Minimum i tak muszę zrobić na stadionie.

Rozpoczęłaś już przygotowania do sezonu letniego?
– Tak. Pierwszy start będzie prawdopodobnie na początku maja. Jak najszybciej chciałabym zrobić minimum na Mistrzostwa Polski Juniorów. Mam także nadzieję, że uda mi się pojechać na Mistrzostwa Europy Juniorów.

Duża jest różnica między minimum na krajowy czempionat a europejski?
– Minimum na Mistrzostwa Polski Juniorów nie jest jeszcze podane przez Polskie Związek Lekkiej Atletyki. Spodziewam się, że będzie ono wynosić w granicach 5,70-5,80 metra. Z kolei wskaźnik PZLA na Mistrzostwa Europy wynosi 6,12 metra i jest wyższy o 2 centymetry niż minimum na ME, bo ono wynosi 6,10 metra.

Czyli tyle, ile skoczyłaś w hali. Ile można dołożyć do tego latem?
– Czuję, że będę bardzo dobrze przygotowana do sezonu letniego i jestem w stanie daleko skoczyć. Mam nadzieję, że dobrze powieje i będzie te minimum 6,12 metra. Oby nie wiało za mocno, bo jak będzie 2,1 metra/sekundę z wiatrem to nie zostanie uznany wynik. Idealnie jest jak wieje 2,0 m/s.

Dostałaś się także do kadry Polski juniorów. Coś to zmienia w Twoich przygotowaniach?
– Zostałam powołana do kadry. Niestety, ze względu na szkołę i fakt, że przez cały maj mam praktyki, musiałam zrezygnować z wyjazdu na obóz z kadrą. Wiem, że trener Marek Walczak też bardzo dobrze przygotuje mnie pod kątem Mistrzostw Polski i Mistrzostw Europy. Jak nie w tym roku, to może za rok spróbuję wyjechać z kadrą na obóz.

Ten rok może być dla Ciebie przełomowy? Kiedy skacze się powyżej 6 metrów, można już o czymś poważnym myśleć?
– Nie lubię wybiegać daleko w przyszłość. Chcę po prostu spełniać swoje marzenia. Jak wyjdzie, zobaczymy. Mam nadzieję, że ze stadionu uda mi się także przywieźć medal Mistrzostw Polski Juniorów, bo w zeszłym roku nie udało mi się tego zrobić. Nie powiem, liczę na ten medal. Jestem w gazie, ale jest obecnie w kraju pięć zawodniczek na wysokim poziomie, więc walka będzie zacięta.

Mówisz o medalu w juniorach czy marzysz też o podium wśród seniorek?
– Myślę głównie o juniorach, bo tam też była bardzo zacięta rywalizacja. Na Mistrzostwach Polski Juniorów były takie małe Mistrzostwa Polski Seniorów. Na stadionie Mistrzostwa Polski Seniorów są dopiero we wrześniu, więc nie wiem, czy wytrzymam tak długo z formą.

W Mistrzostwach Polski Seniorów odpadło kilka bardzo dobrych zawodniczek…
– Tak. Karierę zakończyła Ewa Rosiak. Nie wystartowała Anna Jagaciak. Jest jednak kilka mocnych dziewczyn z młodzieżówki. Nie wszyscy startują na hali. Na otwartym stadionie może być większa konkurencja.(m)

reklama