– Czuję, że mam jeszcze rezerwy i mogę biegać szybciej, nawet poniżej 21 sekund – mówi Patryk Wykrota, aktualnie najszybszy ostrowianin w biegu na 200 metrów i mistrz kraju juniorów na tym dystansie. Podopieczny trenera Michała Walczaka w sezonie letnim chce zrobić minimum na Mistrzostwa Europy Juniorów w Szwecji. W tym roku w Ostrowie kończy edukację. Nie wyklucza, że odejdzie z KS Stal LA na AWF, ale bierze również pod uwagę scenariusz kontynuowania kariery w Ostrowie.
Jak czuje się najszybszy ostrowianin?
– Czuję się super i patrzę pozytywnie w przyszłość, żeby zejść jeszcze poniżej tego wyniku, który zrobiłem w hali i na stadionie, złamać być może barierę 21 sekund.
Spodziewałeś się, że będziesz biegał tak szybko?
– Ależ skąd. Nie spodziewałem się wcześniej, że będę osiągał takie wyniki. Wierzyłem, że w sezonie letnim będą to czasy poniżej 21,50 sekundy. Nie spodziewałem się jednak, że te wyniki przyjdą tak szybko już w sezonie halowym.
Z tygodnia na tydzień biłeś rekordy życiowe. Apogeum formy przypadło na docelową imprezę?
– Zdecydowanie tak. Myślę, że to bicie rekordów życiowych w sezonie halowym wynikało z tego, że forma wzrastała z tygodnia na tydzień, a trener przygotowywał mnie do docelowej imprezy, czyli Mistrzostw Polski Juniorów. Naturalne było, że będę biegał szybciej i udało się poprawić tę życiówkę do 21,38 właśnie podczas najważniejszej imprezy w sezonie halowym.
Dlaczego nie zdecydowałeś się na start w Halowych Mistrzostwach Polski Seniorów? Fakt, że przy rozstawianiu na poszczególnych torach brano wyniki z poprzedniego sezonu, a nie aktualne był kluczowy?
– Owszem. Rozstawienie mogło być niekorzystne dla mnie. Mogłem dostać wewnętrzny tor, z którego ciężko byłoby się dostać do finału. Poza tym, gdybym zdecydował się na start w Halowych Mistrzostwach Polski Seniorów, straciłbym tydzień w przygotowaniu do sezonu letniego, który jest dla mnie najważniejszy. Wspólnie z trenerem podjęliśmy decyzję o odpuszczeniu startu w gronie seniorów. Przygotowujemy się do sezonu na otwartym stadionie, bo tam będą dla mnie być może ważniejsze imprezy niż Mistrzostwa Polski.
Mówisz o Mistrzostwach Europy Juniorów, na których, by spełnić minimum niewiele ci brakuje…
– Tak. Minimum wynosi 21,35 sekundy i jest to w moim zasięgu. Wynik z hali 21,38 sekundy oczywiście się nie liczy do sezonu letniego, ale naturalne jest, że mogę go poprawić latem. Myślę, że jest duża szansa, że pojawię się w szwedzkim Boras, gdzie odbędą się Mistrzostwa Europy Juniorów i powalczę tam o najwyższe cele.
Najpierw jednak będziesz chciał pewnie udowodnić swoją dominację w kraju podczas Mistrzostw Polski Juniorów?
– Mistrzostwa Polski Juniorów są dwa tygodnie przed Mistrzostwami Europy. Na początku lipca o medale mistrzostw kraju powalczymy w Raciborzu, a w połowie lipca w Szwecji wystartują najlepsi juniorzy Starego Kontynentu.
Po tym jak zostałeś Halowym Mistrzem Polski Juniorów w biegu na 200 metrów, otrzymałeś powołanie do kadry narodowej?
– Z tego, co mi wiadomo, to nie. Z trenerem Michałem Walczakiem też nikt nie kontaktował się w tej sprawie. Wiem, że trener kadry rozmawiał z Markiem Walczakiem o powołaniu Natalii Benedykcińskiej.
Czujesz się rozczarowany i pominięty takim podejściem trenera kadry narodowej? Wszak zdeklasowałeś chłopaków, którzy są w tej kadrze?
– Rozczarowany to może zbyt duże słowo. Na pewno takim powołaniem czułbym się doceniony. Nic to jednak nie zmienia w moim przygotowaniu do sezonu letniego. W kadrze czy poza kadrą będę biegał bardzo szybko. Może wtedy zauważą mój potencjał i to, że mogę się rozwijać. Przecież ja trenuję zaledwie nieco ponad dwa lata. Wydaje mi się, że rezerwy jeszcze są spore. Może latem ktoś odezwie się i trafię do kadry.
Trenujesz stosunkowo niedługo jak na wyniki, które osiągasz. Wcześniej miałeś jakiś kontakt ze sportem?
– Nie trenowałem wyczynowo. Nie byłem też członkiem żadnego klubu. Wiadomo, jak każdy młody chłopak próbowałem swoich sił w piłce nożnej. Pierwsze profesjonalne treningi odbyłem dopiero na Stali pod okiem Michała Walczaka.
Michał Walczak odkrył cię na zawodach? Jak trafiłeś do Stali?
– Po skończeniu gimnazjum poszedłem do I Liceum Ogólnokształcącego. Tam podczas pierwszych zawodów, w których był przegląd osób mogących reprezentować szkołę w zawodach, odkrył mnie właśnie trener Michał Walczak. Podczas wspomnianych zawodów udało mi się wygrać bodajże trzy z czterech konkurencji i trener Michał Walczak zaproponował wstąpienie do klubu i treningi. Razem ze mną przyszedł do Stali Michał Tuczyński, z którym święciliśmy sukcesy w sztafecie.
Jakie masz plany na dalszą edukację i kontynuację przygody ze sportem?
– Jestem w trzeciej klasie liceum, więc w tym roku kończę szkołę średnią. Do końca jeszcze nie wiem, gdzie pójdę po maturze. Celuję na pewno w jedną z Akademii Wychowania Fizycznego. Chcę trenować dalej i się rozwijać.
Myślisz o tym, by oprócz nauki na AWF-ie zająć się zawodowo lekkoatletyką?
– Dużo zależy od tego sezonu. Mam nadzieję, że będzie to przełomowy sezon w mojej karierze. Jeśli nie będą mi doskwierały żadne urazy, a wyniki będą dobre, to na pewno pomyślę o tym, by lekkoatletyka była nie tylko pasją i przygodą, ale żeby uprawiać ją dalej i walczyć o najwyższe cele. Wiadomo, że to jest moja pasja, ale fajnie byłoby móc związać z nią swoją przyszłość.
Rekordy życiowe biłeś w hali w Toruniu. To piękny obiekt, który stał się domem polskiej lekkoatletyki. Faktycznie start w tej hali wręcz uskrzydla?
– Hala w Toruniu jest piękna. Myślę, że jest jedną z najlepszych w Europie. Obycie się z tą halą daje mi też możliwości walczenia bez kompleksów z najlepszymi w innych obiektach Europy. Mam nadzieję, że jak się to wszystko fajnie ułoży, to będzie mi dane wystartować na prestiżowych zawodach wyższej rangi niż tylko Mistrzostwa Polski w równie pięknej hali jak ta w Toruniu.
Można powiedzieć, że to twój ostatni sezon w barwach Klubu Sportowego Stal LA?
– Wydaje mi się, że tak, aczkolwiek nic nie jest jeszcze przesądzone na sto procent. Nie jest powiedziane, że nie będę trenował w Stali tak jak Ewa Rosiak, która niedawno zakończyła karierę, zdobywając największe laury dla klubu z Ostrowa, czy jak Julia Dutkiewicz, która studia łączy z treningami w KS Stal LA. Karty są jeszcze otwarte. Niczego nie przekreślam i nie wykluczam żadnego scenariusza. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.(m)



