Biegać dla zdrowia może każdy i to niezależnie od wieku, kondycji czy stanu portfela. Wraz ze zbliżającą się wiosną coraz więcej ostrowian zakłada sportowy strój i przemierza parki czy ulice. Już wszyscy wiedzą, że aktywność fizyczna może na organizm mieć jedynie pozytywny wpływ.
Jeszcze 20-30 lat temu widok biegacza w publicznym miejscu budził zdziwienie. Wiele osób oglądało się za nim, pokazywało go sobie palcami, zastanawiało się, czy aby wszystko z nim w porządku. Dziś nikt nie robi z tego żadnej sensacji. W ostrowskich parkach, na Piaskach czy na osiedlowych uliczkach można spotkać wielu biegaczy – amatorów. Często w duetach. Początek wiosny jest okresem, kiedy na taki krok decyduje się spora grupa osób, które dochodzą do wniosku, że trzeba zrobić coś ze swoim ciałem, zadbać o sprawność lub zwyczajnie żyć aktywniej niż przez długie zimowe miesiące.
Cierpliwość i konsekwencja
Z pewnością dla wielu osób problemem jest mobilizacja. Zwłaszcza jeśli przez wiele lat nie miało się na to czasu. O tym, że nigdy nie jest za późno świadczy przykład Janusza Stefańskiego – niegdyś ostrowskiego dziennikarza i działacza żużlowego, obecnie współwłaściciela firmy organizującej wydarzenia artystyczne. U niego taka moblizacja nastąpiła w wieku 45 lat.
– Myśl o tym, żeby zacząć biegać pojawiała się już wcześniej. Jednak zawsze kończyło się na dobrych chęciach Aż w końcu dotarłem do „ściany”, jeśli chodzi o moją wagę. Gdy pewnego dnia zobaczyłem 110 kg, naprawdę się przestraszyłem. Poza tym zacząłem nadwagę odczuwać w codziennym życiu. Skoki ciśnienia, szybkie męczenie się, czy w końcu prozaiczne trudności z zawiązaniem buta… Wiedziałem, że muszę coś zmienić, że dalej po prostu tak być nie może – wspomina.
I właśnie wtedy pojawił się kolega, który na co dzień jest nauczycielem wychowania fizycznego. Zaproponował wspólne bieganie. Taki duet mógł wydawać się absurdalny – facet po czterdziestce, który nigdy nie biegał i ktoś, kto bieganie ma niemalże we krwi. Okazało się jednak, że to wcale nie było przeszkodą.
– Piotrek z jednej strony wykazał się wielką cierpliwością, z drugiej konsekwencją. Pomimo iż w pierwszych dniach miałem kłopot z pokonaniem 1-2 kilometrów i często łapały mnie skurcze, nie zrażał się. Przyjeżdżał po mnie na kolejny trening. Aż pewnego dnia pokonałem 5 kilometrów. Później 8, 10 i tak już zostało do dnia dzisiejszego. W rezultacie schudłem ponad 10 kilogramów nie stosujac żadnej diety i nie ograniczając jedzenia słodkości. Tylko dzięki bieganiu – podkreśla Janusz.
Sposób na poznanie ciekawych miejsc
Dziś może już powiedzieć, że polubił bieganie. Gdy zdarzy się tydzień bez ruchu, czuje się nieswojo. Brakuje mu czegoś. Zazwyczaj biega dwa – trzy razy w tygodniu po około 8-10 kilometrów. Także zimą, choć wtedy trzeba wykazać więcej samozaparcia. Przecież trudniej wyjść na dwór, gdy panuje ujemna temperatura czy pada śnieg lub deszcz. Wiosną i latem często można go spotkać na Piaskach, ale nie stanowi dla niego problemu także bieganie po mieście.
– Ponieważ moja praca wiąże się z częstymi wyjazdami, biegam też poza Ostrowem. Dla własnej satysfakcji prowadzę nawet zestawienie miast, w których miałem okazję biegać. Jest na niej naprawdę sporo interesujących miejsc, m.in. Amsterdam, Melbourne, Miami, Praga, Zwickau czy też jezioro Taupo w Nowej Zelandii. W Polsce biegałem w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Sopocie, Szczecinie, Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu i na Mazurach. Dzięki bieganiu nigdy wcześniej nie miałem okazji poznać tak szczegółowo nadwiślańskich bulwarów w Krakowie, terenów nad Wartą w Poznaniu czy wyspy Łasztownia w Szczecinie – wylicza Janusz Stefański.
Do tej pory nie miał okazji startu w biegu zorganizowanym. Wynika to po części z ciągłego braku czasu. Z drugiej strony nigdy rywalizacja o miejsca nie była dla niego najważniejsza. Liczyły się inne wartości – zdrowie oraz satysfakcja z pokonywania własnych słabości.
– Nie twierdzę, że nigdy w takim biegu nie wystartuję. Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że kiedyś wezmę udział w ciekawym biegu. Po głowie chodzi mi marzenie o maratonie. Ale to póki co bardzo odległy temat – wybiega w przyszłość Janusz.
Naturalna forma ruchu
Przed szybkim podejmowaniem dużych wyzwań przestrzega Witold Olejniczak, który uprawia bieganie systematycznie od ponad 35 lat. Do tej pory pokonał sto kilkadziesiąt maratonów i kilkanaście razy przemierzył dystans 100 km. Mimo 70 lat nie przestaje zadziwiać swoimi osiągnięciami. Nie tylko sam biega, ale także to propaguje. Kilkanaście lat temu współtworzył KS Maraton Ostrów, który organizuje mnóstwo imprez.
– Podstawowym zadaniem początkującego biegacza jest wykonanie badań lekarskich. Dopiero jeżeli lekarz stwierdzi, że stan zdrowia pozwala na to, można pomyśleć o sprzęcie. Podstawa, to dobre buty. Nie muszą być drogie, ważne, aby były wygodne. Podobnie jest ze strojem. Musi być odpowiedni na daną porę roku i nie może krępować nam ruchów – wyjaśnia Olejniczak, który radzi zacząć od marszu, a następnie przejść do wolnego truchtu. Zwraca uwagę, że początkujący biegacze robią niekiedy błąd, narzucając sobie zbyt szybkie tempo na starcie. Forsują nadmiernie organizm i szybko opadają z sił. Łatwo się wtedy zniechęcić. Każdą dawkę treningową należy stosować z umiarem i w miarę upływu czasu zwiększać sobie obciążenie w miarę pozyskiwania lepszej kondycji.
– Do biegania nie trzeba mieć szczególnych predyspozycji, bo jest to naturalna forma ruchu. Dla wielu osób powinno być wręcz koniecznością ze względu na siedzący tryb życia. Zawsze decyzja o rozpoczęciu treningów powinna być wyważona. Należy powoli czekać na efekty, które nie przyjdą po miesiącu czy dwóch. Jednak rok dobrej, intensywnej pracy nad sobą i swoim organizmem, połączony z mądrą dietą i systematycznością daje konkretne, wymierne korzyści. Ważna jest rozgrzewka przed biegiem, a po treningu ćwiczenia rozciągające oraz gimnastyka siłowa – dodaje Witold Olejniczak.
Bieganie to sport nie tylko tani i dostępny praktycznie w każdym miejscu, ale i bez ograniczeń wiekowych. Pan Witold na wielu zawodach spotyka ludzi starszych od siebie, będących w doskonałej formie fizycznej, którzy biorą udział w maratonach. Biegają z przyjemnością i dla zdrowia. Wszyscy podkreślają, że aktywność fizyczna odstresowuje, idealnie kształtuje sylwetkę, a ponadto obniża ciśnienie i oczyszcza organizm z toksyn. Już po pokonaniu kilku kilometrów dają o sobie znać endorfiny, czyli hormony szczęścia. Podczas biegania spala się dużo kalorii, a dodatkowa korzyść to kontakt z przyrodą czy podobnymi pasjonatami.
Każdy wybierze coś dla siebie
W latach 80. aby przebiec w Polsce maraton, trzeba było jechać do Warszawy. Dziś biegacze mają bogaty wybór imprez, które organizowane są praktycznie w każdym mieście, o różnej skali trudności. W Ostrowie można wybierać trasy od 5 kilometrów do klasycznego dystansu maratońskiego. Obecnie biegają osoby zrzeszone w klubach, stowarzyszeniach, ale również osoby niezrzeszone. Szacuje się, że aktywnych jest już blisko 20 procent ostrowian. To nie tylko biegający, ale i osoby, które uprawiają na przykład nordic walking czy regularnie odwiedzają siłownie.
Weterani biegania sprzed 30 lat mogą więc być w pełni usatysfakcjonowani.
Już 24 marca odbędzie się VI Ostrowski Ice Mat Półmaraton, a ci, którzy preferują krótsze dystanse mogą już zapisać sobie w kalendarzu datę 19 maja, kiedy zorganizowany zostanie 5. Maraton Uśmiechu z dużym wyborem tras. Każdy, niezależnie od stopnia zaawansowania, z pewnością wybierze coś dla siebie.
Marek Weiss



