Przed koszykarkami Ostrovii ostatnie dwa mecze, które zadecydują czy zespół Mirosława Trześniewskiego nie zakończy sezonu na trzynastej, ostatniej pozycji. Degradacji z Energa Basket Ligi nie ma, a trener jest optymistą i mówi, że Ostrovia zagra w przyszłym sezonie w ekstraklasie. Pytanie, czy cokolwiek więcej zwojuje i czy uda się odbudować frekwencję, która po serii wysokich porażek jest najgorsza od lat. W sobotę Ostrovia przegrała u siebie z Energą Toruń 54:86.

Mecz z Energą Toruń wyglądał, jak większość w tym sezonie. Tym razem do 15 minuty pana zespół nawiązywał wyrównaną walkę z faworytem. Później tradycyjnie rywal odjechał. Z czego wynikają bardzo podobne scenariusze meczów pana drużyny?

reklama

– Z krótkiej ławki i braku doświadczenia. Sporo sił kosztuje nas walka pod koszami czy na obwodzie. Brakuje później jakości po dokonaniu zmian. Klasowe zespoły nie pozwalają sobie na seryjne popełnianie strat. Nam zdarzają się sytuacje, że robimy trzy straty pod rząd. Rywal trafia i wynik ucieka. Młodość ma to do siebie, że przytrafiają się takie błędy. Doświadczony przeciwnik to wykorzystuje. Na dodatek w meczu z Energą Toruń nie mogliśmy w pełni skorzystać z Eweliny Jackowskiej i Karoliny Podkańskiej, która nie jest do końca wyleczona.

Co się dzieje z Katarzyną Motyl?

– To znaczy?

Pytam, bo kapitana zespołu nie ma nawet na ławce rezerwowych. Zawodnik, gdy jest kontuzjowany, to zazwyczaj przebywa z drużyną. Pytam zatem, co jest powodem absencji tej zawodniczki?

– Proszę zapytać panią prezes.

Nie chce pan udzielić odpowiedzi, czy nie może pan?

– Z tego, co wiem, jest dyscyplinarnie zwolniona.

W meczu z Energą Toruń chyba trudno było myśleć o zwycięstwie. Przed wami dwa ostatnie mecze, które zadecydują o tym, czy unikniecie ostatniego miejsca w tabeli…

– Trzeba szukać tego bardzo ważnego zwycięstwa w Poznaniu. My do meczu z Energą Toruń nie przygotowywaliśmy się jakoś szczególnie pod kątem merytorycznym. Już myśleliśmy o meczu w Poznaniu. Zobaczymy, jak to wyjdzie. To jest tylko sport.

Enea AZS Poznań wygrał w sobotę w Siedlcach. Wychodzi na to, że aby uniknąć ostatniego miejsca musicie zwyciężyć, bo w Ostrowie wygraliście minimalnie.

– Zdajemy sobie sprawę, że musimy tam wygrać. Proszę pamiętać, że Siedlce przegrały z Poznaniem po dogrywce bez dwóch swoich podstawowych zawodniczek, które stanowiły 70 procent punktów tej drużyny. My wygraliśmy w Siedlcach, kiedy ten zespół był mocniejszy.

Pozostały dwa mecze do końca sezonu, ale tak naprawdę mecz z Politechniką Gdańską może nie mieć już znaczenia, jeśli przegracie w Poznaniu. Derby Wielkopolski zagracie pod presją?

– Nie chciałbym, aby tak było. Zdajemy sobie sprawę z wagi tego meczu. Dziewczyny mają zagrać najlepiej jak potrafią. Zadecyduje mądrość. Nie możemy sobie pozwalać na głupie straty. W meczu z Energą proste straty popełniała nasza rozgrywająca. Jeżeli gracz się nie uwolnił, nie można do niego podawać, bo jest strata i kontra rywala. Arina Bilotserkivska w sobotę popełniała fatalne błędy. Żeby myśleć o wygranej w Poznaniu, sześć, siedem zawodniczek musi zagrać na swoim dobrym poziomie.

Które z tych młodych zawodniczek zrobiły – pana zdaniem – największy postęp w tym sezonie?

– Każda pokazała swoje. Wszystkie zrobiły ogromny postęp. Proszę sobie przypomnieć, że kiedy zaczynaliśmy ligę, niewielu spodziewało się, że wygramy w ogóle jakiś mecz. Były głosy, po co gramy? Na początku w sparingach przegrywaliśmy różnicą 80 punktów. Dzisiaj to już nie jest taka różnica. Nie chcę nikogo wyróżniać. Jako zespół gramy lepiej. Każda z zawodniczek podniosła swoje umiejętności.

Co będzie dalej?

– Myślę, że będzie dobrze i będziemy nadal grali w ekstraklasie.

Podobnym składem? Po tym sezonie widać jak na dłoni, że samymi Polkami w tej lidze nie da się niczego ugrać…

– Trwają rozmowy. Nie chciałbym zdradzać rąbka tajemnicy. Mówimy o tym programie Team Polska. Na pewno wtedy będzie bardzo ciekawie. Cztery – pięć dziewczyn z tego sezonu są już przygotowane. Myślę, że ściągniemy dziewczyny, które będą w kręgu zainteresowań kadry.

Są takie młode Polki, które mogą stanowić o obliczu drużyny w Energa Basket Lidze?

– Założenie jest takie, żeby posiłkować się zawodniczkami do 24-25 roku życia, które siedzą na ławce w innych klubach. Jak Polki mają robić postępy, skoro grają po 2-3 minuty. Żeby się rozwijać, muszą stanowić o sile danego zespołu. Zawodniczka rozwija się wtedy, kiedy decyduje o wygranej lub przegranej swojej drużyny. Jak Polka ma to robić, skoro w większości zespołów 5-6 zawodniczek zagranicznych decyduje o obliczu drużyny.(m)

Komentarz Katarzyny Motyl

Nie chcę komentować tej sytuacji. Mogę powiedzieć tylko, że zwolniona nie jestem. Mój kontrakt z klubem nadal obowiązuje.

TS Ostrovia Ostrów –Energa Toruń 54:86 (16-16, 13-20, 4-26, 21-24)
Ostrovia: Bilotserkivska 14, Wajler 12, Joks 7, Jackowska 5, Jaworska 4, Ossowska 4, Walczak 3, Kaczmarek 3, Nowicka 2, Podkańska 0, Grzegorowska 0.
Energa: Begić 17, Stankiewicz 15, Brezinova 13, Skobel 9, Harris 9, Svaryte 9, Trzeciak 7, Diawakana 5, Tłumak 2, Schmidt 0.

reklama