– Nie mówię ,,nie” Ostrovii, ale jeśli pojawi się lepsza oferta z klubu PGNiG Superligi, chciałbym spróbować – mówi Patryk Marciniak, który walczy o koronę króla strzelców grupy B I ligi. Jakiś czas temu utalentowany wychowanek KPR Ostrovia miał ofertę z Wybrzeża Gdańsk, ale po zmianie trenera sprawy już nie są tak oczywiste.

W pierwszej rundzie byliście jedną z rewelacji grupy B I ligi i o mały włos na półmetku nie zajmowaliście fotelu lidera. Co się stało z wami w rundzie rewanżowej, która jest wyraźnie gorsza?

reklama

– Myślę, że wynika to głównie z tego, że niektóre zespoły nas nie znały w pierwszej rundzie. Graliśmy przecież odmłodzonym składem. W drugiej rundzie wszyscy na nas zwrócili większą uwagę i grało nam się trudniej. Myślę jednak, że ogólnie z całego sezonu możemy być zadowoleni, bo nikt się nie spodziewał, że będziemy tak dobrze grać.

Wciąż walczysz o koroną króla strzelców grupy B I ligi. Gdybyś zagrał we wszystkich meczach, nie podlegałoby to pewnie dyskusji, a tak musisz do końca rywalizować o palmę pierwszeństwa. Uda się?

– Mam nadzieję. Gdybym grał we wszystkich meczach, już teraz pewnie byłbym tego pewny. Nie to jest jednak dla mnie najważniejsze. Jak wygramy dwa ostatnie mecze, to też będę zadowolony, nawet jeśli nie zostaną królem strzelców.

Po kontuzji chyba nie udało ci się odbudować formy z pierwszej rundy. Przerwa w grze odcisnęła piętno?

– Wydaje mi się, że rzucałem mniej bramek nie tyle przez słabszą formę, co fakt, że teraz większą uwagę na mnie zwracają przeciwnicy. Nie w każdym meczu da się rzucać po 14 bramek jak w pierwszej rundzie. Póki będą zwycięstwa, a przede wszystkim będą omijały mnie kontuzje, wszyscy powinni być zadowoleni, ja na pewno.

Kończy ci się kontrakt z macierzystym klubem. Co dalej?

– Jeszcze nie wiem. Miałem wcześniej rozmowy z Wybrzeżem Gdańsk. Teraz trochę temat ucichł. Myślę, że w ciągu miesiąca okaże się, co dalej. Nie mówię ,,nie” Ostrovii, bo przecież Ostrów to moje miasto i chciałbym tutaj zostać. Jeśli jednak będzie jakąś lepsza oferta, to czemu nie.

Z Wybrzeżem rozmowy prowadziłeś pewnie jeszcze, gdy trenerem był Marcin Lijewski?

– Tak. Rozmowy były jeszcze przed zwolnieniem Marcina Lijewskiego z funkcji trenera Wybrzeża. Teraz nie wiem, na czym stoję i czy klub z Gdańska jest jeszcze zainteresowany moją osobą.

Czujesz się już gotowy na grę w PGNiG Superlidze?

– Ten sezon pokazał mi, że stać mnie na grę w Superlidze. Chodziłem na siłownię, nabrałem masy. Wcześniej ważyłem nieco ponad 70 kilogramów. Teraz skoczyło już na 80. Wydaje mi się, że nabrałem warunków fizycznych, by poradzić sobie w Superlidze. Tak naprawdę nie przekonam się o tym, jeśli nie spróbuję.

Warunki fizyczne jednak pewnie bardziej masz na skrzydłowego w PGNiG Superlidze niż na rozgrywającego. Dałbyś radę przekwalifikować się na inną pozycję?

– Kiedy rozmawiałem z trenerem Marcinem Lijewskim, sugerował, żeby spróbować mnie na środku rozegrania, zważywszy na moją szybkość i dobry zwód. Na skrzydle czasami grałem w Ostrovii. Trudno mi powiedzieć, jakbym się pokazał nominalnie na tej pozycji.

Bartłomiej Jaszka też warunkami fizycznymi nie imponował, a spokojnie dał sobie radę w Bundeslidze i reprezentacji Polski na środku rozegrania…

– Bartek był strasznie szybki i miał superzwód. Wszystko widział na parkiecie. Ja jeszcze wiele się muszę uczyć. Zazdroszczę mu jego osiągnięć. Będę chciał mu kiedyś dorównać.

Kilka dni temu w KPR Ostrovia wybrano nowe władze. Myślisz, że wszystko poukłada się pozytywnie w tym klubie?

– Myślę, że tak. Trenera Pawła Staszaka kojarzę i mam o nim bardzo dobre zdanie. Myślę, że wszystko się dobrze poukłada. Za półtora roku w Ostrowie będzie nowa hala. Może i my wtedy zagościmy w Superlidze. Zawsze patrzę optymistycznie. Gdybym był pesymistą, pewnie nie grałbym w piłkę ręczną. Trzeba myśleć pozytywnie.

Rozmawiał
Maciej Kmiecik

reklama