Arged BMSlam Stal Ostrów bez przełamania. Po kiepskim meczu we Włocławku, w Gdyni nie było lepiej. Fatalne spotkanie zagrał James Florence, który kompletnie nie przypomina koszykarza, który czarował w przeszłości w Energa Basket Lidze. Polska Asseco Arka Gdynia z Szubargą, Dylewiczem i Żołnierewiczem pokonała Arged BMSlam Stal 74:64.

Od początku meczu w Gdyni, Arged BMSlam Stal grała inaczej niż kilka dni w temu we Włocławku. Zdecydowanie lepiej broniła, a i balans pomiędzy rzutami z dystansu i spod kosza był zupełnie inny niż przeciwko Anwilowi. Po pierwszej kwarcie ostrowski zespół prowadził 21:16. Mecz toczył się jednak w ospałym tempie. Brakowało gry szybkim atakiem. Dobrą, energetyczną zmianę dał Szymon Ryżek. Skuteczny był Chris Smith. Im dłużej trwał mecz, tym było gorzej.

reklama

W drugiej kwarcie gra przyjezdnych nie wyglądała już tak dobrze. Problemy zaczęły się od rozegrania. Taurean Green notował stratę za stratą. W 19 minucie miał już cztery stracone piłki i to w prosty sposób oddawane z reguły w ręce rywala, z czego gospodarze wyprowadzali kontry. Fatalnie grał także James Florence, który do przerwy na parkiecie spędził 13 minut, trafiając tylko 1 z 7 rzutów z gry. „General” Stali spudłował cztery rzuty z dystansu, ale miał za to – podobnie jak Green – cztery straty. Wynik do przerwy 38:36 dla Asseco Arki uratował nieco przyjezdnym wspomniany Green, który trafił za 3 punkty na 2 sekundy przed końcem pierwszej połowy.

Dopóki wpadały trójki, dopóty Arged BMSLam Stal prowadziła. Za mało rozgrywający podawali do środkowych. Kilka asyst było przedniej jakości do Josipa Sobina. Chorwat z minuty na minutę się rozkręcał. Po drugiej stronie najlepiej grali byli zawodnicy ostrowskiej drużyny: Przemysław Żołnierewicz, który do przerwy rzucił 11 punktów oraz Filip Dylewicz. 40-latek sprzedał sprzed nosa dwie trójki Victorowi Ruddowi.

Początek po przerwie był imponujący w wykonaniu Arged BMSlam Stali. Świetnie zaczął Victor Rudd, który trafił 7 punktów. Dwa dołożył swoim charakterystycznym hakiem Josip Sobin i po serii 9:0 ostrowianie prowadzili 45:38, a trener Przemysław Frasunkiewicz po czterech z rzędu stratach szybko wzywał swój zespół na reprymendę. Ostrowianie prowadzili w połowie trzeciej kwarty 50:41, ale momentalnie roztrwonili przewagę po błędach w defensywie. Dwukrotnie zostawili wolnego na obwodzie Krzysztofa Szubargę, który trafił z dystansu, a po kolejnej trójce Igora Wadowskiego w 28 minucie był remis 50:50. Po trzech kwartach Arged BMSlam Stal wygrywała 55:54.

W ostatniej kwarcie goście nadal nie potrafili przełamać przeciętnie grającej Arki Gdynia.  Na 70 sekund przed końcem szalony rzut trafił Krzysztof Szubarga i gospodarze prowadzili 70:63. Koszykarze Łukasza Majewskiego pudłowali rzuty wolne, a do rozpaczy trenera Arged BMSlam Stali doprowadził Florence bezsensową decyzją o faulu na Witliński w końcówce meczu.

Kreowany na lidera James Florence rzucił 2 punkty, trafiając 1 na 13 z gry i pudłował rzuty wolne, a na dodatek popełnił 5 strat. Niewykorzystany wydaje się być świetny strzelec Chris Smith. Trio Rudd – Green – Florence oddało 40 rzutów. Trafili 10. Arged BMSlam Stal ma trudny początek sezonu, ale gra ostrowian kompletnie się nie klei. Zawodzą liderzy, a w szczególności rozgrywający Florence i Green. Temu pierwszemu Majewski dał dużo swobodę i obdarzył go ogromnym zaufaniem. Amerykanin na razie spisuje się dużo poniżej oczekiwań. Kolejny mecz Stal ma zagrać na wyjeździe z Polpharmą, ale to spotkanie może zostać przełożone. Dla Stali to dobrze, bo jest nad czym pracować.

Asseco Arka Gdynia – Arged BM Slam Stal Ostrów 74:64 (16:21, 22:15, 16:19, 20:9)

Arka: Żołnierewicz 20, Wołoszyn 12, Szubarga 12, Witliński 7, Dylewicz 6, Czerlonko 5, Hrycaniu 4, Malczyk 3, Kaszowski 0, Kowalczyk 0.

Stal: Sobin 13, Green 13, Rudd 12, Smith 8, King 6, Garbacz 6, Ryżek 4, Florence 2, Mokros 0, Dymała 0.

reklama