Duńczyk Jonas Jeppesen przejdzie do historii ostrowskiego żużla. Wskoczył do składu z rezerwy od dziesiątego wyścigu meczu Arged Malesa TŻ Ostrovia z eWinner Apatorem Toruń i odwrócił losy pojedynku. Zdobył komplet 15 punktów, wygrywając 5 z 6 ostatnich wyścigów. Brzmi znajomo? 28 sierpnia 1988 roku w meczu na szczycie tabeli II ligi Jacek Brucheiser, lider ówczesnej Ostrovii również z rezerwy zdobył komplet 15 punktów, a gospodarze pokonali Spartę Wrocław 48:42. Jakie to piękne, że po 32 latach historia się powtórzyła.

W 1988 roku doszło do szlagierowego meczu, który decydował o losach awansu do I ligi. Stadion wypełniony był po brzegi. Do Ostrowa przyjechało wielu kibiców z Wrocławia. Sparta prowadziła na początku meczu. Trener Roman Tajchert celowo jednak ustawił na rezerwie Jacka Brucheisera, który rozpoczął pojedynek od piątego wyścigu. Później pojechał w ósmym, jedenastym, czternastym i piętnastym. Wygrał wszystkie swoje starty, a Ostrovia choć przegrywała 12:18, wygrała ostatecznie 48:42.

reklama

Minęły 32 lata. Zmieniły się pokolenia kibiców. 5 września 2020 roku. Na rezerwie trener Mariusz Staszewski ma Jonasa Jeppesena. Mecz z liderem tabeli, eWinner Apatorem Toruń. Zespołem dotąd nieosiągalnym dla rywali. Przy stanie 31:23 dla torunian po dziewięciu wyścigach do akcji od dziesiątego biegu wkracza Jonas Jeppesen. Duńczyk wygrywał i jest piekielnie szybki. Kierownictwo ostrowskiej ekipy od razu dzwoniło do sędziego robić zmianę w 11 biegu. Jeppesen tym razem z krawężnika i znów wygrał. – Trzeba przyznać, że miał trochę szczęścia, bo jechał z pierwszego lub czwartego pola, które były najlepsze. Jak zobaczyłem, że jedzie mecz życia, to zmieniałem go nawet za punktujących naszych zawodników – tłumaczył Mariusz Staszewski.

W 12 wyścigu Jeppesen pojechał za punktującego Adriana Cyfera i znów wygrał. Gospodarze odrobili wszystkie straty w dwóch wyścigach i był remis. A Jeppesen nadal jechał i wygrywał. W 14 biegu zastąpił Grzegorza Walaska i wygrał w wielkim stylu. Punkt przywieziony przez Cyfera oznaczał, że Arged Malesa TŻ Ostrovia pierwszy raz w tym meczu objęła prowadzenie 43:41.

Cudu Jeppesen dokonał natomiast w 15 biegu, kiedy to osamotniony po kontrowersyjnym wykluczeniu Nicolai Klindta, przegrał start, ale w piorunującym stylu uporał się z Tobiaszem Musielakiem i Chrisem Holderem, któremu przeleciał przed oczyma na jednym kole. – Takie mecze rzadko się zdarzają. Na pewno zapamięta go na długo, tak samo jak my zapamiętamy jego występ – podkreślał Mariusz Staszewski.

To niesamowite uczucie zostać bohaterem meczu. W Szwecji w tym tygodniu zdobyłem 18 punktów, w Ostrowie komplet 15. To bez dwóch zdań jeden z najbardziej szalonych meczów w mojej karierze. Wyjechałem 5 razy w 6 ostatnich wyścigach. Jestem bardzo szczęśliwy. To niewiarygodne – podkreślał 22-letni Duńczyk. Tak czy inaczej zapisał się na trwałe w historii ostrowskiego żużla, a kibice jego wyczyn będą wspominać przez lata, tak jak opowiadają po dziś dzień o występie Jacka Brucheisera z 1988 roku w meczu przeciwko Sparcie.

reklama