Stal Gorzów może nabawić się kompleksu KPR Ostrovia. W zeszłym sezonie ostrowianie jako jedyni dwa razy ograli Stal. W IV kolejce tych rozgrywek Stal przyjechała do Ostrowa jako lider tabeli grupy B I ligi i wyjechała z kwitkiem, przegrywając 26:32.
Ostrovia zagrała na pewno najlepszy mecz w sezonie. Po porażce w Legnicy i zwycięstwie w Gorzycach Wielkich, to był prawdziwy sprawdzian formy zespołu trenerów Macieja Nowakowskiego i Rafała Stempniaka.
Co prawda w pierwszej połowie Ostrovia nie potrafiła zatrzymać szalejącego w ataku Mateusza Stupińskiego oraz szybkiego ataku gości. W 15 minucie po kolejnej kontrze było 9:7 dla Stali. Brakowało powrotu do obrony po nieudanych rzutach. Ostrovia traciła już trzy bramki do gorzowian 7:10.
W 21 minucie wyrównał na 11:11 Damian Krzywda, a cztery minuty później Ostrovia odzyskała prowadzenie po rzucie Mateusza Wojciechowskiego. Przy stanie 14:12 dla gospodarzy sędziowie z Głogowa podjęli najbardziej kontrowersyjną decyzję meczu. W 26 minucie wyrzucili z boiska Ksawerego Gajka. I chyba tylko panowie z gwizdkami wiedzą, dlaczego to zrobili. Przypadkowe uderzenie rywala w okolice szyi kwalifikowało się co najwyżej na karę 2-minutową. Gajek od 26 minuty oglądał spotkanie z trybun.
Strata jednego z podstawowych obrońców podziałała mobilizująco na Ostrovię, która do przerwy wygrywała 17:15, a w drugiej połowie uzyskała 4-5 bramek przewagi i do końca kontrolowała mecz, pewnie wygrywając 32:26.
Jak zwykle skuteczny był Patryk Marciniak. Bardzo dobrze radzili sobie bracia Przybylscy. Młodszy Jakub po kontuzji wrócił na boisko i grał nieźle. Z meczu na mecz rozkręca się także starszy, Mikołaj. Nieocenioną robotę w obronie wykonał Michał Bałwas. W bramce w drugiej połowie świetnie spisywał się Patryk Foluszny.
KPR Ostrovia kolejny mecz rozegran a wyjeździe. W Poznaniu w derby Wielkopolski zmierzy się z Grunwaldem.



