Arena Ostrów na miano twierdzy koszykarzy Arged BMSlam Stali będzie musiała sobie zapracować w przyszłości. Po zmianie domowego obiektu, niepokonany u siebie zespół trenera Łukasza Majewskiego przegrał z niżej notowaną Eneą Astorią Bydgoszcz 78:86.

Pierwsze historyczne punkty w Arenie Ostrów zdobył rzutem z dystansu Jakub Garbacz. Gospodarze rozpoczęli bardzo dobrze, bo prowadzili 10:2. Po pierwszej kwarcie, wygranej 27:17 przez Arged BMSlam Stal Ostrów, gra zespołu Łukasza Majewskiego mocno się posypała. Należy dodać, że gospodarze grali osłabieni brakiem kontuzjowanych Jamesa Florence’a oraz Carla Lindboma, co mocno zawęziło rotację trenerowi Stalówki.

reklama

Enea Astoria Bydgoszcz w drugiej kwarcie zmieniła obronę, zaczęła wyprowadzać kontry, a dużo punktów zdobywała także spod kosza po zbiegnięciu zawodników wzdłuż linii końcowej. W efekcie w 15 minucie po punktach Michała Chylińskiego wyszła na pierwsze prowadzenie 29:28. Po przerwy było 43:42 dla zespołu Artura Gronka.

Po przerwie jeszcze bardziej zarysowała się przewaga gości, którzy zdobywali punkty zarówno wejściami pod kosz, jak i rzutami z dystansu. Nie do zatrzymania był Corey Sanders, który wygrywał pojedynki jeden na jeden i z dużą łatwością zdobywał punkty. W 28 minucie po trójce Jakuba Nizioła było już 64:54 dla Enea Astorii Bydgoszcz i o czas prosił trener Łukasz Majewski. Gra Stalówki się nie kleiła. Brakowało pomysłu, a jak już znajdowały się czyste pozycje to pudłowali zarówno z dystansu jak i spod kosza.  Po 30 minutach przyjezdni wygrywali w Arenie Ostrów 70:57.

Niżej notowana w tabeli Enea Astoria Bydgoszcz po 3 kwartach miała 58-procentową skuteczność przy zaledwie 37-procentowej Arged BMSlam Stali Ostrów. Brak Jamesa Florence’a był aż nadto widoczny w sobotnim meczu. Brakło też wysokiego gracza. O ile Josip Sobin walczył jak lew, to brakowało mu wsparcia Jarosława Mokrosa i Shawna Kinga. W ataku dwoił się i troił Jakub Garbacz, któremu najzwyczajniej w świecie w końcówce zabrakło już się, bo musiał się sporo napracować także w obronie.

Po trójce Jakuba Nizioła w 35 minucie stało się jasne, że goście tego meczu nie przegrają. Enea Astoria prowadziła wówczas 80:62. Ostatecznie zespół Artura Gromka wygrał w Arenie Ostrów z Arged BMSlam Stalą 86:78.

Bydgoszczanie wygrali w pełni zasłużenie. Debiut w nowej hali kompletnie nie wyszedł zespołowi Łukasza Majewskiego. Kontuzje, kontuzjami, ale Stal zagrała jedno z najsłabszych spotkań w tym sezonie. Bez Florence’a już w tym sezonie ostrowianie grali i pokonali WKS Śląsk Wrocław. W sobotni wieczór – nie licząc Jakuba Garbacza – reszta wypadła bardzo blado. Pewnie lada dzień do zespołu dołączy zastępca Jamesa Florence’a. Trener Łukasz Majewski ma ponownie nad czym pracować ze swoim zespołem.

Arged BMSLam Stal Ostrów – Enea Astoria Bydgoszcz 86:78 (27:17, 15:26, 15:27, 21:16)

Arged BMSlam Stal: Garbacz 30, Sobin 14, Smith 13, Green 7, Dymała 4, King 3, Mokros 3, Ryżek 2, Pławucki 2.

Astoria: Sanders 21, Loncar 15, Nizioł 13, Gabrić 13, Chyliński 12, Frąckiewicz 6, Aleksandrowicz 4, Krasucki 2, Sobkowiak 0, Szyttelnholm 0.

reklama