Istne szaleństwo. Radość beniaminka po zwycięstwie (foto)

0

11

Zdjęcie 11 z 12

Dla takich chwil warto żyć, dla takich chwil warto kibicować, dla takich chwil warto przychodzić do Areny Ostrów na mecze ostrowskich szczypiornistów. Nie pierwszy raz w tym sezonie zgotowali swoim kibicom horror. Na szczęście znów z happy endem. Pokonali Gwardię Opole 26:25 po rzucie tuż przed syreną. Zobaczcie szaloną radość beniaminka PGNiG Superligi. Te zdjęcia mówią więcej niż tysiąc słów.

reklama

Krzysztof Misiejuk zrobił to na inaugurację w meczu z Sandrą Spa Pogonią Szczecin, kiedy to rzucił bramkę na wagę zwycięstwa i trzech punktów. Ponoć nic dwa razy w życiu się nie zdarza, ale on to zrobił ponownie.

Szef defensywy Arged KPR Ostrovia w ostatniej akcji meczu znalazł się we właściwym miejscu i właściwym czasie. Dostał piłkę, przymierzył przy krótkim słupku i trafił obok Adam Malchera, który wcześniej bronił niczym w transie, ale w decydującym momencie skapitulował.

To wszystko działo się strasznie szybko. Dostałem piłkę i rzuciłem tak samo jak w meczu ze Szczecinem. Daliśmy kibicom znowu ogromne emocje, najważniejsze, że zwycięskie – mówił po spotkaniu zmęczony, ale jakże szczęśliwy Krzysztof Misiejuk.  Bohater ostatniej akcji – taki przydomek chyba już na zawsze zostanie mu przypisany, bo wyczynia niewiarygodne rzeczy i zapisał się na trwałe w historii ostrowskiego szczypiorniaka.

reklama