Kolejny faworyt odprawiony przez beniaminka z kwitkiem (foto)

0

3

Zdjęcie 3 z 15

Arged KPR Ostrovia nie przestaje zadziwiać. Po kapitalnym, emocjonującym meczu w niedzielny wieczór w Arenie Ostrów beniaminek PGNiG Superligi ograł kandydata do brązowego medalu, Azoty Puławy 27:22. MVP spotkania wybrany został bramkarz gospodarzy, Mikołaj Krekora.

reklama

W niedzielę do Areny Ostrów zawitał kolejny kandydat do brązowego medalu. Wcześniej beniaminek niespodziewanie ograł Górnika Zabrze, a po rzutach karnych Torus Wybrzeże Gdańsk. Teraz z gorącym dopingiem w domowym obiekcie Arged KPR Ostrovia zmierzyć się musiały Azoty Puławy, które we własnej hali w pierwszej rundzie zaledwie jedną bramką pokonały beniaminka.

Ostrowianie rozpoczęli mecz od dobrej defensywy i skutecznego ataku. W bramce dobrze spisywał się Mikołaj Krekora. W 11 minucie po dwóch z rzędu trafieniach Łukasza Gieraka było 6:3 dla gospodarzy. W 15 minucie Krekora legitymował się czterema skutecznymi interwencjami na dziewięć rzutów, co dawało mu 44% skuteczności.

W 18 minucie po bramce Marka Szpery Arged KPR Ostrovia prowadziła 11:6. Później przewaga zmalała do trzech trafień (12:9 w 24 minucie). Ostrowianie odzyskali wigor po trafieniu z kontry Przemysława Urbaniaka. Wówczas na tablicy wyników pojawił się rezultat 14:9 dla gospodarzy. Była 26 minuta pierwszej połowy i w Arenie Ostrów pachniało sporą niespodzianką, żeby nie powiedzieć sensacją.

Chwilę później skrzydłowy ostrowian przegrał pojedynek z Wojciechem Boruckim w sytuacji sam na sam. Szkoda, bo beniaminek nie wykorzystał okazji do powiększenia przewagi. Końcówkę przed przerwą rozegrał bowiem fatalnie. Na 30 sekund przed końcem na 2 minuty wyrzucony z boiska został Krzysztof Misiejuk. W efekcie zamiast trafić bramkę na 15:11, Azoty obroniły i trafiły z ponad połowy boiska do pustej bramki, ustalając wynik po pierwszej połowie 14:12.

Na początku drugiej części gry goście zdobyli kontaktową bramkę, ale na szczęście Arged KPR Ostrovia odpowiedziała trafieniami i wygrywała w 35 minucie 17:14. Niestety, w kolejnych akcjach ostrowianom zaciął się kompletnie atak. Obijali Valentyna Koshovego. Na całe szczęście świetnie po drugiej stronie interweniował także Mikołaj Krekora.

W 39 minucie było 18:16 dla ostrowian, ale już na kwadrans przed końcem Azoty znów rzuciły kontaktową bramkę, grając w przewadze po wykluczeniu Łukasza Gieraka. W 49 minucie Mateusz Wojciechowski dorzucił bramkę po trafieniu w poprzeczkę Ksawerego Gajka i beniaminek miał znów trzy trafienia przewagi. W 50 minucie Przemysław Urbaniak trafił ze skrzydła i przy stanie 23:19 dla gospodarzy o czas poprosił sztab szkoleniowy Azotów Puławy.

W 51 minucie po rzucie z drugiej linii Ksawerego Gajka, ostrowianie przez moment mieli znów pięć bramek przewagi. W 55 minucie trafił Artur Klopsteg i było 26:20. Choć to piłka ręczna, w której teoretycznie wszystko może się zdarzyć, nikt w Arenie Ostrów z kibiców Ostrovii nie miał wątpliwości, że beniaminek tego wieczoru sprawi niespodziankę. Ostatecznie Arged KPR Ostrovia pokonał Azoty Puławy 27:22 , a warto dodać, że dwa rzuty karne w drugiej połowie meczu obronił Dawid Balcerek.

Arged KPR Ostrovia Ostrów – Azoty Puławy 27:22 (14:12)

Arged KPR Ostrovia: Krekora (12/31-39%), Balcerek (2/3-67%) Zimny  (0/1-0%)- Adamski 3, Urbaniak 7, Klopsteg 1, Gierak 2, Wadowski 3, Marciniak, Misiejuk 1, Tomczak, Wojciechowski 1, Szych, Szpera 4, Przybylski, Gajek 5.
Karne: 3/6.

Azoty: Borucki (4/17-24%), Koszowy 1 (10/24-42%) – Górski, Zivković 2, Adamski, Przybylski 5, Marciniak, Antolak, Burzak 2, Valles 3, Kowalczyk 2, Janikowski 2, Fedeńczak 1, Jarosiewicz 4, Konieczny.
Karne: 4/7.

reklama