Nie byłoby tego sukcesu bez ostrowskich kibiców. Nie byłoby bez tumultu, który sprawił, że w decydujących momentach zadrżały ręce byłego mistrza Euroligi, Jeffery’ego Taylora. Kibice „Stalówki” przeszli samych siebie, a Arena Ostrów zatrzęsła się w posadach.

reklama

-Puchar jest nasz – śpiewali po końcowej syrenie kibice „Stalówki”. Rzeczywiście, jest nasz, także ich, bo dołożyli oni do tego mistrzostwa ENBL, nie małą cegiełkę, ale ogromną „cegłę”.

Gdyby taki mecz rozgrywany był w innej hali, przy wyniki 55:65 w 36 minucie pewnie BM Stal Ostrów nie podniosłaby się i nie odwróciła losów spotkania. Ale oni to zrobili! Kibice żółto-niebieskich stali się nie tylko szóstym, ale nawet siódmym graczem „Stalówki”. Bronili z zespołem, a tumult i gwizdy przy ataku gości były tak głośne, że nie słychać było własnych myśli.

-Bez kibiców nie wygralibyśmy tego meczu. To też ich sukces. Dedykujemy im ten puchar – mówił szczęśliwy Andrzej Urban.

-To sukces całego Ostrowa Wielkopolskiego. Każdy dołożył swoją cegiełkę do tego wydarzenia – podkreślał prezes, Bartosz Karasiński.

Po meczu kibice robili sobie pamiątkowe zdjęcia z okazałym trofeum. To puchar przechodni, który pozostanie w Ostrowie przez rok. No chyba, że w przyszłym sezonie BM Stal znów zagra w ENBL i powtórzy ten sukces…

reklama