Piątkowy komunikat GKSŻ mógł wprawić w konsternację ostrowskich kibiców. Większość pewnie miała zapisane w kalendarzach derby Wielkopolski na niedzielę, 30 kwietnia, bo tak też widniało w terminarzu ogłoszonym na początku sezonu. Otóż nie w niedzielę, a na czwartek, 4 maja o godzinie 20:30 GKSŻ zmieniła – pewnie w porozumieniu z telewizją – ten mecz. Mało tego, dwa dni później, 6 maja w Ostrowie jest kolejny ligowy pojedynek z H.Skrzydlewska Orłem Łódź.

Sezon zasadniczy w 1.Lidze Żużlowej, która wciąż nie ma sponsora tytularnego, trwa od kwietnia do praktycznie połowy sierpnia. W cztery miesiące kluby mają od odjechania zaledwie 7 spotkań. Jaki to problem, żeby zrobić każdemu  klubowi terminarz przeplatany mecz domowy, mecz wyjazdowy, mecz domowy. Rozłożyłoby się to w miarę regularnie, mecz domowy co 2-3 tygodnie.

reklama

Ale Polski Związek Motorowy postanowił ostrowskiemu klubowi zrobić intensywną majówkę, gdzie większość Polaków wyrusza w tym czasie na długi weekend majowy i żużel mają w ….głębokim poważaniu. Tylko najwięksi fanatycy urlopy i rodzinne wyjazdy na weekend planują z terminarzem żużlowym w ręku. I tak już absurdalnie brzmiały dwie kolejki ligowe z rzędu na Stadionie Miejskim w Ostrowie 30 kwietnia i 6 maja. Ten drugi termin nomen omen koliduje ze świętem miasta, czyli Majostaszkami.

Żeby było ciekawiej, to dopiero dziś, czyli w piątek GKSŻ ogłosiła w komunikacie, że dwa mecze 4 rundy 1.Ligi odbędą się zgodnie z terminarzem 30 kwietnia o 14:00, a dwa kolejne, w tym mecz Arged Malesy Ostrów z ebebe PSŻ-em Poznań przełożono na termin rezerwowy, czyli czwartek, 4 maja. Godzina meczu wybitnie telewizyjna. Środek tygodnia i mecz o 20:30. Jaka może być frekwencja na trybunach pokazał choćby wczorajszy mecz w Rybniku, gdzie trybuny świeciły pustkami na szlagierze z Eneą Falubazem Zielona Góra.

Tak więc ostrowskim kibicom GKSŻ i telewizja, będąca właścicielem praw do pokazywania 1.Ligi zafundowała szalony terminarz 4 i 6 maja dwa mecze ligowe. Dwa z siedmiu w trakcie 4 m-cy w odstępnie dwóch dni. Nawet brakuje słów żeby nazwać tę politykę układania terminarza. To już nie jest nawet cyrk, ani brak wyobraźni. Żużel jest już tylko dla telewizji? Kibic, który przychodzi na stadion i zostawia w kasie pieniądze, jakże ważne do funkcjonowania klubów dla osób zarządzających polskim żużlem przestał się liczyć.

Ta sama telewizja nie potrafi pofatygować się do Landshut, by pokazać mecze niemieckiej drużyny, która uczestnicy w rozgrywkach polskiej ligi.

A już w ogóle nikt nie pomyślał o żużlowcach, którzy 1 maja mają finał Brązowego Kasku, 2 maja zawody U24 Ekstraligi, 3 maja Srebrny Kask, 4 maja ligę, 5 maja pewnie trening przed kolejną ligą i 6 maja następną ligę. Ci chłopcy mają po 18-19 lat. Młode organizmy wytrzymają taki maraton, ale czy naprawdę o to w tym wszystkim chodzi?

reklama