Arged Malesa wygrała ostatni mecz rundy zasadniczej w U24 Ekstralidze, który odbył się na torze w Grudziądzu ale nie pojedzie w finale rozgrywek. Ostrowianie zajęli w nich ostatecznie trzecie miejsce. Cały sezon w wykonaniu swoich żużlowców podsumował trener Mariusz Staszewski.

-W mojej ocenie odjechaliśmy poprawny sezon. Mieliśmy jednak mnóstwo pecha, tak samo jak w pierwszej lidze – mówi nam szkoleniowiec. – Warto przypomnieć, że zespół na U24 Ekstraligę zaczęliśmy składać dość późno. Kiedy inni mieli pozamykane składy, to my dopiero podpisywaliśmy umowę. Na rynku obcokrajowców nie było już dużego wyboru. Nie był to jednak jakiś wielki problem, bo z góry zakładaliśmy, że będziemy dawać jak najwięcej jazdy juniorom – zaznacza Staszewski.

reklama

Ostrowianie mieli spore szanse, by dostać się do finału, w którym pojadą zespoły z Krosna i Gorzowa, ale trener przypomina, że po drodze miało miejsce kilka pechowych wydarzeń.

-Na początku było trochę porażek, bo Matias Nielsen jeździł więcej w Szwecji, a poza tym doszła kontuzja Sebastiana Szostaka. Poza tym mieliśmy pecha w dwumeczu z Krosnem, bo przecież były trzy defekty na prowadzeniu. Do tego dodałbym przerwane spotkanie w Częstochowie – zauważa Staszewski.

Szkoleniowiec ostrowskiej ekipy zaznacza jednak, że rozgrywki U24 Ekstraligi to dobry pomysł. Staszewski dodaje jednak, że regulamin wymaga dopracowania, tak by był korzystniejszy dla klubów, które stawiają na szkolenie.

-Nie można powiedzieć, że te rozgrywki nie są przydatne. Ja zawsze patrzę przez pryzmat juniorów, którzy dzięki temu mają dużo jazdy. Szkoda tylko, że nie mogą jechać chłopacy, którzy mają licencję i są w wieku 15 lat. To na pewno by pomogło przy tej liczbie młodzieżowców, którą obecnie mamy. Gracjan Szostak, Filip Seniuk czy Tobiasz Potasznik nie mają jazdy, bo obecnie DMPJ wkraczają w najważniejszą fazę i nie można eksperymentować. Mam jednak świadomość, że ta zmiana jest trudna do przeprowadzenia pod względem prawnym, bo to kwestia, którą regulują nie tylko przepisy związkowe – tłumaczy Staszewski.

-A jeśli chodzi o cały system szkolenia, to proszę też pamiętać, że w przyszłym roku dojdzie u nas kolejnych dwóch kolejnych juniorów. Wtedy będzie problem z wyjechaniem jakichkolwiek limitów, które przewiduje regulamin szkoleniowy. Imprez na taką liczbę młodzieżowców będzie stanowczo za mało. Już teraz powoli wygląda to tak, że takie kluby jak nasz, by wypełnić limity, musiałby jeździć codziennie lub odstawiać od jazdy chłopaków w wieku 18 – 19 lat i robić w ten sposób miejsce dla innych – podsumowuje Staszewski.

reklama