Reformy magistry ministry – z cyklu „Okiem Stańczyka”

0

Zawżdy nauczanie dziatek naszym monarchom na sercu leżało, ot król Kazimierz Wielki Uniwersytet w Krakowie fundował, takoż świętej pamięci królowa Jadwiga i jej małżonek król Władysław o wszechnicę naszą dbali, tę świadomość mając, iż lud kształcony chlubę i korzyści wiele władcy przynosi. Tak samo mniemał wielki hetman nasz a wszelkiej sztuki i nauki mecenas – Jan Zamoyski, dla którego wiele mam uszanowania za zacnej Akademii Zamoyskich ufundowanie. Jego to, a nie kogo innego są te słowa, które rządzący mieć na względzie powinni: Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Aliści rządzący teraz biedną Ojczyzną naszą, całkiem inne maja mniemanie. Ot owa niewiasta której władzę nad oświatą powierzono, a która dziwacznie ministrą (!) zwać się każe umyśliła aby bakałarzom, którzy dziatki w szkołach powszechnych uczą zakazać zdawania wszelakich prac domowych. W tenże sposób nie nauczy się ona ni samodzielności, ni sztuki uczenia się w domu, bez bakałarza nad głową stojącego. A o nauce odpowiedzialności za własne czyny to pewnikiem czas zapomnieć. Na igraniu tylko i głupot czynieniu czas dziatwa nasza spędzi. Aliści sam ów rudy jegomość na czele rządu stojący na mowę pacholęcia z Włocławka się powołuje, które to chłopię takowy postulat stawiało, by zadań do domu nie było! Takoż i stolicy naszej prezydent larum podniósł, iż czas trawi na odrabianie zadań domowych dla swej dziatwy! Nic dziwnego, że na dbałość o miasto czasu mu już brakuje! Iście, jak tak się rzeczy mają, że każden rodzic zdania szkolne za swego potomka pisze, to nie dziwota ze ów rudy jegomość dziatwę „udręką” nazwał. Wielce mi Miłościwi mieszkańcy grodu naszego, każda sprawa insze ma dno! Owe użalania się nad losem dziatek co w domu kilka ćwiczeń napisać muszą, to jeno pretekst jako mniemam. Rzecz w tym, że im naród głupszy tem lepiej nim się włada i łacniej ciemnemu ludowi kit wszelaki wcisnąć. Ale nie koniec to ministrowych zapędów, owo chce ona niewiasta, by w szkołach mniej było nauki naszej mowy ojczystej, historyii, matematyki, która wszak królową nauk jest i logicznego myślenia uczy, tudzież jeografii i bodajże fizyki. Strach Miłościwi Rodziciele dziatwy naszej z jakaż to wiedzą wyjdzie ona ze szkolnych progów? Aż lękam się by miast nauki przyrody nie wprowadzono kursów w szparagów sadzeniu i zbieraniu, wszak Prusak wredny rąk do pracy niewolniczej na zagonach swych bauerów potrzebuje! Wielce o stan nauki zatroskan

STAŃCZYK

reklama
reklama