Ważna wygrana Ostrovii! Play-off coraz bliżej (foto i wideo)

0

10

Zdjęcie 10 z 16

Po pierwszej połowie był remis 17:17. Arged Rebud KPR Ostrovia długo męczyła się z Zepterem KPR Legionowo, ale w drugiej połowie podopieczni Kima Rasmussena zagrali zdecydowanie lepiej i ostatecznie wygrali 39:33. Dzięki temu awans do fazy play-off jest coraz bliżej.

reklama

Jeśli ktoś myślał, że pojedynek ze zdecydowanie niżej notowanym Zepterem KPR Legionowo będzie łatwą przeprawą dla Arged Rebud KPR Ostrovii, to z pewnością zmienił zdanie po pierwszej połowie. Gospodarze mieli w niej olbrzymie problemy ze złapaniem właściwego rytmu gry. W efekcie dość długo na prowadzeniu znajdowali się goście.

Początek był bardzo wyrównany, ale po trafieniu Damiana Pawelca przyjezdni wygrywali 5:3. Gospodarze doprowadzili do remisu dopiero w 14. minucie rywalizacji, kiedy swojego drugiego gola zdobył Kamil Adamski. W 21. minucie ekipa z Legionowa wykorzystała problemy Ostrovii, która musiała grać w podwójnym osłabieniu. Przyjezdni znowu mieli dwie bramki zaliczki. Przy stanie 13:11 dla Zeptera Legionowo o czas poprosił Kim Rasmussen, który nie mógł być zadowolony z postawy swoich podopiecznych.

Natychmiastowa reakcja szkoleniowca ostrowskiej ekipy przyniosła błyskawiczny skutek. Dzięki trafieniom Marka Szpery i Mateusza Wojciechowskiego był remis, a chwilę później miejscowych na długo wyczekiwane prowadzenie wyprowadził Patryk Marciniak.

Ostrovia powoli łapała rytm i na niewiele ponad cztery minuty przed przerwą pierwszy raz miała dwa gole zaliczki. Końcówka nie była jednak udana w wykonaniu podopiecznych Kima Rasmussena i po 30 minutach rywalizacji było 17:17, co zwiastowało ogromne emocje w drugiej połowie.

Pierwsze minuty po wznowieniu gry należały do gospodarzy, którzy grali skutecznie w obronie i wykorzystywali swoje szanse e ataku. Po celnym rzucie karnym w wykonaniu Kamila Adamskiego Ostrovia prowadziła 21:18. Później jej przewaga wzrosła nawet do pięciu goli i wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą.

Niestety, gospodarze znowu zanotowali przestój w grze. W 46. minucie trener Rasmussen wolał dmuchać na zimne i poprosił o czas, bo goście zaczęli odrabiać straty. Zepter Legionowo zbliżył się na trzy gole, a chwilę później było już tylko 27:26 dla miejscowych.

Na szczęście niemoc w ataku Ostrovii przełamał Daniel Reznicky. Końcówka należała już do gospodarzy, którzy poprawili defensywę i uruchamiali szybkie ataki. Po jednym z nich na około cztery minuty przed końcem piłkę do pustej bramki skierował Przemysław Urbaniak. Miejscowi prowadzili 34:30, a trener gości poprosił o czas. Później nie doszło już do żadnego zwrotu akcji. Ostrovia wygrała 39:33 i mogła świętować.

Arged Rebud KPR Ostrovia – Zepter KPR Legionowo 39:33 (17:17)

reklama