Arged BM Stal ograła Śląsk Wrocław 81:64 w meczu numer dwa ćwierćfinału play-off Orlen Basket Ligi i wyrównała stan serii na 1:1. Podopieczni Andrzeja Urbana odnieśli zwycięstwo dzięki fantastycznej grze w obronie w drugiej połowie, ale szkoleniowiec i tak ma powody do zmartwień. Tym największym jest kontuzja, której nabawił się David Brembly. Problemy ze zdrowiem pod koniec pojedynku miał także Nemanja Đurišić.

Do przerwy „Stalówka” przegrywała ze Śląskiem różnicą siedmiu punktów i w drugiej połowie musiała odrabiać straty. Druga porażka stawiałaby zespół w bardzo trudnym położeniu przed wyjazdem do Wrocławia. Ostrowianie stanęli jednak na wysokości zadania. Śląsk w ponad trzynaście minut zdobył zaledwie 11 punktów. Tak dobrze podopieczni Andrzeja Urbana w obronie nie grali już dawno.

reklama

-W szatni zaszła przede wszystkim u nas zmiana mentalna, bo pod względem taktycznym nie spisywaliśmy się źle. Mieliśmy wprawdzie problem ze zdobywaniem punktów, ale to brało się z decyzyjności. Porozmawialiśmy, padło kilka słów mobilizujących i to zadziałało – przyznał trener Stali podczas pomeczowej konferencji prasowej.

Niestety, już na początku meczu ze Śląskiem w zespole doszło do kontuzji. Na parkiet upadł David Brembly, który w asyście fizjoterapeutów udał się do szatni. Oficjalnych informacji o jego stanie zdrowia jeszcze nie ma, ale wszystko wskazuje na to, że uraz jest poważny.

-Straciliśmy Davida i myślę, że w drugiej połowie cała drużyna zagrała dla niego. W tym sezonie mamy ogromnego pecha. Przyznam szczerze, że jestem osobą wierzącą, ale mam wrażenie, że w naszym przypadku modlitwa chyba już nie wystarczy. Wydaje mi się, że potrzeba jakiegoś egzorcysty lub kogoś, kto zdoła odpędzić te złe demony. Kiedy myślimy, że karta już się odwróciła, to za każdym razem okazuje się, że dzieje się znowu coś złego – stwierdził Urban.

-Poza tym pod względem mentalnym było to dla nas bardzo trudne spotkanie. Po pierwszej porażce każdy zdawał sobie sprawę, ile waży ta rywalizacja. Wynik 0:2 w tej serii stawiałby nas w tragicznym położeniu przed wyjazdem do Wrocławia. Pierwsza połowa była naprawdę nerwowa. W pierwszej kwarcie prezentowaliśmy się dobrze w obronie. Z kolei w drugiej złapaliśmy rytm w ataku, ale siadła defensywa. Na szczęście po przerwie obrona stała już na najwyższym możliwym poziomie. Zaangażowanie było niesamowite. Robiliśmy świetnie dużo małych rzeczy, bo wybijaliśmy sporo piłek, walczyliśmy na zbiórce, odcinaliśmy podania. Fantastyczna była także presja na piłkę. To wszystko sprawiło, że zespół z Wrocławia rzucił nam tylko 20 punktów w 20 minut. W mojej ocenie to był pokaz gry w obronie. Musimy to kontynuować w kolejnych meczach. Teraz rywalizacja przenosi się do Wrocławia i jedziemy tam po dwa zwycięstwa. Wierzę, że stać nas na zakończenie tej serii – podsumował Urban.

Dodajmy, że po dwóch meczach w 3mk Arenie rywalizacja przeniesie się do Wrocławia. Spotkanie numer trzy zostanie rozegrane już 9 maja o godzinie 20:45.

reklama