Arged Malesa utrzymuje bardzo dobrą formę i pozycję lidera Metalkas 2. Ekstraligi. W sobotę ostrowianie wygrali 52:38 i przez cały czas mieli spotkanie pod pełną kontrolą. – Jestem zadowolony, ale nadal uważam, że ten zespół ma rezerwy. Możemy jechać jeszcze lepiej – mówi trener Mariusz Staszewski.
Trener ostrowian po wygranej w Rzeszowie nie ma powodów do narzekań. Jego drużyna jechała na trudny teren, bo beniaminek wygrał dwa spotkania z rzędu. W starciu z Arged Malesą był jednak bezradny. Goście z Ostrowa szybko wyszli na prowadzenie i później kontrolowali wydarzenia na torze. Tak naprawdę w zespole nie było słabych punktów.
-Wydaje mi się, że wszystko poszło zgodnie z planem. Można powiedzieć, że zapunktowała cała drużyna. Jestem zadowolony z ich występu. Oby tak dalej – mówi nam Mariusz Staszewski. Dzięki zwycięstwu ostrowianie utrzymali się na pozycji lidera. Drużyna zgarnęła dwa punkty meczowe i bonus. W efekcie zgromadziła do tej pory 19 punktów.
Do zakończenia rundy zasadniczej pozostają jeszcze trzy spotkania. Dwa z nich ostrowianie odjadą na wyjeździe – w Łodzi i Poznaniu. Poza tym czeka ich domowy pojedynek z Cellfast Wilkami Krosno. – Trudno mi powiedzieć, czy utrzymamy pozycję lidera. Dwa mecze są na wyjeździe, a poza tym ROW Rybnik odjechał o jedno spotkanie mniej. Z drugiej strony jesteśmy w dobrej formie, więc wszystko jest możliwe – zaznacza Mariusz Staszewski.
Trener zauważa jednak, że zajęcia pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej nie musi mieć wielkiego znaczenia. – Zapewniam, że zrobimy wszystko, by wygrać. Widać jednak, że ta liga jest mocno nieprzewidywalna. Gdyby nawet można było sobie wybrać rywala, to nie potrafiłbym wskazać, kto byłby dla nas idealny. Trudno przewidzieć, w jakiej dyspozycji będzie konkretnego dnia dana drużyna – przekonuje.
Najważniejsze, że ostrowscy kibice mają powody do optymizmu. Widać, że forma drużyny przed decydującą częścią sezonu rośnie. Co ciekawe, trener Staszewski jest przekonany, że wkrótce może być jeszcze lepiej. – Myślę, że mamy jeszcze trochę do poprawy. Przede wszystkim zapas punktowy jest u Sebastiana Szostaka. On może notować większe zdobycze. Poza tym na domowym torze więcej możemy spodziewać po drugim juniorze. Jeśli chodzi o inne obiekty, to będzie o to znacznie trudniej, bo ci chłopacy mają praktycznie zerowe doświadczenie. Cały czas pracujemy tez nad Wiktorem Jasińskim, który jest nierówny. Potrafi wygrać bieg z dużą łatwością, a później przywieźć zero. Jedziemy zatem dobrze, ale może być jeszcze lepiej – podsumowuje Staszewski.


