Udany powrót piłkarzy ręcznych Rebud KPR Ostrovii na parkiety Orlen Superligi. W środę podopieczni Kima Rasmussena odnieśli efektowne zwycięstwo we Wrocławiu, a niedzielę poszli za ciosem i ograli we własnej hali Corotop Gwardię Opole 33:30.
Spotkanie od początku było bardzo emocjonujące. Po 15 minutach rywalizacji Rebud KPR Ostrovia prowadziła 6:3, ale pojawiły się problemy, bo drużyna musiała grać w podwójnym osłabieniu. Opolanie szybko to wykorzystali i zniwelowali różnicę. Kiedy jednak gospodarze zaczęli grać w komplecie, to znowu uciekali rywalowi. Ostatecznie ostrowianie zeszli na przerwę z prowadzeniem 18:13.
Na pochwałę za pierwsze 30 minut zasłużył przede wszystkim bramkarz Mikołaj Krekora, który często zatrzymywał rywali. Z kolei w ataku duże problemy obronie Gwardii sprawiał Kamil Adamski.
Ostrovia nie zamierza spoczywać na laurach i weszła w drugą połowę z dużym animuszem. Dzięki temu jeszcze powiększyła zaliczkę. Wtedy wydawało się, że gospodarze będą kontrolować wydarzenia na parkiecie i spokojnie kroczyć po kolejne zwycięstwo na parkietach Orlen Superligi.
Gwardia pokazała jednak charakter i zdołała się podnieść. Można powiedzieć, że powtórzył się scenariusz z pierwszej części rywalizacji, bo miejscowi grali w osłabieniu, a przyjezdni umiejętnie z tego skorzystali. Później goście zbliżyli się do biało – czerwonych na trzy gole (28:25), ale na szczęścia Ostrovia opanowała sytuację i nie dała sobie wydrzeć wygranej.
Mecz zakończył się wynikiem 33:30. Dla Rebud KPR Ostrovii była to druga wygrana z rzędu. Podopieczni Kima Rasmussena zgarnęli trzy bardzo ważne punkty i mogą szykować się do kolejnego pojedynku, który rozegrają 24 listopada. Wtedy do 3mk Areny przyjedzie Górnik Zabrze. Z taką formą biało – czerwoni z całą pewnością mogą myśleć o trzecim kolejnym zwycięstwie.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów – Corotop Gwardia Opole 33:30 (18:13)


