Tasomix Rosiek Stal nie dawno musiała łatać dziurę po kontuzji Aigarsa Skele, a teraz poważnego urazu nabawił się Mateusz Zębski. – To jest nie do wiary. Jeśli chodzi o transfer, to nie wiem, co odpowiedzieć. Budżet nie jest z gumy. Nie wiem, czy będą fundusze – mówi trener Andrzej Urban.
Ostrowianie rozgrywali we Włocławku naprawdę dobre spotkanie. W czwartej kwarcie mieli jeszcze pięć punktów zaliczki. Później kontuzji nabawił się jednak Mateusz Zębski. To ogromny pech, bo Tasomix Rosiek Stal już wcześniej straciła kilku kluczowych graczy. W efekcie włocławianie wygrali 92:79.
-Uważam, że to był trudny mecz dla Anwilu. W czwartej kwarcie zagrali jednak lepiej i wygrali. O kontuzji Mateusza trudno mi cokolwiek powiedzieć. Tak naprawdę nie wiem, jak to skomentować. Okazuje się, że kiedy jest źle, to najwyraźniej może być jeszcze gorzej. Jest mi bardzo szkoda zawodnika, bo wiem, że zawsze zostawia serce na boisku – powiedział podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Andrzej Urban.
Szkoleniowiec „Stalówki” nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, czy po kontuzji Zębskiego klub przeprowadzi jeszcze jakiś transfer. – Budżet nie jest z gumy i nie wiem, czy będą fundusze. Każdy transfer kosztuje ogromne pieniądze. To jest nie do wiary. Brakuje mi słów na te kontuzje. Nie można jednak zrzucać winy na przygotowanie motoryczne. To nie jest przyczyna, a wiem, że pojawiły się już takie komentarze. Złamanie ręki czy skręcenie kostki na kontakcie nie ma z tym nic wspólnego. Zapewniam, że dokładnie monitorujemy graczy. Mierzymy ich obciążenia, badamy też, jak czują się każdego dnia i dopasowujemy do tego treningi. Pod tym względem działamy na najwyższym poziomie – zapewnił Urban.
Trener ostrowskiej ekipy wskazał również, co zdecydowało o porażce jego drużyny. – W pierwszej połowie było za dużo strat. Zespół z Włocławka zdobywał wtedy łatwe punkty. Gdybyśmy nie popełnili takich błędów, to do przerwy mogliśmy być na sporym plusie. Cieszę się jednak z trzeciej kwarty. To był naprawdę dobry okres gry w naszym wykonaniu – zaznaczył.
-Czwarta kwarta to słaba gra po obu stronach boiska. Nie potrafiliśmy dobrze rozbijać ich obrony. W defensywie sami mieliśmy sporo problemów z komunikacją i pojedynkami jeden na jeden. Myślę jednak, że wynik nie oddaje przebiegu tego pojedynku. Nie zrzucałbym też winy na zmęczenie, bo nikt nie przekroczył bardzo dużej liczby minut. Tylko Paxson miał ich ponad 30. Kluczowa była zmiana obrony ze strony gospodarzy i dziury w naszej defensywie, a także spadek skuteczności. Nie trafiliśmy między innymi dwóch ważnych rzutów osobistych – stwierdził Urban.
Szkoleniowiec Stali miał też zastrzeżenia do pracy sędziów. – To był bardzo zacięty mecz i wszystko mogło pójść w dwie strony. Skończyło się aż 13 punktami straty. Poza tym kilka gwizdków mogło być równie dobrze w drugą stronę, a w takich spotkaniach, kiedy może decydować jedno posiadanie, ma to ogromne znaczenie – podsumował Andrzej Urban.






