To już pewne! Rebud KPR Ostrovia zakończy rundę zasadniczą Orlen Superligi na trzeciej pozycji. Podopieczni Kima Rasmussena zapewnili sobie miejsce na podium dzięki wyjazdowej wygranej z Górnikiem Zabrze. W poniedziałek biało – czerwoni po pasjonującym pojedynku pokonali rywala 33:32. Ich przewaga nad czwartym w tabeli KGHM Chrobry Głogów wynosi w tej chwili pięć punktów, a do rozegrania przed fazą play-off pozostała już tylko jedna kolejka.
Ostrowianie do pojedynku z Górnikiem przystępowali podrażnieni porażką w Opolu. Przypomnijmy, że Rebud KPR Ostrovia przegrała ostatnio z Corotop Gwardią 32:40. Nic więc dziwnego, że zespołowi bardzo zależało, by tym razem pokazać się ze znacznie lepszej strony. Motywacja w szeregach zespołu Kima Rasmussena była widoczna od pierwszych minut poniedziałkowego starcia w Zabrzu. Cała drużyna grała z dużym zaangażowaniem, bo wiedziała, że czeka ją bardzo trudne zadanie. Górnik był w tym roku niepokonanym zespołem.
Mecz od początku układał się po myśli zawodników Kima Rasmussena, którzy po kilku minutach prowadzili 5:2. Drużyna nie zamierzała zwalniać tempa i kontynuowała bardzo dobrą grę. Na około dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy, kiedy rzut karny na bramkę zamienił Kamil Adamski, było nawet 15:9. Górnik bił wtedy głową w mur, bo przez długi czas nie był w stanie znaleźć sposobu na ostrowską defensywę, która spisywała się znacznie lepiej niż podczas poprzedniej konfrontacji z Corotop Gwardią Opole.
Gospodarze zdołali jednak wrócić do meczu. Ostatnie dziesięć minut pierwszej połowy to przestój w wykonaniu Rebud KPR Ostrovii. Drużyna zatrzymała się w ataku. Górnik lepiej bronił i wyprowadzał kontry. W efekcie przewaga biało – czerwonych zaczęła topnieć. Do przerwy ostrowianie wygrywali tylko 19:18, co zwiastowało ogromne emocje w drugiej części rywalizacji.
Po przerwie zabrzanie dobrze bronili i dzięki temu objęli prowadzenie. W 34. minucie było 21:20 dla Górnika. Na szczęście Rebud KPR Ostrovia szybko odpowiedziała. Gola za golem zdobywał Daniel Reznicky. Później trafił Kamil Adamski i to goście z Ostrowa Wielkopolskiego mieli trzy bramki zaliczki.
Mecz powoli wkraczał w decydującą fazę i emocję sięgnęły zenitu. Próbę nerwów lepiej wytrzymała Ostrovia, choć trzeba przyznać, że obu drużynom udzieliły się emocje, co przełożyło się na sporą liczbę błędów. Wystarczy wspomnieć, że zabrzanie nie wykorzystali w tym fragmencie spotkania aż trzech rzutów karnych. Przy stanie 32:32 bramkę dla zespołu Kima Rasmussena zdobył Reznicky. Jak się później okazało, było to decydujące trafienie. Miejscowi próbowali doprowadzić do wyrównania, ale piłka nie znalazła drogi do bramki bronionej przez Sandro Meštricia. Tym samym Rebud KPR Ostrovia wygrała 33:32 i mogła świętować, bo przerwała serię sześciu kolejnych zwycięstw swojego rywala!
Po rozegraniu 25 kolejek biało – czerwoni mają w swoim dorobku 51 punktów i zajmują trzecią pozycję w tabeli Orlen Superligi. Wyprzedzają ich tylko potęgi z Kielc i Płocka. Rebud KPR Ostrovia na pewno nie straci miejsca na podium, bo przewaga nad czwartym KGHM Chrobry Głogów wynosi pięć „oczek”. Do zakończenia rundy zasadniczej pozostała już tylko jedna seria gier. W najbliższy piątek ostrowianie zmierzą się na własnym parkiecie z Azotami Puławy i zapewne zrobią wszystko, by dopisać do swojego dorobku kolejne zwycięstwo. Początek starcia w 3mk Arenie Ostrów został zaplanowany na godzinę 18:00.
Górnik Zabrze – Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 32:33 (18:19)
Górnik: Ligarzewski, Wyszomirski – Szyszko 6, Racotea 2, Morkovsky 6, Krępa 2, Artemenko 6, Krawczyk 1, Ivanović 2, Działakiewicz 2, Minotskyi 2, Komarzewski 2, Wąsowski 1.
Rebud KPR Ostrovia: Krekora, Mestrić – Rybarczyk, Adamski 6, Urbaniak 3, Kamyszek 7, Łyżwa, Marciniak 1, Wojciechowski 2, Smolikau 4, Szpera, Gajek 1, Reznicky 9.


