W poprzednich rozgrywkach mecze Rebud KPR Ostrovii z PGE Wybrzeżem Gdańsk były pasjonującymi widowiskami, które dostarczyły kibicom ogromnych emocji. Taki sam przebieg miało spotkanie na inaugurację Orlen Superligi w sezonie 2025 / 2026. Po 60 minutach gry był remis 26:26. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne. Lepiej wykonywali je gdańszczanie.

Ostrowianie jechali nad morze świadomi bardzo trudnego wyzwania. – Wybrzeże będzie jeszcze silniejsze. W poprzednim sezonie stoczyli z nami zażarty bój o wejście do strefy medalowej. To młoda i perspektywiczna drużyna. Trener Patryk Rombel świetnie ją poukładał. W Gdańsku udało się wzmocnić niektóre pozycje, a poza tym wrócili też gracze, którzy wcześniej byli kontuzjowani. Będą zatem bardzo groźni. Uważam, że zajmą wysokie miejsce. Jestem przekonany, że mierzą jeszcze wyżej niż w minionym sezonie – mówił przed inauguracyjnym pojedynkiem prezes Jakub Kaszuba.

reklama

Starcie obu zespołów można było uznać za hit pierwszej kolejki Orlen Superligi. W końcu do rywalizacji stanęły drużyny, które aspirują do miejsca na podium w rozpoczynających się rozgrywkach.

W pierwszej połowie lepiej spisywali się podopieczni Kima Rasmussena, którzy po 30 minutach prowadzili 14:11. Na uwagę zasługuje bardzo dobra postawa bramkarzy obu ekip, bo zarówno Jakub Zimny jak i Mateusz Zembrzycki bronili z około 40-procentową skutecznością.

Po przerwie Rebud KPR Ostrovia odjechała nawet na pięć goli. Wtedy wydawało się, że przyjezdni pójdą za ciosem. Gdańszczanie nie zamierzali się jednak poddawać. Przy stanie 16:14 dla gości na ławce kar wylądowali dwaj ostrowianie. Miejscowi w końcu doprowadzili do remisu. W 43. minucie po bramce Mikołaja Czaplińskiego był już remis 17:17.

Później obie drużyny toczyły bardzo wyrównany bój. Na minutę przed końcem na tablicy widniał wynik 26:26, ale ani PGE Wybrzeże, ani Rebud KPR Ostrovia nie były w stanie znaleźć sposobu na zdobycie decydującej bramki. O wygranej decydowały zatem rzuty karne.

W drugiej serii pomylił się Patryk Marciniak, ale później zimnej krwi nie zachował Oskar Czertowicz. Zwycięstwo gdańszczan stało się faktem dopiero w dziewiątej kolejce. Pomylił się Patryk Krok, a później celnie rzucił Maciej Papina. W efekcie gospodarze mogli świętować zdobycie dwóch punktów.

Rebud KPR Ostrovię czeka teraz mecz we własnej hali. Już 8 września ekipa Kima Rasmussena podejmie Corotop Gwardię Opole.

PGE Wybrzeże Gdańsk – Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 26:26 k. 8:7 (11:14)

PGE Wybrzeże: Zembrzycki, Zakrzewski – Czapliński 9, Będzikowski 4, Papina 4, Michałowicz 4, Prociuk 2, Domagała 1, Tomczak 1, Peret 1 oraz Stanescu, Zmavc, Czertowicz, Siekierka, Pepliński, Rodak.
Karne: 4/5.
Kary: 12 min.

Rebud KPR Ostrovia: Zimny, Krekora – Adamski 10, Szpera 5, Urbaniak 3, Gawaszeliszwili 2, Marciniak 2, Kamyszek 2, Chojnacki 1, Burzak 1, Klopsteg, Frankowski, Gajek, Krok, Wojciechowski.
Karne: 5/8.
Kary: 12 min.

reklama