Rebud KPR Ostrovia jechała na wyjazdowe starcie z Montpellier powalczyć o jak najlepszy wynik. Podopieczni Kima Rasmussena rozegrali niezłe spotkanie i osiągnęli korzystniejszy rezultat niż na własnym parkiecie. Ostatecznie lepszy okazał się jednak rywal, który wygrał 37:26.
Przypomnijmy, że kiedy obie drużyny mierzyły się w Ostrowie Wielkopolskim, to wicemistrzowie Francji zwyciężyli 38:25. Nic więc dziwnego, że przed własną publicznością Montpellier było murowanym faworytem. Gospodarze potwierdzili klasę i szybko uzyskali kontrolę nad meczem.
Jego początek był jednak dość wyrównany, bo po ośmiu minutach mieliśmy wynik 4:4. Wtedy ekipa z Francji podkręciła tempo i rzuciła cztery bramki z rzędu. Później biało – czerwoni byli w stanie na chwilę zmniejszyć dystans do dwóch goli, ale pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Montpellier 21:13.
Po przerwie nie doszło do żadnego zwrotu akcji. Gospodarze kontrolowali wydarzenia na boisku, a w 40. minucie osiągnęli dwucyfrową przewagę. Co gorsza, Rebud KPR Ostrovia straciła Ivana Burzaka, który otrzymał czerwoną kartkę.
Ostatecznie wynik spotkania na 37:26 ustalił Patryk Marciniak. Dla Rebud KPR Ostrovii był to już czwarty pojedynek w ramach Ligi Europejskiej EHF. Zespół ma na razie na koncie jedno zwycięstwo, które odniósł w 3mk Arenie z BSV Berno i trzy przegrane w starciach z potęgami piłki ręcznej.
Teraz ostrowian czeka bardzo ważny mecz w ramach rozgrywek Orlen Superligi. W sobotę przeciwnikiem podopiecznych Kima Rasmussena będzie na wyjeździe Handball Stal Mielec. Początek rywalizacji o godzinie 15:00. Rebud KPR Ostrovia przystąpi do tej konfrontacji po dwóch wygranych z rzędu i będzie chciała podtrzymać zwycięską passę.
Montpellier Handball – Rebud KPR Ostrovia Ostrów 37:26 (21:13)



