Rebud KPR Ostrovia w krótkim odstępie czasu zmierzyła się z drugą potęgą Orlen Superligi i znowu rozegrała naprawdę dobre spotkanie. Podopieczni Kima Rasmussena wprawdzie przegrali 30:37 z Industrią Kielce, ale nie mają się czego wstydzić, bo momentami toczyli naprawdę wyrównany bój z rywalem.
Przypomnijmy, że 21 lutego biało – czerwoni rywalizowali w 3mk Arenie z Orlen Wisłą Płock. Przegrali 25:29 i po meczu czuli spory niedosyt, bo czuli, że wielka niespodzianka była na wyciągnięcie ręki. Tym razem Rebud KPR Ostrovia pojechała do Kielc i od początku była świetnie dysponowana. Po kilku minutach goście prowadzili 4:2.
Industria miała spore problemy, żeby przejąć kontrolę nad spotkaniem. Wystarczy powiedzieć, że gospodarze po raz pierwszy objęli prowadzenie dopiero w okolicach 15. minuty, kiedy od siatki ostrowian trafił Aleks Vlah. Od tego momentu miejscowi zaczęli powoli uciekać. Ostatecznie do przerwy prowadzili 18:15.
O porażce ekipy Kima Rasmussena zdecydował przede wszystkim przestój, który miał miejsce od 48 minuty. Industria przycisnęła i goście przez ponad siedem minut nie byli w stanie rozpracować jej obrony i zdobyć bramki. To sprawiło, że było praktycznie po meczu. Gospodarze wygrali 37:30, ale taki wynik nie do końca oddaje przebieg niedzielnej rywalizacji.
Rebud KPR Ostrovia po porażce w Kielcach ma na swoim koncie nadal 40 punktów i zajmuje czwarte miejsce w tabeli Orlen Superligi. Teraz zespół czeka pojedynek we własnej hali. Już w piątek 13 marca do 3mk Areny przyjadą KS Lotto – Puławy. Początek tego starcia został zaplanowany na godzinę 18:00. Ostrowianie będą zdecydowanym faworytem, bo rywal zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli.
Industria Kielce – Rebud KPR Ostrovia Ostrów 37:30 (18:15)
Rebud KPR Ostrovia: Ligarzewski 5/27 – 19%, Zimny 2/12 – 17%, Krekora 1/6 – 17% – Gavashelishvili 5, Frankowski 4, Smolikau 4, Adamski 4, Kamyszek 4, Chojnacki 3, Wojciechowski 3, Urbaniak 2, Marciniak 1, Misiejuk, Gajek, Szpera, Krok.


