Byli zdecydowanym faworytem i rozbili rywala. Rebud KPR Ostrovia pokonała we własnej hali KS Lotto-Puławy 38:23. Fenomenalne spotkanie rozegrał znowu bramkarz Kacper Ligarzewski, który popisał się wieloma fantastycznymi interwencjami.

W piątkowe popołudnie w 3mk Arenie doszło do rywalizacji zespołów, które grają o zupełnie różne cele. Rebud KPR Ostrovia zamierza zrobić wszystko, by powtórzyć ubiegłoroczny sukces i wywalczyć brązowy medal. Z kolei ekipę z Puław czeka trudny bój o utrzymanie. Nic więc dziwnego, że to podopiecznym Kima Rasmussena dawano zdecydowanie większe szanse na zgarnięcie kompletu punktów.

Ostrowianie nie zlekceważyli przeciwnika. Od początku w bramce gospodarzy skuteczny był Kacper Ligarzewski. Dzięki temu przewaga biało – czerwonych stopniowo rosła. Do przerwy było już 18:13 i nic nie zapowiadało niespodzianki.

Druga połowa to już koncert Rebud KPR Ostrovii. Ligarzewski nadal dokonywał cudów po rzutach rywali, a poza tym miejscowi co chwilę uruchamiali szybkie kontry. Dzięki temu ich szybko osiągnęła dwucyfrowe rozmiary. Na pięć minut przed końcem gospodarze prowadzili aż 36:21.

Skończyło się wynikiem 38:23 i był to najniższy wymiar kary dla ekipy z Puław. MVP spotkania został Ligarzewski, który zgarnął statuetkę już ósmy raz w obecnym sezonie Orlen Superligi. To tylko pokazuje, jak ogromny wpływ na wyniki zespołu ma jego bramkarz.

Po wygranej z ekipą z Puław Rebud KPR Ostrovia ma w swoim dorobku 43 punkty. Zawodnicy trenera Kima Rasmussena wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli, ale to dopiero początek kolejki. W sobotę swoje spotkanie rozegra między innymi PGE Wybrzeże, które zmierzy się na wyjeździe z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. Dodajmy, że kolejny pojedynek biało – czerwonych odbędzie się 30 marca. Wtedy zespół uda się na wyjazd do Legionowa.

reklama

Rebud KPR Ostrovia Ostrów – Lotto Puławy 38:23 (18:13)



reklama