Moonfin Magnus po porażce z Dakar Development Stalą Rzeszów nie ma już szans na awans do fazy play-off. To oznacza, że Ostrowian czeka walka o utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. W związku z tym, że drużyna jedzie słabo, powraca temat jej wzmocnienia. Klub celuje w dwa transfery.

Przypomnijmy, że w piątek zespół Tomasza Gapińskiego odjechał kolejne fatalne spotkanie przed własną publicznością. Po wpadce z pilską Polonią tym razem Ostrowianie ulegli 42:48 Rzeszowianom. W tym pojedynku zabrakło przede wszystkim punktów Chrisa Holdera i Gleba Czugunowa.

reklama

Kibiców coraz bardziej irytuje zwłaszcza postawa Australijczyka, który otrzymał już wiele szans i większości z nich nie wykorzystał. Nic dziwnego, że klub od pewnego czasu szuka opcji na rynku. Moonfin Magnus celuje nawet w dwa transfery na fazę play-down.

-Rozmawiamy z zawodnikami, których możemy jeszcze podpisać. Dojdzie do tego jednak dopiero po fazie zasadniczej Metalkas 2. Ekstraligi. Na celowniku jest dwóch takich żużlowców. Równocześnie jednak próbujemy pomóc Chrisowi Holderowi. Zobaczymy, jak on wypadnie w tych dwóch najbliższych meczach przed fazą play-down – powiedział trener Tomasz w programie Kolegium Żużlowe emitowanym w Canal+.

Od dłuższego czasu nie jest tajemnicą, że jednym z nowych zawodników ostrowskiego klubu ma zostać Tate Zischke. Gapiński był także pytany o to, czy możliwy jest angaż Nickiego Pedersena, który nadal pozostaje bez pracy.

-Sondujemy rynek, na którym nie ma zbyt wielu opcji. Jest Nicki, ale nie wiem, czy aż tak bardzo bym zaryzykował. Na razie skupiamy się na rozmowach z dwójką młodszych zawodników, którzy prawdopodobnie dołączą do fazę play-down. Obaj są jeszcze juniorami. Jednym ma być Tate Zischke, a z drugim negocjujemy – podkreślił Gapiński.

-Jeśli chodzi o Nickiego, to można powiedzieć, że ten temat “przyśnił” mi się dwa dni temu. Mam do niego pełen szacunek za to, co zdobył, ale ostatni sezon pokazał już, że to nie ten sam zawodnik co jeszcze kilka lat temu. Jest wprawdzie takie przysłowie, że tonący brzytwy się chwyta, ale nie wiem, czy pójdziemy akurat w tym kierunku – podsumował Gapiński.

reklama