Przed sezonem grzewczym sytuacja na rynku paliw staje się coraz trudniejsza. Około 3,5 mln gospodarstw domowych ogrzewających się węglem może mieć do czynienia z dłuższym oczekiwaniem na dostawy i mniejszym wyborem opału. Rosną również ceny innych paliw – szczególnie pelletu i oleju opałowego. Dużym znakiem zapytania pozostaje pogoda podczas nadchodzącej zimy.
Jak wskazuje w rozmowie z Business Insider Polska Sławomir Wołyniec, właściciel i prezes elektrociepłowni Zagłębie Dąbrowskie, sytuację odczuć mogą nie tylko gospodarstwa ogrzewające domy węglem. W przypadku blisko 20 mln odbiorców ciepła systemowego wzrost kosztów może pojawić się z opóźnieniem w taryfach. Droższe paliwa mogą mieć również wpływ na hurtowe ceny energii elektrycznej.
Zapasy węgla znacznie mniejsze niż przed rokiem
Szczególne obawy dotyczą dostępności miałów wykorzystywanych przez energetykę i ciepłownictwo. Według danych Agencji Rozwoju Przemysłu na koniec lipca przy kopalniach znajdowało się 3,17 mln ton węgla, podczas gdy rok wcześniej było to 5,66 mln ton. Oznacza to spadek zapasów o około 44 proc.
Poprzednia zima pokazała, jak szybko takie rezerwy mogą się kurczyć. Od listopada do maja zapasy zmniejszyły się z 5,39 mln do 2,69 mln ton.
Dodatkowo Polska Grupa Górnicza sprzedaje więcej węgla, niż wcześniej zakładano. Według przedstawionych danych w całym 2026 roku sprzedaż PGG ma być o około 3 mln ton wyższa od planowanej, podczas gdy wydobycie wzrośnie o około 1 mln ton.
Coraz większe znaczenie importu
Krajowe wydobycie węgla od lat maleje. W 2025 roku wyniosło 42,8 mln ton, z czego 30,5 mln ton stanowił węgiel energetyczny. Jednocześnie trwa wygaszanie części zakładów i ograniczanie zatrudnienia w branży.
W pierwszym półroczu 2026 roku sytuacja nieco się zmieniła – wydobycie wzrosło o 3,7 proc., do 21,2 mln ton. Sprzedaż rosła jednak znacznie szybciej, dlatego część zapotrzebowania pokrywano poprzez zmniejszanie zapasów.
Coraz większą rolę odgrywa więc import. W 2025 roku do Polski sprowadzono 7,4 mln ton węgla, w tym 6,2 mln ton węgla energetycznego. Najwięcej pochodziło z Kazachstanu i Kolumbii. W pierwszej połowie 2026 roku import samego węgla energetycznego wyniósł już 3,06 mln ton i był według ARP o 168 proc. większy niż rok wcześniej.
Nie każdy węgiel nadaje się dla gospodarstw domowych
Problemem jest także struktura wydobycia. Grube sortymenty węgla, kupowane przede wszystkim przez właścicieli domów, stanowią jedynie część urobku. Nie można znacząco zwiększyć ich produkcji bez jednoczesnego wydobywania miałów.
Od lipca 2025 roku obowiązują ponadto wymagania jakościowe dla węgla przeznaczonego dla gospodarstw domowych. Powinien on mieć wartość opałową wynoszącą co najmniej 23 MJ/kg, zawartość popiołu do 11 proc. oraz siarki do 1,4 proc. Część krajowego węgla nie spełnia tych parametrów.
Mroźna zima może przesądzić o sytuacji
Kluczowa będzie pogoda. Przy łagodnej zimie krajowe wydobycie, obecne zapasy oraz import mogą wystarczyć do zaspokojenia potrzeb. Znacznie trudniejsza sytuacja może wystąpić w przypadku długotrwałych mrozów i gwałtownego wzrostu zapotrzebowania.
Na rynek wpływają również wysokie ceny gazu. W efekcie energetyka może zwiększać wykorzystanie węgla. Przykładem jest Tauron, który w pierwszym półroczu 2026 roku spalił 2,87 mln ton węgla – około 25 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Sławomir Wołyniec zwraca jednocześnie uwagę na znaczenie rzetelnego informowania o sytuacji. Jego zdaniem komunikaty o możliwych brakach mogą same napędzać zakupy i dodatkowo zwiększać presję na rynek, podobnie jak wcześniej miało to miejsce w przypadku pelletu.
Wiele będzie więc zależało od temperatur podczas najbliższych miesięcy, tempa importu oraz możliwości zwiększenia dostaw w przypadku większego zapotrzebowania. Dla gospodarstw ogrzewających domy węglem może to oznaczać nie tylko wyższe ceny, ale również mniejszy wybór opału i dłuższy czas oczekiwania na dostawę.
źródło: Business Insider


