Biblioteki. Krucha historia – z cyklu „Lektury z górnej póły”

0

Książka to jest mędrzec łagodny i pełen słodyczy, puste życie napełnia światłem a puste serce wzruszeniem, miłości dodaje skrzydeł, trudowi ujmuje ciężaru a życiu nadaje sens”. Kornel Makuszyński

Czym są biblioteki? To właśnie w nich gromadzona jest cała wiedza ludzkości. Odkąd człowiek nauczył się pisać, zapragnął swoją wiedzę o świecie mu współczesnym ocalić dla potomnych. Książka, którą dzisiaj polecam jest przepięknym przewodnikiem po miejscach ogromnie ważnych dla całej naszej cywilizacji.

reklama

Każdy miłośnik książek musiał kiedyś usłyszeć o legendarnej bibliotece w Aleksandrii. Badacze twierdzą, że zawierała ona ponad 200 tysięcy zwojów. Niestety największym wrogiem słowa pisanego są różnego rodzaju kataklizmy, a tutaj główną przyczyną jej unicestwienia była (oprócz pożaru w 79 roku naszej ery) kampania wojenna cesarza Aureliana w 272 roku, kiedy to zniszczono całą północną dzielnicę Aleksandrii. Ciekawe, czego byśmy się dowiedzieli gdyby przetrwała do naszych czasów wiedza zapisana na tych papirusach?

Wszyscy wiedzą, że starożytny Rzym ma ogromny wkład w podwaliny zachodniej cywilizacji – drogi, akwedukty, usługi pocztowe, administracja, kodeksy prawne oraz oczywiście biblioteki, które zostały założone przez Cesarzy. Jeden z nich, Marek Aureliusz, znany był z wielkiego umiłowania książek, więc wielu polityków, żeby zdobyć sobie jego przychylność, kupowało księgozbiory. Jak widać, natura człowieka jest niezmienna od stuleci.

Cesarstwo Rzymskie a Chrześcijaństwo – temat niezmiernie frapujący, ale tutaj chciałbym przypomnieć wszystkim, że chrześcijanie, którzy byli straszliwie prześladowani przez Rzymian, w momencie upadku Cesarstwa przyczynili się do ocalenia ich księgozbiorów. Wiele ich ksiąg znalazło schronienie w instytucjach będących kwintesencją chrześcijaństwa – w klasztorach! To właśnie w nich skrybowie, oprócz przepisywania Biblii, przepisywali także manuskrypty dzieł starożytnych autorów.

Erazm z Rotterdamu był wybitnym humanistą epoki renesansu. Jego dzieła (pisane j e g o ręką!) miały trafić do Polski po jego śmierci, bo zakupił te rękopisy młody polski uczony Jan Łaski. Niestety Łaski jedenaście lat od zawarcia umowy przeszedł na protestantyzm i rozpoczął inny rozdział swojego życia, nie sprzyjający zajmowaniu się księgozbiorem Erazma. Jakie były dalsze losy biblioteki Erazma zakupionej przez naszego uczonego…?

W tej książce są zawarte bardzo ciekawe ślady związane z Polską. Okazuje się, że w XVI wieku gdy w całej Europie niszczono księgozbiory żydowskie (Na przykład w Cremonie w roku 1559 spalono 12 tysięcy egzemplarzy Talmudu) , żydowscy handlarze książkami przyjeżdżali do Polski – „Polska w XVI wieku cieszyła się opinią kraju nadzwyczaj tolerancyjnego religijnie. Była domem dla katolików, luteranów i kalwinistów oraz schronieniem dla wielu grup wyznaniowych prześladowanych w innych krajach.” (Tak przy okazji: Czegoś nie rozumiem – obcy badacze twierdzą, że Polska była krajem bardzo tolerancyjnym, a polscy „znawcy” twierdzą, że jesteśmy wiecznym antysemitami?)

Zagrożeniem dla księgozbiorów są również bardzo często złodzieje. W Amsterdamie w roku 1650 odbyła się licytacja biblioteki samotnika, adwokata, poety, bibliofila i złodzieja! Okazało się, że Suffridus Sixtinus był posiadaczem przepięknego księgozbioru, który był prawie w całości ukradziony innym zbieraczom. Ten proceder (kradzieże) jest odwieczny, a pomysłowość złodziei zadziwiająca. Teolog bawarski Alois Pichler (XIX) był zatrudniony jako bibliotekarz w Petersburgu i kiedy przypadkowo przyłapano go na kradzieży okazało się, że jego długi płaszcz w którym zawsze chodził, posiada od wewnętrznej strony przyszytą specjalną torbę z tkaniny!! Kradł majątek narodowy, więc wylądował na Syberii (to akurat była słuszna decyzja).

Ale na biblioteki narodowe i prywatne czyhają również dużo większe zagrożenia niż drobni złodzieje. W czasie wojen niejednokrotnie dochodziło do celowego niszczenia księgozbiorów. Na przykład w roku 1879 biblioteka narodowa w Peru została zrównana z ziemią, a sto lat później w roku 1992 biblioteka narodowa w Bośni została celowo unicestwiona bombami zapalającymi. Tak samo było w Iraku i tak zapewne będzie w wielu miejscach na ziemi w wiekach przyszłych. Wróćmy do Polski. Tutaj podczas II Wojny Światowej Niemcy z całą bezwzględnością wprowadzali swoją obłędną ideologię. Polacy byli uważani przez nich za pod-ludzi nadających się tylko do najprostszych prac fizycznych, dlatego nasze elity zostały wymordowane, a księgozbiory niszczone i rozkradane. W moim rodzinnym Kaliszu odnoga rzeki Prosny (licząca kilkaset metrów!) została zasypana książkami z bibliotek żydowskich i polskich. To niemieckie barbarzyństwo zostało upamiętnione tablicą (pomnikiem książki), która przypomina to tragiczne wydarzenie. Nie lepiej z księgozbiorami postępowali Sowieci, którzy po wygranej wojnie wywieźli z Niemiec miliony cennych woluminów. W roku 1989 Michaił Gorbaczow ujawnił, że 2,5 miliona (!) książek zostało ulokowanych pod Moskwą w posiadłości, gdzie nikt nie interesował się tymi ukradzionymi księgami, które z czasem zamieniły się w papierową miazgę.

Jaskiniowcy ukradli ogień …ale nie wiedzieli co z nim zrobić…

Andrew Pettegree, Arthur der Weduwen „Biblioteki. Krucha historia”

Poleca Sławomir Gralka

reklama