Sukcesów ma tyle, że można je wymieniać godzinami. Najbardziej ceni sobie te oryginalne, m.in. Łańcuch Herbowy Ostrowa czy Zlatą Prilbę Pardubice. 42-letni Grzegorz Walasek ma być jednym z liderów Arged Malesa TŻ Ostrovia oraz topowym żużlowcem Nice 1. LŻ. Czy utytułowany zawodnik potwierdzi to na torze?
Jakie wrażenia po prezentacji drużyny?
– Bardzo pozytywne. Przyszło dużo kibiców. Reagowali bardzo pozytywnie. Udział w takich działaniach promocyjnych klubów to element naszej pracy. Jedni to lubią bardziej, inni mniej. Najważniejsze, żeby kibice byli zadowoleni.
Dzięki takim spotkaniom mogą was poznać od tej drugiej, prywatnej strony…
– Ci, którzy się tym interesują bardzo mocno, już nas pewnie znają. Taka promocja w grudniu to ciekawe działania promocyjne, zachęcające choćby do kupna karnetów.
To prawda, że tak bardzo chciał pan wygrać Łańcuch Herbowy?
– Owszem. Zawsze chciałem wygrać to trofeum. Każdy przyjechał po to, by liczyć się w stawce. Ja z kolei czułem, że udało mi się coś poukładać z tym jednym silnikiem, że jestem szybki. Wszystko skończyło się bardzo dobrze i w końcu wygrałem to piękne trofeum.
Wyeksponował go pan na szczególnym miejscu wśród pana żużlowych trofeów?
– Jest na pewno na odpowiednim miejscu. Nie ukrywam, że bardzo mi się podobają takie oryginalne żużlowe trofea, jak chociażby Łańcuch Herbowy Ostrowa czy Zlata Prilba Pardubice. Czasami lubię sobie usiąść na spokojnie w pokoju z trofeami, popatrzeć na nie i powspominać piękne chwile. Łańcuch Herbowy był nagrodą, której brakowało mi w kolekcji. Tym większa była moja radość ze zwycięstwa pod koniec października w Ostrowie. Jak się później okazało, ten sukces miał wymierny wpływ na moją przyszłość, bo trafiłem do miejscowego klubu.
Wie pan, ilu żużlowców ma oba trofea dwóch najstarszych żużlowych turniejów w Europie czyli Zlatej Prilby Pardubice i Łańcucha Herbowego Ostrowa?
– Nie wiem. Na pewno ja. (śmiech)
Jeszcze tylko Nicki Pedersen i Rune Holta.
– To znaczy, że znalazłem się w niezłym towarzystwie.
W wieku 42 lat jest już pan żużlowcem spełnionym?
– Ależ skąd. Owszem, mam trochę żużlowych trofeów, ale mam nadal marzenia. Przygotowuję się do nowego sezonu jak najlepiej, bo sam jestem ciekawy, jak to się ułoży. Czuję, że otwieram nową kartę.
Przygotowania do sezonu już ruszyły?
– W zasadzie nie odczułem, że jeden sezon się skończył, a drugi rozpoczął. Cały czas jestem w treningu, dbam o siebie. Zimą muszę poddać się drobnym zabiegom kolana, bo w trakcie sezonu nie ma na to czasu. Chcę być jak najlepiej przygotowany do sezonu, stąd też konieczne są pewne ruchy zimą. (m)






