Arged Malesa wygrała w Łodzi z H. Skrzydlewska Orłem 49:41. To oznacza, że podopieczni Mariusza Staszewskiego zrewanżowali się ekipie Marka Cieślaka za porażkę na własnym torze. Przede wszystkim ostrowianie zgarnęli dwa meczowe punkty i bonus, co pozwoliło przesunąć im się na czwarte miejsce w tabeli.
Można powiedzieć, że od dłuższego czasu ostrowianie są w bardzo dobrej formie. Mecz w Łodzi był tego kolejnym przykładem. Drużyna po raz kolejny pozostawiła po sobie świetne wrażenie i w pełni zasłużenie zgarnęła komplet punktów.
-Ktoś może powiedzieć, że bez przerwy gadam to samo, ale ta ekipa ma duży potencjał. Wcześniej problem polegał na tym, że mieliśmy bardzo dużo pecha, kontuzji i losowych przygód. Później przyszła miesięczna przerwa i lanie od Falubazu oraz Polonii, co podcięło nam skrzydła. Z czasem zdołaliśmy to jednak poukładać i jesteśmy już na właściwej ścieżce – powiedział Mariusz Staszewski.
W Łodzi ostrowski zespół do zwycięstwa poprowadził duet Tobiasz Musielak – Grzegorz Walasek. Ten pierwszy nie przegrał w niedzielę z żadnym rywalem, a Walasek pomylił się tylko w swoim pierwszym starcie.
W przypadku 46 – latka mamy do czynienia z drugim kolejnym bardzo dobrym meczem. Walasek wrócił na właściwe tory po zamieszaniu, które miało miejsce w Zielonej Górze, kiedy uderzył w kask Jakuba Krawczyka. Zawodnik mówił wtedy sporo o napiętych relacjach z trenerem Mariuszem Staszewskim. Jak one wyglądają dziś? – Nie chciałbym opowiadać o tym, co się między nami zmieniło i jak to sobie poukładaliśmy. Niech to pozostanie naszą sprawą. Najważniejsze, że Grzegorz jedzie dobrze i mam nadzieję, że tak już pozostanie – przyznał Staszewski.
Dodajmy, że ostrowianie pojechali do Łodzi bez Victora Palovaary. Dlaczego trener zdecydował się na takie rozwiązanie? – Najpewniej byłoby tak, że w pierwszym biegu pojechałby za niego Francis Gusts, a poza tym liczyłem, że odpalą juniorzy, którzy dostaną więcej biegów. To się potwierdziło. Dla Victora nie byłoby miejsca. Ze startami dla niego byłby spory problem – wyjaśnił Staszewski.
Warto podkreślić, że w wygranym meczu z H. Skrzydlewska Orłem kolejny raz bardzo dobrze pojechali ostrowscy juniorzy. Sebastian Szostak i Jakub Krawczyk zdobyli łącznie dziewięć punktów.
-Znowu duży plus dla nich. Kuba Krawczyk narobił w tym spotkaniu mnóstwo hałasu, ale w programie tych punktów nie było. Uważam jednak, że jazda jest rewelacyjna. Dziś zabrakło mu sportowego szczęścia, ale mogę być zadowolony z obu młodzieżowców – przyznaje szkoleniowiec Arged Malesy.
O Jakubie Krawczyku jest bardzo głośno od dłuższego czasu. Sporo mówi się o propozycjach z ekstraligowych klubów. Część ogólnopolskich mediów twierdzi nawet, że zawodnik ma przenieść się do Betard Sparty Wrocław. Co w tej sprawie ma do powiedzenia trener ostrowskiego klubu? – Jest kilka propozycji dla chłopaka, które on rozważy. My jako klub też się nad tym pochylimy. Na razie żadna decyzja nie zapadła. Przypominam, że cały czas walczymy o PGE Ekstraligę, więc może tematu w ogóle nie będzie. Potwierdzam jednak, że oferty są, a chłopak się rozwija. Nie jest jednak prawdą, że w grę wchodzi tylko Betard Sparta Wrocław – zaznaczył Staszewski.
Przed Arged Malesa teraz końcówka rundy zasadniczej. Zespół jest na fali i będzie robić wszystko, by przystąpić z jak najlepszej pozycji do fazy play-off. – Tak naprawdę liczy się to, żeby nie skończyć na szóstym miejscu, bo to oznacza jazdę z Enea Falubazem. Cała reszta drużyn jest dla mnie w jednym worku. Analizowanie tabeli nie ma zatem większego sensu – podsumowuje Staszewski.






