Akademicki spór czy Powstanie Warszawskie powinno wybuchnąć, czy tez nie, trwa już od wielu lat i zapewne te spory będą trwały jeszcze bardzo długo. Dla jednych była to kompletna katastrofa dla drugich Powstanie było przesłaniem, że o w o l n o ś ć należy walczyć bez względu na konsekwencje. Czy ktoś, kto nie był bezpośrednim świadkiem okropności okupacji potrafi obiektywnie wydać werdykt o słuszności walki z okupantem?
Dzisiejsza, anonsowana lektura opowiada o polskich sportowcach (tych bardzo znanych i tych trochę mniej…), którzy wzięli udział w Powstaniu. Wojna, która wybuchła we wrześniu 1939 roku w bardzo wielu przypadkach przerwała sportowe dobrze zapowiadające się kariery. Marzenia młodych ludzi o złotych medalach zamieniły się w chęć przeżycia i doczekania odzyskania wolności. Sportowców, którzy wzięli udział w Powstaniu łączyła odwaga, pasja i determinacja. Sport nauczył ich dyscypliny, pokonywania własnych słabości i konsekwentnego realizowania wytyczonych celów a dobra kondycja fizyczna bardzo często pomagała im w walce i pozwalała przetrwać ciężkie chwile. Jednak bardzo ciężko walczyć z przeciwnikiem, który nie przestrzega zasad fair play.
W książce tej autorka zaprezentowała 34 opowieści o ludziach, którzy uprawiali różne dyscypliny sportowe – od żeglarstwa, poprzez narciarstwo, gimnastykę, tenis aż po sporty walki takie jak boks czy też zapasy. Ci młodzi ludzie bardzo często różnili się poglądami politycznymi, statusem majątkowym, doświadczeniem życiowym ale łączyło ich jedno: przegnać okupanta i żyć w wolnej Polsce. Zanim opowiemy o losach kilku z nich należy przypomnieć, że sport rekreacyjny
i wyczynowy „narodził się na nowo” na dużą skalę dopiero po odzyskaniu wolności przez Polskę
w 1918 roku. W samej Warszawie powstało wtedy dużo klubów sportowych (30!), przystań wioślarska, skocznia narciarska i kilka lodowisk. Polscy sportowcy zaczęli odnosić sukcesy na arenach międzynarodowych ale jak wiadomo klęska września przekreśliła ich plany. Polski sport
został przez Niemców zakazany i musiał przejść do podziemia.
Każdy, kto choć odrobinę interesuje się Powstaniem Warszawskim musiał zetknąć się z fotografiami i filmami wykonanymi przez Eugeniusza Lokajskiego pseudonim „Brok” ale mało kto wie, że był on doskonałym wieloboistą: siatkarzem, dyskobolem, kulomiotem i oszczepnikiem. Właśnie jako oszczepnik wziął udział w Olimpiadzie i mimo ciężkiej kontuzji zajął 7 miejsce!
W Powstaniu pełnił obowiązki oficera łącznikowego a ze względu na zdolności fotograficzne otrzymał zaświadczenie uprawniające do noszenia i używania aparatu fotograficznego i filmowego.
To właśnie on nakręcił film dokumentujący wielki triumf powstańców – zdobycie PAST-y! Zginął pod koniec powstańczego zrywu 24 września udając się do zakładu fotograficznego. Jego dokonania przepięknie podsumował Jerzy Piórkowski: „Na tej Olimpiadzie walki o prawdę i godność człowieka odniósł swoje niezapomniane zwycięstwo, którego nikt już nie jest w stanie mu wydrzeć”
Czy ktoś jeszcze pamięta kim był Aleksander Garkowienko? Był on przedwojennym zawodowym mistrzem świata w zapasach. Bardzo często występował w turniejach, które odbywały się w Warszawie przy ulicy Ordynackiej w piętrowym cyrku braci Stanisławskich. W jednym z felietonów pisał o tym cyrku i zapaśniku słynny Stefan Kisielewski: „Kto nie chodził do tego cyrku na turnieje walki francuskiej, komu nic nie mówią takie nazwiska jak Pinecki, Garkowienko, ten niech śpi w spokoju i nie udaje Warszawiaka” No Warszawiacy a Wy wiecie kim był Stefan Kisielewski? Zapaśnik w czasie Powstania był cywilem, który aktywnie włączył się w prace pomocnicze przy budowie barykad a swoim pogodnym charakterem podtrzymywał ludzi na duchu. Zginął w bramie swojego domu w którym wybuchła bomba.
Jan Rodowicz „Anoda” pochodził z rodziny o rodowodzie szlacheckim i bogatych tradycjach patriotycznych. Jak każdy młody człowiek snuł rozległe plany, chciał jak najprędzej ukończyć studia architektoniczne, projektować i budować… Podczas Powstania okrył się
sławą dokonując wielu bohaterskich czynów a tuż po wojnie zaczął uprawiać narciarstwo i wyścigi samochodowe. Sport stał się jego ogromną pasją… Powstanie przeżył ale spotkania z UB-kami już nie. Został zamordowany w styczniu 1949 roku.
Symbolem tamtego pokolenia jest Krzysztof Mikołaj Sobieszczański ps. „Kolumb”. Ten zawodowy żeglarz był niespokojnym duchem kochającym brawurę i ryzyko. W Powstaniu wykazał się dużym męstwem a po wojnie na Zachodzie Europy zajmował się kontrabandą i uwielbiał życie na krawędzi (został nawet bigamistą!). Zginął bardzo młodo w tajemniczych okolicznościach. „Kolumb” jest swoistym znakiem rozpoznawczym pokolenia, które zapłaciło za swój romantyzm i patriotyczną postawę wyjątkowo wysoką cenę.
Agnieszka Cubała „Igrzyska życia i śmierci”
Poleca Sławomir Gralka






