Arged Malesa Ostrów rozpoczęła ogłaszanie składu na sezon 2024. Trener Mariusz Staszewski potwierdza, że w zespole pozostanie tylko jeden senior – Tobiasz Musielak i wyjaśnia, dlaczego dojdzie do tak dużej przebudowy kadry.
Pierwszym nowym zawodnikiem w składzie ostrowskiego zespołu na przyszłoroczne rozgrywki jest Frederik Jakobsen, który miniony sezon spędził na torach PGE Ekstraligi. Duńczyk ścigał się w barwach ZOOleszcz GKM-u Grudziądz. – Jego sprowadzenie to już trochę pokłosie zeszłego roku. Wtedy też chcieliśmy Frederika w naszym zespole. Nie udało się, bo wybrał PGE Ekstraligę. Naturalnym krokiem było dla nas ponownie oferty w tym roku. Rozmowy były szybkie i bezbolesne. Tak naprawdę on chciał do nas trafić już rok temu. Było blisko, ale jednak chęć jazdy w najwyższej klasie rozgrywkowej przeważyła, co jest dla mnie zupełnie zrozumiałe. Wierzę w tego zawodnika i liczę, że pojedzie tak, jak się spodziewam – mówi nam Mariusz Staszewski.
Trener Arged Malesy nie ukrywa, że ma sprecyzowane oczekiwania wobec Jakobsena. Szkoleniowiec liczy, że Duńczyk będzie jednym z liderów prowadzonego przez niego zespołu. – Uważam, że stać go na średnią biegopunktową powyżej dwóch punktów. Tego bym od niego oczekiwał – przyznaje.
Kilka dni po ogłoszeniu Jakobsena Arged Malesa zakomunikowała kibicom, że w drużynie pozostaje Tobiasz Musielak. – Potencjał tego zawodnika jest dużo większy, niż wskazują tegoroczne wyniki. Tobiaszowi ten sezon układał się pechowo, bo rozpoczął i zakończył go kontuzją. Z tego powodu łatwo mu nie było. Uważam, że za rok może nam dać jeszcze więcej. W tym przypadku nie mieliśmy od początku żadnych wątpliwości, że chcemy kontynuować współpracę – zaznacza trener.
Staszewski potwierdza również, że w zespole przed kolejnymi rozgrywkami dojdzie do radykalnych zmian w formacji seniorskiej. Pojawią się w niej aż cztery nowe twarze. – Do tej pory robiliśmy korekty. Uważam, że w każdym klubie nadchodzi taki moment, kiedy jest potrzebna zupełnie nowa koncepcja i nowy start. To z tego powodu zdecydowaliśmy się mocną przebudowę – tłumaczy trener.
To oznacza, że w Ostrowie nie zostaną Oliver Berntzon, Matias Nielsen, Grzegorz Walasek czy Francis Gusts. Rozstanie z niektórymi żużlowcami było dla klubu dość trudne. – Nie ukrywam, że trudno było mi się rozstać z Oliverem i Matiasem. Dobrze mi się z nimi współpracowało. Pasowali do tej drużyny. Po drodze nigdy nie było z nimi żadnych problemów – wyjaśnia Staszewski.
Trener ostrowskiego klubu z zaciekawieniem śledzi także doniesienia z rynku transferowego. Już teraz nie ma wątpliwości, że za rok rywalizacja w 1. Lidze Żużlowej będzie układać się zupełnie inaczej. – Trudno mi powiedzieć, jak będą wyglądać składy innych klubów, bo co chwilę słyszę o różnych nazwiskach w niektórych klubach. Już teraz jestem jednak pewny, że nie powtórzy się scenariusz z tego sezonu. Uważam, że mocnych będzie kilka ekip. Nie wierzę, że ktoś zdoła powtórzyć wyczyn Enea Falubazu i przejść jak burza przez rozgrywki – podsumowuje Staszewski.






