Arged Malesa ma za sobą dwa udane sparingi z NovyHotel Falubazem Zielona Góra. Ostrowianie wygrali na własnym torze 51:39, a w rewanżu musieli uznać wyższość rywala, który zwyciężył 49:41. Trener Mariusz Staszewski jest jednak bardziej zadowolony z przebiegu drugiego spotkania.
-W Zielonej Górze wyglądało to naprawdę obiecująco. Sparing wprawdzie przegrany, ale jazda była chyba jeszcze lepsza niż na naszym torze. Tym razem gospodarze wystąpili w mocniejszym składzie, z Piotrem Pawlickim i Janem Kvechem, a my rywalizowaliśmy bez Chrisa Holdera – mówi Staszewski.
Szkoleniowiec Arged Malesy chwali przede wszystkim Gleba Czugunowa, który kolejny raz udowodnił, że jest świetnie przygotowany do sezonu. Rosjanin z polskim paszportem zdobył w drugim starciu z ekstraligowcem komplet punktów. W pokonanym polu pozostawił braci Pawlickich, Jarosława Hampela czy Jana Kvecha.
-Komplet mówi sam za siebie, a przypominam, że to zawodnik, o którego jako dziennikarze najbardziej się martwicie. Swoje wyścigi wygrał w bardzo dobrym stylu. Prowadził od startu do mety – zaznacza Staszewski.
W dwóch sparingach z Falubazem zaprezentowali się także Tobiasz Musielak i Chris Holder, a więc żużlowcy, o których formę było sporo obaw. Obaj wracają do ścigania po poważnych kontuzjach.
-Ich urazy były poważne, ale nie widać po nich żadnych zdrowotnych problemów. Jeśli chodzi o punkty, to wszystko jest kwestią formy i dopasowania sprzętu. Dla przykładu w Ostrowie Tobiasz wypadł pozytywnie, a tym razem nieco pobłądził. Wydaje mi się, że zapędził się za daleko z ustawieniami – tłumaczy trener.
Staszewski jest także zadowolony z progresu w jeździe Sebastiana Szostaka. – Ze sparingu na sparing wygląda coraz lepiej. Musimy jednak brać na wyniki wszystkich zawodników bardzo dużą poprawkę. Warto wyjaśnić kibicom specyfikę jazdy w meczach kontrolnych. Często jest tak, że żużlowcy mocno rotują sprzętem. Jeśli ktoś znajdzie coś, co mu pasuje, to zwykle odkłada to na bok i sięga po inne motocykle, żeby znaleźć drugi lub trzeci silnik – tłumaczy.
-Można wygrać z bardzo dobrym żużlowcem, ale nigdy nie ma pewności, czy on właśnie nie odstawił swojego najlepszego sprzętu. Z drugiej jednak strony nie przez przypadek kładę nacisk na to, by ścigać się z rywalami z najwyższej półki. Jeśli oni nawet testują, to ten kolejny silnik i tak jest na dobrym poziomie. A do tego dochodzą wysokie umiejętności. Z tego powodu nasz kalendarz startów został ułożony właśnie w ten sposób. Poza tym cieszy mnie jedna rzecz. W naszych zawodnikach widać werwę do jazdy. Jeszcze od nikogo nie słyszałem, że wystarczą mu dwa biegi. Wszyscy mają zapał, żeby próbować i czegoś szukać – podsumowuje.
Ostrowianie są na razie zadowoleni z okresu przygotowawczego. Nie chodzi tylko o obiecujące wyniki na tle silnych rywali, ale także liczbę odjechanych okrążeń. – Pod względem liczby biegów czy treningów jestem zadowolony. Mieliśmy kłopoty z pogodą i nawierzchnią, ale wykręciliśmy już sporo kółek. Chyba sparujemy najwięcej w kraju. Nie byliśmy tylko na wyjeździe w Lublinie. Teraz została jeszcze dwa razy Częstochowa. Poza tym jest już ogromna poprawa z naszym torem. W porównaniu z zeszłym rokiem różnica jest widoczna gołym okiem – podsumowuje Staszewski.






