Arged Malesa pokonała Abramczyk Polonię 51:39. Tym samym ostrowianie mają w swoim dorobku 10 punktów i zajmują czwartą lokatę w Metalkas 2. Ekstralidze. – W mojej ocenie jesteśmy na lekkim plusie dzięki wygranej w Krośnie – mówi trener Mariusz Staszewski.

Ostrowianie byli pewni wygranej nad bydgoszczanami już przed biegami nominowanymi. W tym roku to dopiero drugie takie domowe spotkanie, bo pojedynki z Texom Stalą Rzeszów czy H. Skrzydlewska Orłem Łódź rozstrzygały się dopiero w ostatnim wyścigu. Można zatem powiedzieć, że zespół w końcu pokazał swój prawdziwy potencjał.

reklama

-Historia naszych tegorocznych domowych spotkań wskazywała, że czeka nas bardzo trudna przeprawa, a tymczasem cały czas mieliśmy wszystko pod kontrolą. Wprawdzie znowu była plandeka na torze, ale drugi raz w tym sezonie był on podobny do tego, na którym trenujemy. Taka nawierzchnia pasuje nam zdecydowanie bardziej i to było widoczne – mówi w rozmowie z Kurierem Ostrowskim trener Mariusz Staszewski.

Gospodarze jechali dobrze już od pierwszej serii. Dość niespodziewanie jednym z jej bohaterów został Tobiasz Potasznik, który w wyścigu czwartym dzielnie odpierał ataki Andreasa Lyagera. – Myślę, że postęp w jego jeździe był już widoczny podczas przerwanego meczu z Orłem Łódź. W biegu młodzieżowym pojechał wtedy naprawdę dobrze. Poza tym cały czas powtarzam, że to chłopak z małym doświadczeniem. Im więcej będzie imprez juniorskich, tym poprawa będzie widoczna coraz mocniej – zaznacza Staszewski.

Pozytywny występ zaliczył także Wiktor Jasiński, który dorzucił do dorobku zespołu cztery punkty. W jego przypadku widać jednak nadal bardzo duże rezerwy. – Wiktorowi powoli pomagają występy w ligach zagranicznych, bo buduje pewność siebie. Jazdy miał przecież mało. Teraz zdobył cztery punkty, które pomogły nam wygrać, ale na pewno to nie jest jego maksimum. Stać go na więcej. Cały czas mam nadzieję, że będzie szedł w górę. Z drugiej strony warto pamiętać, że w meczu z mocnymi rywalami z reguły ktoś musi zdobyć nieco mniej punktów – zauważa Staszewski.

Za Arged Malesą już siedem spotkań. Drużyna ma 10 punktów i zajmuje czwartą pozycję. – Można powiedzieć, że jesteśmy na lekkim plusie. Wygraliśmy wszystkie mecze, w których oczekiwano od nas zwycięstwa. Przegraliśmy dwa wyjazdy u głównych rywali w walce o awans. Do tego doszła jednak wygrana w Krośnie. Uważam jednak, że teraz też nie będzie nam łatwo. Niby czekają nas w teorii łatwiejsze wyjazdy, ale te zespoły pokazują, że są w stanie ograć faworytów – podkreśla trener ostrowian.

W najbliższy weekend ostrowian czeka mały maraton. Na sobotę zaplanowano zaległe domowe spotkanie z #OrzechowaOsada PSŻ-em Poznań. Dzień później drużyna pojedzie natomiast do Gdańska. – Nie lubię, kiedy drużyna jedzie dzień po dniu. Zawsze może pojawić się zmęczenie. Poza tym akurat te spotkania będzie dzielić mniej niż 24 godziny, a do tego jest daleka podróż. Jeśli ktoś będzie chciał zrobić jakieś korekty w sprzęcie, to nie będzie na to już czasu. Logistycznie to wszystko nie jest łatwe, ale nie mamy na to wpływu, więc trzeba zrobić wszystko, by się jak najlepiej przygotować. Warto jednak dodać, że w tej chwili prognoza na sobotę pokazuje 34 milimetry deszczu. Jak widać, co mecz aura robi nam jakiegoś psikusa – podsumowuje Staszewski.

reklama

1 KOMENTARZ

  1. Ostrovia rozkręca się. Coraz lepsza jazda Potasznika i tylko u24 brakuje, ale czekamy na odpalenie Jasińskiego i będzie dobrze

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.