-W teorii już tyle razy zaskoczyła nas pogoda i tyle razy rozkładaliśmy plandekę, że powinniśmy być gotowi na wszystkie scenariusze na własnym torze. Tak jednak nie jest. Jesteśmy kameleonowym zespołem i nigdy nie wiadomo, jak danego dnia pojedziemy – mówi Mariusz Staszewski, trener Arged Malesy po dwóch meczach, które jego drużyna rozegrała w ostatni weekend.
To był słodko gorzki weekend dla ostrowskich żużlowców. W sobotę Arged Malesa była zdecydowanym faworytem zaległych derbów Wielkopolski, ale niespodziewanie przegrała na Stadionie Miejskim z #OrzechowaOsada PSŻ-em Poznań 43:47. Dla większości kibiców i ekspertów było to ogromne zaskoczenia, bo przecież obie ekipy walczą w tym roku o odmienne cele. Ostrowianie chcą awansować do PGE Ekstraligi, a podopieczni Adama Skórnickiego zapewnić sobie utrzymanie.
-Nadal jest u mnie kac moralny po meczu derbowym. Nasza porażka była sporym zaskoczeniem dla wszystkich, a więc i dla mnie. Wydaje mi się, że podczas tego pojedynku wyciągaliśmy błędne wnioski, chociaż nie mam ochoty usprawiedliwiać się torem. Co mecz mamy plandekę, za chwilę będziemy najszybsi w Polsce w jej rozkładaniu. Nawierzchnia jest wtedy niespodzianką, ale z drugiej strony, to działo się już tyle razy, że powinniśmy mieć wszystkie warianty opanowane. Tak powinno być w teorii, ale widać, że nadal nie jest – mówi nam Mariusz Staszewski.
Dzień później drużyna miała okazję do rehabilitacji, bo zmierzyła się na wyjeździe z Energa Wybrzeżem. Tym razem ostrowianie pojechali zdecydowanie lepiej i wygrali 50:38. Od początku mecz był pod pełną kontrolą ekipy Mariusza Staszewskiego, która tym samym zgarnęła także punkt bonusowy.
-Spodziewałem się trudniejszego spotkania i większego oporu gdańszczan. Dla rywali dużym ciosem była kontuzja Nicolaia Klindta, ale warto zauważyć, że do tego wydarzenia mecz był już rozstrzygnięty. Jestem tym nieco zaskoczony, bo gospodarze jechali o życie, a takie pojedynki z reguły nie należą do łatwych – zaznacza Staszewski.
W Gdańsku Arged Malesę do sukcesu poprowadził Chris Holder, który zakończył spotkanie z kompletem punktów. Staszewski uważa jednak, że na wyróżnienie zasłużyli także inni zawodnicy. – Chris Holder wypadł świetnie, ale dużym pozytywem jest także postawa naszych juniorów i Wiktora Jasińskiego. Szkoda tylko, że z Sebastianem Szostakiem w końcówce pogubiliśmy nieco ustawienia, bo to mógł być jeszcze lepszy występ w jego wykonaniu. Niestety, poszliśmy w niewłaściwym kierunku – przyznaje.
Teraz zespół z Ostrowa czeka bardzo trudne spotkanie. W najbliższą sobotę podopieczni Mariusza Staszewskiego podejmą na własnym torze Innpro ROW Rybnik, który jest wiceliderem Metalkas 2. Ekstraligi.
-Nie wiem, czy będziemy mieć atut własnego toru. Z prognozy wynika, że z piątku na sobotę kolejny raz ma padać. A to oznacza, że jest opcja rozkładania plandeki. Nie mamy łatwego zadania podczas domowych spotkań. Jeśli chodzi o treningi, to raczej musimy podejść do tematu z marszu. W większym gronie nic nie zrobimy, bo Gleb Czugunow ma Danię i Szwecję. To samo Frederik Jakobsen. U Chrisa Holdera w czwartek jest występ w Anglii. Za wiele nie da się zrobić – wyjaśnia.
Liderem Metalkas 2. Ekstraligi jest obecnie Abramczyk Polonia, choć warto zaznaczyć, że ekipa Tomasza Bajerskiego odjechała o dwa spotkanie więcej od rybniczan. Trudno zatem realnie ocenić układ sił w rozgrywkach. Mariusz Staszewski nie ma jednak wątpliwości, że do tej pory najlepiej prezentowali się właśnie bydgoszczanie.
-Na chwilę obecną najmocniejsza w lidze jest Polonia Bydgoszcz. Oceniam ich najwyżej ze względu na wyniki, które osiągają na własnym torze. Co ciekawe, byliśmy z nimi blisko bonusa, a trzeba pamiętać, że przez większość wyjazdowego spotkania jechaliśmy bez Gleba Czugunowa. To tylko pokazuje, że jesteśmy kameleonowym zespołem. Trudno powiedzieć, jak pojedziemy danego dnia – podsumowuje trener Arged Malesy.







Akurat Jasiński robi postęp, dwie trójki zrobił i widać wraca szybkość ale Czugunow bez formy i sam stabilny Holder z przebłyskami Musielaka i Jakobsena to widać za mało.
Polonia Bydgoszcz wystarczy, że przegra do 10 na wyjeździe, u siebie zrobią dużą przewagę i awansują do ekstra 🙂 bardziej martwi to co się stanie, gdy Ostrów nie awansuje.. utrzymanie takiego składu raczej nie będzie realne 🙂 Jasiński z pewnością do wymiany… takiej padaki jaką ten chłop jedzie to jest nieporozumienie.
Z taką formą to nie ma co nawet myśleć o ekstralidze
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.