Arged Malesa jest w bardzo trudnym położeniu przed rewanżowym meczem z Abramczyk Polonią. Ostrowianie przegrali pierwsze spotkanie na torze w Bydgoszczy 36:54. – Strata jest duża, ale nie poddamy się do końca – mówi trener Mariusz Staszewski.
Mecz w Bydgoszczy od pierwszej serii toczył się pod dyktando gospodarzy, ale po dziesięciu biegach sytuacja Arged Malesy była całkiem niezła. Drużyna przegrywała różnicą sześciu punktów. Niestety, później do głosu doszli miejscowi, którzy zanotowali imponującą końcówkę.
-Nie wiem, co się stało. Gospodarze pojechali świetnie serię przed biegami nominowanymi. Tak samo było w naszym przypadku podczas spotkania z Orłem Łódź. Trudno to wyjaśnić. Myślę, że zawodnicy też nie potrafią powiedzieć, co się stało akurat w tych wyścigach, że nie poszły one po naszej myśli i wszystko się rozwaliło. Strata jest duża, ale nie poddamy się do momentu, kiedy piłka będzie w grze – komentuje spotkanie w Bydgoszczy trener Mariusz Staszewski.
Abramczyk Polonia już kolejny raz w tym sezonie udowodniła, że potrafi w stu procentach wykorzystać atut własnego toru. Ostrowianie zapewniają jednak, że na warunki w Bydgoszczy byli doskonale przygotowani. Sposób przygotowania nawierzchni nie był dla nich najmniejszych zaskoczeniem.
-Nie byłem zaskoczony torem. Nikt w drużynie nie był, bo z takim wyobrażeniem jechaliśmy na niedzielne zawody. Mieliśmy trening w podobnych warunkach, na bardzo twardym torze z bardzo twardego startu. Przygotowaliśmy też ścieżkę pół metra od płotu. Byliśmy na wszystko gotowi – tłumaczy Staszewski.
Teraz Arged Malesę czeka rewanż na własnym torze, do którego dojdzie w najbliższą niedzielę. Wcześniej zespół będzie trenować. Trener nie przewiduje jednak zmiany sposobu przygotowania nawierzchni, by zaskoczyć rywala. – Będziemy trenować, aczkolwiek nie przewiduję z naszej strony żadnych kombinacji torowych. Nie będziemy robić rewolucji na ten mecz. Wcześniej jechaliśmy u siebie dobrze, więc nie będziemy rozwalać tej bazy ze względu na wysoką porażkę w Bydgoszczy. To nie miałoby sensu – podsumowuje Staszewski.






