Z podniesionymi głowami mogą wracać z Kielc piłkarze ręczni Rebud KPR Ostrovii. Podopieczni Kima Rasmussena przegrali z Industrią Kielce 33:42. Momentami prezentowali się naprawdę bardzo dobrze i rywal miał z nimi spore problemy. Seria 7:0 w pierwszej połowie sprawiła jednak, że przeciwnik opanował sytuację i później kontrolował wydarzenia na parkiecie.
-Najważniejsze, żeby wszyscy wrócili zdrowi, bez kontuzji. Jesteśmy świadomi, że to wyjazd do jaskini lwa. Dobrze wiemy, z kim będziemy się mierzyć. Najważniejsza jest wola walki, serce zostawione na boisku i powrót bez urazów – mówił przed meczem w Kielcach prezes ostrowskiego klubu Jakub Kaszuba.
Można powiedzieć, że drużyna zrealizowała plan na pojedynek w jaskini lwa. Początek rywalizacji był wyrównany. Rebud KPR Ostrovia dzielnie walczyła ze swoim przeciwnikiem. W pewnym momencie zrobiło się nawet 12:10 dla gości z Ostrowa Wielkopolskiego i pachniało sensacją. Industria jednak szybko się otrząsnęła i doprowadziła do remisu, a od stanu 14:14 gra ekipy Kima Rasmussena się zacięła. Gospodarze zaczęli natomiast łapać wiatr w żagle. Dzięki serii 7:0 było 21:14. Ostatecznie Ostrovia zeszła na przerwę ze stratą sześciu bramek.
Zaliczka z pierwszej połowy sprawiła, że Industria kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Ostrovia nie potrafiła zbliżyć się do rywala, ale ten nie był też w stanie wypracować większej przewagi. Ostatecznie gospodarze wygrali 42:33. Ich zwycięstwo było w pełni zasłużone, ale goście z Ostrowa bez wątpienia nie mają się czego wstydzić.
-Wiem, że zadowolenie po porażce to coś, co niezbyt dobrze brzmi. Jeśli weźmiemy jednak pod uwagę przebieg poprzedniego spotkania z Lubinem, to dziś wyglądało to znacznie lepiej. Oczywiście, znamy w tej lidze swoje miejsce w szeregu. Mamy świadomość, że do Kielc i Płocka przyjeżdżamy się uczyć. Z drugiej strony trener stara nam się wpajać, że zawsze mamy walczyć i być odważni. W tym meczu mieliśmy fajne momenty. W drugiej połowie udało się odrobić z 12 do 6 bramek. Ostatecznie skończyło się nieco więcej, ale fragmentami wyglądało to bardzo dobrze, co z pewnością nastawi nas pozytywnie przed kolejnym pojedynkiem z Legionowem, który jest dla nas bardzo ważny – powiedział po meczu w Kielcach zawodnik Rebud KPR Ostrovii Kamil Adamski.
Dla Rebud KPR Ostrovii był to drugi pojedynek w obecnym sezonie Orlen Superligi. Przypomnijmy, że na inaugurację podopieczni Kima Rasmussena okazali się lepsi po rzutach karnych od Zagłębia Lubin. Teraz czeka ich spotkanie we własnej hali. Już 16 września do 3mk Areny Ostrów przyjedzie Zepter KPR Legionowo. Później zostanie natomiast rozegrany mecz w Płocku, gdzie znowu będzie bardzo trudno o punkty.
Industria Kielce – Rebud KPR Ostrovia Ostrów 42:33 (21:15)






