– Nie potrafię powiedzieć, czy to była dobra czy zła decyzja – przyznał po meczu Kamil z Adamski z Rebud KPR Ostrovii. Lider biało – czerwonych i jego koledzy byli o krok od awansu do półfinału play-off Orlen Superligi. Na 25 sekund przed końcem meczu prowadzili 26:25 z PGE Wybrzeżem i mieli piłkę. Później jednak kontrowersyjną decyzję podjęli sędziowie, którzy przyznali rzut karny rywalom.
To właśnie Adamski oddawał rzut w ostatniej akcji Ostrovii. Piłka nie wpadła do bramki, bo skuteczną interwencją popisał się bramkarz PGE Wybrzeża. Następnie sędziowie ukarali czerwoną kartką Przemysława Urbaniak, który w ich ocenie dopuścił się niesportowego zachowania, oddając rzut po gwizdku.
Decyzja arbitrów jest szeroko komentowana przez kibiców w mediach społecznościowych. Wielu z nich nie ma wątpliwości, że został popełniony błąd. – Trudno mi powiedzieć, co wydarzyło się w samej końcówce. Oddałem rzut kilka sekund przed końcem regulaminowego czasu gry. Nie słyszałem gwizdka, a sędziowie zdecydowali się dać rzut karny. Nie potrafię powiedzieć, czy to była dobra czy zła decyzja. Jest jak jest i tego już nie zmienimy. Gospodarze lepiej wykonywali rzuty karne. Pomylili się raz, a my dwa razy, więc należą im się gratulacje – przyznał Kamil Adamski w rozmowie z oficjalną stroną Orlen Superligi.
W szeregach Rebud KPR Ostrovii czuć było ogromny niedosyt. W drugiej połowie biało – czerwoni prowadzili różnicą nawet czterech goli. PGE Wybrzeże się jednak nie poddało, odrobiło straty i o wszystkim decydowała końcówka. W niej początkowo wydawało się, że próbę nerwów lepiej wytrzymają podopieczni Kima Rasmussena. Tak się jednak nie stało i po spotkaniu świętowali miejscowi.
-Nasze przedmeczowe założenia po części się spełniły. W niektórych elementach było z tym lepiej, a w innych gorzej. To było spotkanie walki, bardzo podobne do tego pierwszego w naszej hali. Chłopakom z Gdańska należy się duży szacunek, że dźwignęli to zwłaszcza w defensywie, bo stracili w tym meczu swojego szefa obrony, który dostał czerwoną kartkę. Poza tym po obu stronach było sporo błędów i świetnych interwencji bramkarzy. Wynik nie był pewny do samego końca – podsumował Adamski.
O tym, kto znajdzie się w półfinale play-off, zdecyduje spotkanie numer trzy. Tym razem rywalizacja przeniesie się do Ostrowa Wielkopolskiego. Sztab szkoleniowy i zawodnicy Rebud KPR Ostrovii zapowiadają, że zrobią wszystko, by ponownie pokonać gdańszczan i zameldować się w kolejnej fazie rozgrywek.






