Jak kończyć sportową karierę, to właśnie w taki sposób. Bartłomiej Tomczak rozegrał w sobotę swój ostatni mecz w Orlen Superlidze. Jego Rebud KPR Ostrovia pokonała 34:30 Górnik Zabrze i mogła świętować zdobycie historycznego brązowego medalu. Nic więc dziwnego, że doświadczony zawodnik nie krył wzruszenia.
-Jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem. 21 lat grania na takim poziomie mi wystarczy. Cieszę się, że po tych trzech ostatnich w Superlidze udało nam się zrobić coś takiego. Odbieranie w tak nowoczesnej hali medalu to piękny moment. Pamiętam początki, kiedy moim domem była hala przy Kantaka. Później wyjechałem na 18 lat i zdobywałem medale z innymi klubami. Ten ostatni z Ostrovią jest jednak szczególny jak pierwsze złoto z Zagłębiem Lubin – powiedział nam Bartłomiej Tomczak.
Zawodnik i dyrektor sportowy Rebud KPR Ostrovia nie ma wątpliwości, co było kluczem do sukcesu drużyny w sezonie 2024 / 2025. – Nasza największa siła to trener i skonsolidowana szatnia. Zrobiliśmy w tym roku niewiarygodne rzeczy, a przecież problemów nie brakowało. Było mnóstwo kontuzji i innych przeciwności losu. Za każdym razem się podnosiliśmy. Często niewielką liczbą osób wygrywaliśmy mecze. W sezonie regularnym byliśmy bardzo równi. Nie mam wątpliwości, że zasłużyliśmy, by cieszyć się z tego medalu. Bardzo mnie to cieszy. Jestem szczęśliwy, że ten zespół to udźwignął – stwierdził.
Tomczak zwrócił również uwagę na trudne momenty, których nie brakowało w ostatnich tygodniach. Jego zdaniem zespół wykazał się wtedy wielką determinacją i pokazał charakter. – Przegraliśmy w bolesnych okolicznościach w Gdańsku, a ostatnio w Zabrzu, gdzie były oczekiwania, że zakończymy rywalizację. Nawet to nas jednak nie złamało. Podnieśliśmy się. To niesamowita historia dla tego miasta i klubu. Jesteśmy trzy lata w Orlen Superlidze i mamy mistrzostwo Polski zespołów niskobudżetowych. Idziemy teraz na Europę, bo dla nas nie ma sufitu. Teraz jest jednak czas, żeby się wspólnie bawić i radować – przyznał.
Sukces Rebud KPR Ostrovii przejdzie do historii ostrowskiej piłki ręcznej. Poza tym, że klub osiągnął go w krótkim czasie, to jeszcze dokonał tego w dużej mierze za pomocą zawodników związanych z Ostrowem Wielkopolskim, z którymi mocno utożsamiają się kibice.
-Warto zobaczyć, że w ciągu wielu lat „wyhodowaliśmy” dużą liczbę reprezentantów Polski. Koncepcja z wychowankami się sprawdziła. Klub się jednak zmienia, powoli ewoluujemy i bierzemy mocnych zmienników, bardzo dobrych graczy na innych pozycjach. Trzeba iść do przodu, rozwijać się i taki mamy plan. Cieszę się jednak, że mnie zastąpi też wychowanek, więc nie tracimy na tej pozycji elementu lokalnego – podsumował.






